Śpisz niemal na wysokości Babiej Góry. Rano wychodzisz z książką na taras i w absolutnej ciszy patrzysz z zachwytem na góry. Potem wjazd kolejką jak na Kasprowy Wierch i zaczyna się kilkugodzinna przygoda. Część rodziny może wsiąść do łódki, a inni ruszyć na wędrówkę.

 

Pandemia zmusza do nietypowych działań. Mając w tyle głowy obostrzenia, które mogą zostać ogłoszone niemal w ostatniej chwili przed planowym urlopem, najlepiej odkładać rezerwację na ostatnią chwilę. Nie narażamy się na utratę pieniędzy i niepotrzebny stres. I tak w niedzielny wieczór tuż przed wyjazdem zarezerwowaliśmy idealną miejscówkę dla dwóch rodzin za rozsądną cenę.

Klucz wyboru był prosty: wiedzieliśmy, że chcemy jechać w Alpy, gdzie będzie cicho i spokojnie. Nie interesowały nas znane szczyty, tylko jakieś odludzie, gdzie w tych trudnych czasach będziemy czuli się komfortowo. I tak dzień później zameldowaliśmy się w Obertauern w Alpach Centralnych albo Niskich Taurach – jak kto woli - na wysokości ok. 1700 m n.p.m., zaledwie godzinę jazdy od znanego wszystkim Salzburga.

Nazwę Obertauern być może kojarzą amatorzy narciarstwa, bo to centrum białego szaleństwa w tym rejonie Austrii. Gospodarze reklamują się nawet hasłem, że „tu możesz liczyć na zimowy urlop na najwyższym poziomie”.