Do Korony Gór Polski należy Skopiec. Ale czy aby na pewno jest on najwyższy? Dlatego w Krainie Wygasłych Wulkanów najlepiej wejść na cztery szczyty.

 

Po dłuższym czasie przymusowego siedzenia w domu, wśród różnych niedogodności związanych z pandemią, poczuliśmy spory wycieczkowy niedobór. Na pewno wielu z Was wie co mam na myśli, mówiąc o krajobrazowym głodzie. Za nami szalony rok, który obfitował we wszelakie zakazy i nakazy. I co by nie mówić, fakty są takie, że przez długie tygodnie człowiek nie widział swoich towarzyszy od łazęg, a oczy aż powysychały od braku widoków.

 

Majestatyczny pejzaż w Górach Kaczawskich
fot. Daniel Koszela

 

– Wybierzmy się tedy na Okole! – usłyszałem. Spojrzałem na mapę, tutaj to nas jeszcze nie było. A to przecież góra łatwo dostępna, choć niewysoka. I w dodatku podobno niezły z niej widok. Choć trzeba przyznać, że właściwie z żadnej strony nie prezentuje się ona charakterystycznie.

 

Góry Kaczawskie, Modraszek Telejus
fot. DE2 www.gorykaczawskie.pl

 

Góry Kaczawskie są traktowane trochę po macoszemu. Będąc w Sudetach Zachodnich, większość turystów zwraca się ku Karkonoszom, które piętrzą się na południu, niczym gigantyczne fale tsunami z filmu „Interstellar”. Tymczasem od północy, Kotlinę Jeleniogórską zamykają właśnie Góry Kaczawskie. Ta orograficzna sytuacja kojarzy mi się trochę z Gorcami, które prezentują się z Tatr niewybitnie, ale mają przecież swoich wielbicieli.

 

Góry Kaczawskie, Kamieniołom Połomie
fot. DE2 www.gorykaczawskie.pl

 

Wróćmy jednak do północnych Sudetów, by rozejrzeć się po terenie omawianego pasma. To wszak słynna Kraina Wygasłych Wulkanów, z geologicznymi pamiątkami sprzed setek milionów lat. To również pierwsze pasmo górskie na Dolnym Śląsku, patrząc od północy i niepozorne królestwo siedemsetniaków, z ukrytymi tu i ówdzie urokliwymi wsiami oraz miasteczkami. Tutaj źródło ma Kaczawa, rzeka z bogatą ichtiofauną, a niejedna góra w tym mezorejonie została dosłownie „rozebrana”. Dojdziemy do tego. Zatem pojedźmy najpierw na Okole!