Tatry latem tego roku odnotowały kolejne rekordy popularności. Może więc tym razem zamiast tradycyjnego numeru o Tatrach powinniśmy zachęcać Was do odwiedzin innych gór w Polsce i na świecie?

Taka myśl przeszła nam przez głowę, gdy po raz kolejny oglądaliśmy tłumy ludzi nad Morskim Okiem oraz zapełnione parkingi w Palenicy Białczańskiej i na Łysej Polanie, gdzie nie było szans na znalezienie wolnej rezerwacji online. Tradycyjnie oblężony był Giewont i Dolina Kościeliska, a żeby kupić bilet do wagonika na Kasprowy Wierch, trzeba było odstać swoje godziny w kolejce do kolejki. Nawet po bilet na wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego czekało się po 120 minut… Koszmar, który z wypoczynkiem nie ma nic wspólnego…

Ale nie mogło być inaczej. Znów cały numer „Na Szczycie” poświęcamy Tatrom. Bo po prostu je kochamy i żyć bez nich nie potrafimy.

Mamy złudną nadzieję, że we wrześniu korki na szlakach będą mniejsze. Choć kto jeździ w nie regularnie, ten wie, że już chyba tylko w listopadzie można liczyć na spokój, o który tak łatwo w sezonie na przykład w Alpach. Ale wiemy, że to prawdziwych miłośników Tatr nie zniechęci. Przyjadą nawet, gdy parkingi i szalki będą oblężone.

Dlatego proponujemy Wam w tym roku zarówno znane i popularne szlaki, jak Orla Perć dla wytrawnych czy Nosal dla początkujących, który idealny jest również wtedy, gdy na grani pada. Zachęcamy do odwiedzenia słowackich Tatr Bielskich i Rohaczy w zachodniej części pasma. A kto ma ochotę na zdobycie niedostępnych turystom szczytów, temu polecamy wędrówkę z przewodnikiem na Lodowy Szczyt. A to tylko kilka propozycji z bogatego tatrzańskiego numeru.

Zapraszamy zatem w Tatry na przekór wszystkiemu! Bo to rzeczywiście najpiękniejszy i najwyższy górski skarb, jaki mamy.