Zanim mam szansę zamienić pierwsze słowa z Marcinem, poznaję najpierw jego rodziców. To było dobre cztery lata temu, w okolicznościach wyjątkowych. Siedzimy w małej wiosce Azau. Kto był w górach Kaukazu albo mierzył się kiedyś ze zdobyciem najwyższego Elbrusa, zapewne zna nazwę tej miejscowości. Jesteśmy w przededniu zawodów biegowych International Elbrus Race. Ja jestem w teamie supportującym startującego w zawodach Piotra Hercoga, a Państwo – Marzenka i Leszek Rzeszótko… startują w morderczym biegu na szczyt! Podczas długich rozmów opowiadają o swoim synu Marcinie. Wiem, że prędzej czy później z całą pewnością i nasze ścieżki się przetną. Ten świat jest w końcu taki mały!

 

Pozwolisz, że zacznę od Twojej kariery narciarskiej. Byłeś w kadrze narodowej Polski w narciarstwie biegowym, zdobyłeś pięć medali Mistrzostw Polski. Jak to się wszystko zaczęło?

Od kiedy pamiętam interesowałem się sportem i to wszelakim. Zapewne swoje zainteresowania zawdzięczam rodzicom, którzy od najmłodszych lat starali się wciągać mnie w różne dyscypliny i aktywności fizyczne.