Lockdown nie może być wymówką

Niezależnie od tego, jaki rodzaj górskiej aktywności wybierzemy latem, trzeba przygotować organizm do wysiłku. Zwłaszcza teraz, gdy tak wielu z nas siedzi na home office. Jest to niezbędne, by w Beskidach, Tatrach czy Alpach, nie cierpieć na szlaku z braku kondycji, a także uniknąć kontuzji.

Nie sztuką jest wstać zza biurka - albo z kanapy, gdy w pandemii pracujemy z domu - i jechać w góry choćby na prosty trekking. Oczywiście, że możemy tak zrobić. Ale czy będziemy wtedy czerpać radość z wyjazdu, walcząc o pokonanie każdego metra na szlaku? 

Trzy treningi w tygodniu

Na pewno lockdown nie sprzyja aktywności, ale jej nie wyklucza. Wymaga jednak od nas dużo więcej samozaparcia i motywacji. Trzeba bowiem zaadaptować domową przestrzeń do ćwiczeń, albo mimo niesprzyjającej aury postawić na trening na powietrzu. Jak zatem przygotować organizm do wysiłku, który czeka nas latem w górach? 

– Dobrą formą przygotowania do górskich trekkingów są treningi kondycyjne. Mogą to być biegi czy jazda na rowerze. Warto też postawić na treningi podejściowe. Można je wykonać na okolicznych wzniesieniach, wysokich schodach, bądź bieżni ustawionej w trybie pod górę - mówi trener alpinistów, Karol Hennig z Formy na Szczyt. 

Najważniejsze jest to, by zrobić trzy treningi kondycyjne w tygodniu, które powinny trwać od 45 do 70 minut w dość spokojnym tempie. Priorytetem jest długość marszu, a nie jego intensywność. Mieszkanie na nizinach przestaje zatem być wymówką. 

Przyzwyczajanie organizmu do wysiłku, jaki podejmujemy przy podchodzeniu, jest kluczowe, zarówno w kontekście jednodniowych, jak i dłuższych trekkingów. Dobrze o tym wie Łukasz Supergan, który zimą przeszedł 1100 km po polskich Sudetach i Karpatach.

– Przed wyjściem, nawet na szlak długodystansowy, nie potrzebujemy ekstremalnie intensywnych treningów. Chodzi raczej o to, aby przyzwyczaić organizm do takiego typu wysiłku, jakiego doświadczymy w górach. Najlepszym treningiem przed górami są zatem same góry – podkreśla Supergan i dodaje: – Trenując pod kątem wyprawy, staram się ćwiczyć w górach, zarówno chodząc, jak i biegając. To przyzwyczaja ciało do specyficznej pracy w ruchu pod górę.