To było w czasach, kiedy nie było telefonów komórkowych. Tak, były kiedyś takie czasy i to nie wtedy, kiedy dinozaury przechadzały się po okolicy, a wiele z gór dopiero miało się wypiętrzyć.

 

Zatem… nie było telefonów komórkowych i dinozaurów, ale były góry i przyjaciele. A w przyjaźni chcemy dzielić się tym, co dla nas najcenniejsze. Chcemy spędzać razem czas. Rozmawiać ze sobą, a może nawet wyruszyć gdzieś przed siebie.

Namówił jeden drugiego, żeby w góry pojechać. Obaj zgodnie z planem, co by nikt ich wizji nie gmatwał, nikomu nic nie powiedzieli. Pierwszy powiedział w domu, że idzie do Drugiego. Drugi, że do Pierwszego. Plecak na plecy i przed siebie. I ruszyło dwóch takich, co jeszcze do szkoły podstawowej chodziło.

Wybrali Beskidy. Góry niewysokie, ale nader piękne. Dzień ciepły, lato już prawie, a zapach wakacji coraz nachalniej drażnił młodzieńcze nozdrza. O tym, że trzeba wziąć plecak, wiedzieli, ale co niezbędnego do plecaka to już niekoniecznie.