W pewien zimowy weekend dopadła mnie zachcianka na jagodziankę. Nie zastanawiałam się długo, spakowałam plecak i pojechałam w Beskid Żywiecki.

Zdecydowanym plusem mieszkania na Śląsku jest fakt, że bardzo łatwo można wsiąść w pociąg i wybrać się na jednodniowy spacer w pobliskie Beskidy. Szlaki zwykle poprowadzone są od dworca do dworca, przez co nie ma problemu z zaplanowaniem trasy w formie zgrabnej pętli.

Bulwary idealne na odpoczynek

Sprawdziłam zatem prognozę pogody, wzięłam mapę do ręki i szybko zdecydowałam, który szlak doprowadzi mnie do schroniska, gdzie specjalnością są ciepłe drożdżówki. Z samego rana spakowałam plecak, nalałam gorącej herbaty do termosu i ruszyłam w stronę dworca, by spełnić swoją nietypową zachciankę. Plan zakładał przyjazd do Węgierskiej Górki i przejście przez Prusów na Halę Boraczą.