Bogdan Mościcki w przewodniku po Małych Pieninach pisze, że jeśli pogoda nie dopisuje, to lepiej iść w Pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim. I zgadzam się z tą opinią całkowicie. Tamtejsze dróżki są bardziej zalesione, przez co deszcz jest mniej dokuczliwy, a szlaki okazują się wyjątkowo magiczne. Szczególnie, jeśli pojawi się lekka mgła

 

Niby po górach chodzi się dla widoków, ale deszczowy, zamglony las ma swój urok. To wtedy można poczuć ducha dawnych lat, wypatrzeć partyzantów, którzy podczas wojny kryli się w tych lasach. I kurierów, którzy właśnie w takie dni, niedostrzeżeni przez okupanta, mogli przekraczać granice na niedalekiej Eliaszówce. Przy odrobinie szczęścia sprawne oko wypatrzy też leśne duszki, rusałki i nimfy, może nawet ducha gór. Tylko wtedy las jest tak cudownie zielony i soczysty, magiczny i pachnący.

 

Beskid Sądecki, widok spod Radziejowej na Pieniny i Tatry
fot. Konrad Rogoziński

 

Jednak w słoneczne dni Radziejową też gorąco polecam. Po pierwsze, wspomniane już lasy dają schronienie przed słońcem i przyjemny chłód. A gdy już z nich wyjdziemy na liczne i jeszcze niezarośnięte polany, to możemy podziwiać piękne widoki na Pieniny, Tatry, a także okoliczne doliny i szczyty. Dodam jeszcze, że na tych polanach w ciepłe, letnie dni rozciągają się całe połacie borówek, malin i czernic. Łatwo też wtedy dojrzeć ślady mieszkających tu niegdyś Czarnych Górali, Łemków czy Rusinów. Beskidy mają to do siebie, że ciekawe są tu nie tylko szczyty i widoki, ale także różnorodna przyroda, lasy i polany. Nie zapominajmy także o tych, którzy kiedyś tu żyli.

 

Beskid Sądecki, widok z wieży widokowej na Radziejowej na Trzy Korony
fot. Konrad Rogoziński

 

Radziejowa to najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego. Wznosi się na 1266 m n.p.m. i jest częścią grzbietu głównego pasma o takiej samej nazwie. Zaczyna się on w Dolinie Dunajca koło Krościenka i przez Dzwonkówkę (982 m n.p.m.), Radziejową, Wielkiego Rogacza (1182 m n.p.m.) i Niemcową (963 m n.p.m.) schodzi do Rytra i Doliny Popradu. Gdy szczyt oglądamy z daleka, to widzimy ciemny las, który układa się w masywną kopułę z delikatnie odznaczającą się wieżą. Po jednej stronie stoją charakterystyczne Rogacze, a po drugiej Złomisty Wierch (1224 m n.p.m.), a za nim łatwy do wypatrzenia przekaźnik - symbol Przehyby (1173 m n.p.m.).

 

Beskid Sądecki, las po nocnym deszczu
fot. Konrad Rogoziński