Najlepiej widać je z okolic Wojdyłówki. Z centrum Zakopanego dzielnie strzeże ich Śpiący Rycerz. Latem łatwo dostępne, choć przy kiepskiej pogodzie i słabej widoczności robią się niebezpieczne. Zima to już osobny rozdział, choć przy dobrej aurze i stabilnej pokrywie śnieżnej dają się przyjemnie podbić. Czerwone Wierchy – kultowe i piękne.

 

Tatry Zachodnie. Tak inne niż ich wysocy sąsiedzi. Często niedoceniane, żeby nie powiedzieć lekceważone. Owszem, technicznie trudnych miejsc jest tu jak na lekarstwo, wszak to przecież tylko trochę żelastwa na Hawiarskiej Drodze na Małołączniak, w Dolinie Kościeliskiej czy pod samym szczytem Giewontu. Co jednak nie znaczy, że i w tej części Tatr nie bywa niebezpiecznie. Szczególnie gdy psuje się pogoda, a przyjemna i ciepła jesień nagle zmienia się w srogą zimę. Tak czy inaczej chętnie tu wracam.