Wojtek „Gniazdo" Pawlusiak jest najbardziej rozpoznawalnym polskim snowboardzistą na arenie międzynarodowej i synem znakomitego przed laty skoczka Tadeusza Pawlusiaka, dwukrotnego olimpijczyka. To zwycięzca wielu zawodów, m.in. Metal Wars w Moskwie, Red Bull Upside Down w austriackim Linz, Frontline Rail Jam w Sztokholmie, Skipass Rail Jam we włoskiej Modenie, City Jib w Pilźnie. Wspierany przez Burton Snowboards, Thule, Anon Optics.

 

Co porabia obecnie Wojtek Pawlusiak?

Wciąż staram się spędzać każdą wolną chwilę na desce snowboardowej. Choć oczywiście nie mam już ku temu ani tyle sposobności, ani czasu, jak wtedy, gdy zajmowałem się tym profesjonalnie. Cztery lata temu urodziła się moja córka, więc, siłą rzeczy, przybyło mi obowiązków. Zająłem się też biznesem.

 

Wojtek „Gniazdo” Pawlusiak

 

Czym dokładnie się zajmujesz?

Jeszcze przed pojawieniem się mojej córki Poli, wystartowałem z firmą Nested – produkującą i sprzedającą w pełni ekologiczne, wykonane z materiałów biodegradowalnych, wszelkiego rodzaju szczotki. Może to zabrzmieć górnolotnie, ale zainspirowały mnie do tego spacery z psem, z których regularnie wracałem z wielkim workiem nazbieranych w lesie plastikowych śmieci. Pomyślałem, że ludzi, dla których ważne jest, by nie pozostawiać za sobą odpadów, jest na tyle dużo, że ten biznes ma sens. Teraz z kolei startuję z nowym projektem – kolektywem Nest of Talents/NOT. Ideą tego przedsięwzięcia jest wspieranie utalentowanych sportowców z różnych dziedzin w najróżniejszych projektach marketingowych, sesjach zdjęciowych, współpracach komercyjnych, etc.

 

Jak ta działalność łączy się z doświadczeniami sportowymi?

Pomysł na NOT wynika bezpośrednio z moich doświadczeń jako zawodowego snowboardzisty. Miałem wtedy jeden cel i priorytet – najbardziej na świecie chciałem jeździć na desce, a wszystkie obowiązki i zobowiązania sponsorskie, marketingowe, etc. tylko mi w tym przeszkadzały. NOT powstaje po to, by zdjąć te obowiązki z młodych sportowców i pozwolić im skupić się tylko na treningu i pasji.

 

Wciąż spędzasz każdą wolną chwilę w górach i na stoku?

Zimą tak, ale ponieważ nie jestem już zawodowym sportowcem, nie muszę podporządkowywać snowboardowi całego mojego życia i latem przesiadam się na inną deskę – surfingową. Już teraz nie mogę się doczekać sezonu letniego. Gdy tylko zapowiadają się dobre fale, pakuję na dach auta deskę i namiot dachowy Thule Tepui i ruszam nad morze. Mając swój własny dom na dachu, nie szukam wolnych pokoi. Zatrzymuję się tam, gdzie chcę posurfować i zaczynam od wczesnego rana.

 

 

Wojtek Pawlusiak w podróży z torbami Thule Chasm

 

Jak idzie przekazywanie pałeczki młodszemu pokoleniu?

Doskonale, choć bardzo staram się nie być tym typem rodzica, który próbuje na siłę zaszczepić dziecku swoją pasję. Pokazuję różne opcje i bardzo dbam o to, by to wciąż była przede wszystkim zabawa. Na razie Poli idzie na desce wyśmienicie, a ja jestem dumny z tego, że udaje mi się budować u niej pozytywne skojarzenia ze wszelkimi sportami deskowymi, które - jak wiadomo - przyciągają świetnych ludzi. Obserwuję to z dumą i nadzieją. Jak dobrze pójdzie, to chwila moment i będę miał w domu ziomalkę do wspólnego jeżdżenia na desce…

Thule wspiera polskiego snowbordzistę

 

Źródło: materiały prasowe Thule