Żyjąca Góra” – książka Nan Shepherd – została napisana ponad 70 lat temu, ale nic a nic się nie zestarzała. Wciąż uwodzi nastrojem, poetyckim językiem oraz, a może przede wszystkim, postrzeganiem górskiego świata.

 

Nan Shepherd oddała serce szkockim górom Cairngorms. Przez 30 lat odkrywała „ich pogodę, powietrze i światło, śpiewające potoki, ustronne doliny, turnie i stawy, ptaki i kwiaty, śniegi, odległe zamglone perspektywy”. Zanurzała się w surowy górski krajobraz bez pośpiechu, z wyczulonymi zmysłami i dojmującym poczuciem, że przynależy do przyrody, stanowi jej malutką cząstkę. Z jej książki bije umiłowanie natury i choć zazwyczaj traktuje się takie stwierdzenia jak wyświechtany frazes, w jej wypadku słowa te nabierają głębokiego sensu.

 

Jeśli sądzić po „Żyjącej Górze”, Shepherd była wspaniałym, uważnym obserwatorem. Dziś tylko wybrańcy poznają górski świat tak jak ona: „z powściągliwą precyzją artysty”. Wielbiła prowincjalizm: ideę, że człowiek prawdziwie doświadcza, poznaje w pełni tylko niewielką przestrzeń, zazwyczaj tę bliską. Poprzez nią, jeśli tylko wnikliwie się patrzy, da się zobaczyć zmienność całego świata. Jej książka to potwierdza – ukazuje zwyczajną dla Cairngorms codzienność, czyniąc ją uniwersalną.

 

Trudno opisać charakter tej prozy. Wspomnienia górskich wędrówek przenikają się tu z rozmyślaniami nad naturą, zmysłowymi doznaniami, medytacją. Jak pisze we wstępie Robert Macfarlane: to coś w rodzaju świeckiego pielgrzymowania. Tytuł „Żyjąca Góra” jest oczywiście znamienny. Shepherd nie przypisuje skałom i kamieniom zdolności odczuwania i woli, ale góra żyje, jest bowiem wszechświatem dla wielu organizmów.

 

Nieczęsto zdarzają się książki, które głęboką miłość do natury łączą z wyjątkowo subtelnym, powściągliwym językiem niosącym ogromny ładunek emocjonalny. Taka jest „Żyjąca Góra”. To niespieszna historia, której nie da się opowiedzieć „w zgodzie z niecierpliwą naturą naszych czasów”. Kto z górskich wędrówek uczynił esencję życia, zapewne odnajdzie się w tej poetyckiej prozie. Nie jest to jednak książka dla każdego. Wymaga nie tylko skupienia i zanurzenia w słowa, ale też podobnego odczuwania świata.

 

Polski czytelnik, który szkocki masyw zna słabo albo wcale, ma nieco pod górkę. Shepherd jest dokładna w oddawaniu topografii Cairngorms; z pietyzmem opisuje ścieżynki, skały, jeziorka. Bywa, że fragmenty te nieco się dłużą, nie są to przecież krajobrazy bliskie naszemu sercu, które wywoływałyby żywy oddźwięk w wyobraźni. Dla niezwykłego zanurzenia się w górski świat warto jednak po tę książkę sięgnąć.

 

 

Nan Shepherd, „Żyjąca Góra”, Zysk i S-ka 2022

Cena: 45 zł

Ocena: 5