Wydaje się, że Bieszczady, które obok Tatr przyciągają rzesze turystów i wędrowców, opisano już wzdłuż i wszerz. A jednak wciąż da się tu wyznaczyć ciekawe, nawet jeśli niezbyt odkrywcze, literacko-krajoznawcze szlaki. Dowodem książki “Bieszczady” Adriana Markowskiego.

 

Publikacje są dwie i warto je przeczytać w takiej kolejności, w jakiej zaplanował to autor: najpierw „Bieszczady. Dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami”, następnie „Bieszczady. Dla tych, którzy chcą je poznać naprawdę”. Pierwsza książka to krajoznawczy fresk malowany szybkimi i zgrubnymi pociągnięciami pióra, tak by czytelnik poczuł klimat tych terenów bez zagłębiania się w szczegóły. Druga jest rozwinięciem kilku najbardziej dla autora interesujących tematów, głównie związanych z historią i kulturą.

 

Markowski, dziennikarz i redaktor, od lat wydeptuje w Bieszczadach swoje ścieżki. Szwenda się po górach, odwiedza bezludne doliny, spotyka ze znajomymi, słucha opowieści o minionych czasach oraz dawnych mieszkańcach. I czyta innych. Całe życie związany ze słowem pisanym, w końcu musiał skusić się na własną opowieść o szlakach przemierzanych w krainie Biesów i Czadów – zarówno tych realnie wytyczonych w terenie, jak i tych, które zrodziły się w jego głowie.

 

Na jednej z okładek możemy przeczytać, że jego książki to na poły przewodniki, na poły reportaże. Nie da się ukryć, że oba określenia są na wyrost. Podobnie jak podtytuły, sugerujące poznawanie mniej znanych miejsc w Bieszczadach. Tak naprawdę Markowski zabiera nas w miejscówki przedeptane tysiące razy, a niewielkie rozmiary jego publikacji zakładają skrótowość i lakoniczność przekazu. To teksty skierowane do tych, którzy w bieszczadzką krainę dopiero się zanurzają. Pozostali, znający choćby pobieżnie historię tutejszych terenów i często w te góry przyjeżdżający, niewiele znajdą nowego.

 

Mimo to obie książki warto poznać, bo dają dużo czytelniczej przyjemności. Markowski potrafi tworzyć zajmujące fabuły, by posłużyć się jego sformułowaniem, kusi powabem tajemniczej, mitycznej krainy. Niespieszna narracja, meandrująca niczym San i zasilana pobocznymi odnogami, przypomina gawędę snutą przy ognisku, kiedy iskry ulatują w rozgwieżdżone niebo, a proste słowa nabierają mocy. On sam odkrywa te tereny, szukając tego, co już nie istnieje, tropiąc ślady po dawnych mieszkańcach, uprawiając archeologię krajobrazu. Jego opowieści mają emocjonalny, nostalgiczny ton: są naznaczone smutkiem i zadumą, lecz także zachwytem i wdzięcznością, że wciąż można patrzeć w niebo nad Caryńską i znajdować w tym ukojenie.

 

Góry, by przywołać piewcę tych terenów Jerzego Harasymowicza, wskazują pierwszy kierunek poznawania tej krainy, „podają rytm i rym”. Markowski ujmuje to po swojemu: „Bieszczady to nade wszystko góry, ale żadną miarą nie tylko one”.

 

  

 

Adrian Markowski, „Bieszczady. Dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami” i „Bieszczady. Dla tych, którzy chcą je poznać naprawdę”, Prószyński Media 2022

Cena: 38 i 39,99 zł

Ocena: 4/6