Wspinacz mistyk, lodowy wojownik, ajs łorrior, napięty instruktor, a może patologia? Który z typów jest Wam najbliższy?

 

Ostatnie wywiady, odpowiedzi, listy otwarte prowadzone za pomocą ogólnopolskich gazet każą oczywiście cieszyć się, że alpinizm, przez lata będący równie egzotyczny jak bobsleje na Jamajce, trafił pod strzechy i teraz każdy domorosły specjalista od pandemii, futbolu, katastrof lotniczych i politologii może jeszcze podszkolić się z historii polskiej eksploracji gór wysokich. Aby jednak nie stracić w tym wszystkim rozeznania, przedstawiam krótki przewodnik po typach wspinaczy, z którymi możemy ostatnio spotkać się w linijkach wywiadów. A czasem nawet na górskich festiwalach.

 

WSPINACZ – MISTYK*

Wspina się, bo tak mu coś podpowiada. Wybiera trudne drogi prowadzące na szczyt, ale na niego nie wchodzi, bo przecież nie po to się wspina. Gardzi pochwałami, popularnością i sławą, co nie przeszkadza mu zaraz po zrobieniu jednej drogi napisać wspomnieniowej książki wspinaczkowo-kulinarnej o potyczkach z dżemem. Uwielbia dostawać zaproszenia na wydarzenia lub wywiady, ponieważ może je z nonszalancją odrzucić. Dba o swój wizerunek nie przejmującego się wizerunkiem.

 

LODOWY WOJOWNIK

Gatunek na wyginięciu, endemicznie występujący ostatnio w Nepalu. Cechował się dużą ilością wolnego czasu spędzanego na heroicznym siedzeniu w bazie i czekaniu na lepszą pogodę. Odporny na mróz, zmęczenie i rozłąkę z rodziną. Przystosowany do działania w warunkach realnego socjalizmu, czyli braków w wyposażeniu każdego rodzaju, wyposażony w górski polot wyznaczający nowe, ambitne, nikomu niepotrzebne cele. Typ operatywny, koleżeński i towarzyski, choć w czasach aktywności nieco roztrzepany, nieraz mu coś ginęło – raz bagaż, raz partner. Niedoceniony w czasach swojej świetności - dziś często bohater książek obrotnych wydawców.

 

AJS ŁORRIOR

Na pierwszy rzut oka podobny do Lodowego Wojownika, choć o 30 lat młodszy. Jednak po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że ani ta wytrzymałość, ani ten polot. Chodzi drogami wyznaczonymi pokolenie wcześniej, ale żeby było lżej, nie zabiera ciężkiej butli z tlenem. Ciężko znosi brak zasięgu internetu i zainteresowanie mediów. Dla pewności przekazu – książki o sobie na wszelki wypadek pisze sam. Czasem, w ramach treningu, by pokazać młodym, że ciągle potrafi - wejdzie zimą drogą normalną na Rysy.

 

NAPIĘTY INSTRUKTOR

Urodzony w okolicach zimowego zdobycia Everestu, wychowany na niebieskiej serii książek górskich dorastał w czasach, kiedy pomalowanie jednego komina już nie wystarczało na pół roku siedzenia w górach, ale wspinanie jeszcze zaczynać musiał w korkerach. Czuje naturalną wyższość nad wszystkimi młodymi szczylami, co to jeszcze Lichwora nie zrobili, a już mieli Saltiki albo Boreale. Nie uprawia turystyki wysokogórskiej tylko się wspina wielkościanowo, więc czuje wieczny niedosyt sławy, która spływa w zasadzie tylko na gramolących na góry albo zimą albo tyłem. Próbując pokonać przepaść pomiędzy Pasją a Chlebem, często zostaje instruktorem lub przewodnikiem.

 

PATOLOGIA

Wspinacz zdecydowanie młodego pokolenia, często jeszcze posiadający ważny indeks. Działa bez właściwego szacunku do starszych i bardziej doświadczonych kolegów, wspinając się dużo, często i na trudnych drogach. Nie stroni od alkoholu, płci przeciwnej i drwin z innych wspinaczy. Myśl, że mogą stanowić przyszłość polskiego wspinania jest przyczyną nocnych koszmarów wielu innych wspinaczy.

 

SZCZYT WRAŻEŃ

Przeciwieństwo Napiętego Instruktora. Był raz na festiwalu, widział czyjąś inspirującą prezentację i stwierdził, że też chce - co wypełniło cel prezentacji. Ale zamiast pozostać przy swojej chcicy i dalej wzdychać do prezentacji Poważnych Wspinaczy, nagle zaczyna działać i wyjeżdżać na kolejne góry. Nie traci czasu na kursy, w końcu na Mont Blanc z instruktorem (często dość napiętym) nie trzeba zakładać samodzielnie stanowisk. Nie wiedząc, że nie wypada, płaci i wyjeżdża na wyprawy dla Ajs Łorriorów.

Często występuje u niego parcie na szkło, typowe dla całego środowiska, tutaj jednak niczym nie skrywane, co budzi jeszcze większą niechęć innych, którzy parcie mają, ale się go wstydzą.

 

PANELOWIEC

Boczna gałąź ewolucji, która miała wyginąć a trafiła na olimpiadę. Nie za bardzo rozumiana przez innych i nie rozumiejąca innych.

 

 

  • - typy opisane są w nagannym stylu męskojęzykowym, jednak występować mogą w absolutnie każdej z 16 istniejących płci.