Niemal wszyscy mówią o nim „polski Matterhorn”. Bo gdy popatrzymy na Kościelec z dystansu, to rzeczywiście przypomina słynną, alpejską piramidę. I obie góry łączy coś jeszcze – niejeden wspinacz stracił na nich życie. 

Zastanawiacie się, czy Kościelec zimą to idealne przedsięwzięcie na debiut czy wyrypa tylko dla zaawansowanych? Gdy sięgnięcie do internetu, będziecie w punkcie wyjścia. Co opis albo filmik, to sprzeczne wrażenia. 

Sprawa jest prosta

Jak przeczytacie relację z wejścia roześmianej rodziny z dwójką nastolatków, wchodzących w idealnym słońcu przy dobrze zmrożonym śniegu, uznacie, że to jest dla Was. Nawet, jak nie byliście wcześniej choćby na Grzesiu. Gdy obejrzycie filmik zaprawionych w bojach wspinaczy, którzy na Kościelec idą klasyczną drogą, ale przy fatalnej pogodzie i niewielkiej widoczności, pomyślicie, że to polskie K2. Nie wchodząc w szczegółowe dywagacje, sprawa jest prosta.