Alpy Francuskie, oczywiście z wyjątkiem Masywu Mont Blanc, są stosunkowo mało znane wśród polskich turystów. Widać to zarówno pod względem niedużej liczby zagranicznych turystów, jak również stosunkowo małej liczbie zdjęć w mediach. Tymczasem kryją one bardzo wiele nieoczywistych widoków.

 

Szczególnie fascynująca jest ich środkowa część, zamykająca się w szerokim pasie Alp Graickich i Delfinackich. I właśnie o tych drugich chcę Wam napisać dziś kilka słów. Nie chodzi jednak o najbardziej znany i okazały łańcuch Écrins, ale leżący nieco w cieniu masyw Grandes Rousses, gdzie strzelają w niebo skalne Igły Arves – Aiguilles d’Arves.

 

 

Charakterystyczny, rozpoznawalny z daleka i dominujący nad całą okolicą szczyt Aiguilles d’Arves tworzą trzy skalne iglice: Północna (dwuwierzchołkowa: 3364 i 3358 m n.p.m.), Centralna (3513 m n.p.m.) i najwyższa Południowa (3514 m n.p.m.). Prowadzą na nie dość trudne drogi wspinaczkowe, a pokonanie wszystkich trzech wierzchołków jest niezbyt popularną, lecz wspaniałą ekspedycją alpejską.

 

Masyw Aiguilles d’Arves

W dolinie po wschodniej stronie stoi schronisko Refuge des Aiguilles d'Arves (ok. 2260 m n.p.m.), stanowiące bazę wypadową dla wspinaczy. Jednak chcąc zobaczyć szczyty od najładniejszej strony, należy trzymać się strony zachodniej. To w rejonie miasteczka Saint Jean d'Arves widoki są najlepsze, a okolica znacznie bardziej przystępna. Trzy szczyty wyrastają niczym samotny trójząb z wysokiego bezleśnego grzbietu o złożonej rzeźbie i przywodzą na myśl raczej krajobrazy znane z południowoamerykańskich Andów niż europejskich Alp.

 

 

Paradoksalnie najdoskonalszy widok na cały masyw Aiguilles d’Arves rozciąga się z położonego zaledwie 10 minut od dostępnej samochodem przełęczy Col de la Croix de Fer (2068 m n.p.m.) jeziora Guichard. Nie mam wątpliwości, że spojrzenie na Igły znad tafli wody to jeden z najdoskonalszych widoków w całych Alpach!