Potrójna w Beskidzie Małym to idealne miejsce, żeby połączyć dwa w jednym - samotny spacer na cieplutkie drożdżówki.

 

Pewnego piątkowego wieczoru zadzwoniła do mnie Ania. Razem z córeczką Zosią nocują właśnie w Chatce na Potrójnej. Pytają, czy jutro wpadnę do nich na spacer i świeże drożdżówki. Wzięłam szybko mapę do ręki, by upewnić się, gdzie dokładnie znajduje się ta chatka. Przeczucie mnie nie myliło - to nieznana mi do tej pory część Beskidu Małego.

 

Rzeka Soła dzieli bowiem Beskid Mały na część zachodnią, czyli grupę Magurki Wilkowickiej oraz na część wschodnią, inaczej zwaną Beskidem Andrychowskim. Miałam okazję odwiedzić już Magurkę Wilkowicką i najwyższy w paśmie Czupel (930 m n.p.m.). Czas zatem na drugą część.

 

Sprawdziłam, czy da się zrobić w tym rejonie zgrabną pętlę od parkingu do parkingu. Bingo - postanowiłam zostawić samochód na niewielkim parkingu przy Przełęczy Kocierskiej (718 m n.p.m.), skąd czerwonym szlakiem w niecałe 1,5 godziny dojdę do chatki, akurat na ploty i poranną kawę.

 

Rozległa polana to Potrójna

Kalendarz twierdzi, że mamy już marzec, jednak szlak w lesie nadal cały jest w śniegu. W Beskidzie Małym o poranku nie widać jeszcze śladów nadchodzącej wiosny. Jest za to ponuro, mglisto i wilgotno. Narzucam sobie szybsze tempo, żeby się trochę rozgrzać. Trasa przez las jest bardzo łagodna, taki typowy spacerniak. Latem i jesienią pewnie można znaleźć tu sporo jagód i grzybów.