O zaletach namiotów montowanych na dachu auta i gotowych do rozstawienia w dowolnym miejscu i momencie, pisaliśmy na naszych łamach już kilkakrotnie. Jednak teraz przyszedł czas przyjrzeć się bliżej nowości z tej kategorii – modelowi Thule Basin, który w przemyślny sposób łączy atuty namiotu oraz… pojemnego boxu dachowego.

 

 

 

Namiot montowany na dachu auta ma mnóstwo zalet, bo pozwala nam nie martwić się o stan podłoża, na którym go rozstawiamy, zapewnia fantastyczne widoki oraz izolację od wilgoci oraz najróżniejszej pełzającej i deptającej po ziemi fauny. Co więcej – dzięki niemu możemy przekształcić samochód w całkiem wygodną alternatywę dla kampera, a po wakacyjnym wyjeździe możemy go po prostu zdjąć z dachu, schować do garażu i użytkować auto na co dzień.

 

Dwa w jednym

Malkontenci znajdą jednak i wady. Jedną z nich będzie fakt, że zamontowany na dachu namiot utrudnia przewiezienie tam dodatkowego bagażu. Owszem, jest sprytnie zaprojektowany Thule Tepui Foothill, który zajmuje tylko pół dachu auta, i obok niego spokojnie zamontujemy uchwyt na rower, narty czy nawet box dachowy – ale z pewnością są użytkownicy, którzy chcieliby mieć na dachu zarówno wielki box na sprzęt, jak i wygodny namiot.

 

Odpowiedzią na te pragnienia jest właśnie najnowszy Thule Basin – czyli coś, co na pierwszy rzut oka wygląda właśnie jak wielki box dachowy, którym Thule Basin de facto jest. Jednak po bliższym przyjrzeniu się zobaczymy, że po jego rozłożeniu, na dachu auta pojawia się ogromny namiot o przestronnym wnętrzu i sztywnym dachu.

 

Komfortowy dom gotowy w minutę

Jedną z kluczowych zalet takiej konstrukcji okazuje się możliwość błyskawicznego jej rozłożenia. Gdy już opanujemy tę umiejętność, czyli de facto rozłożymy/złożymy go choć raz, cały proces może potrwać mniej niż minutę. Rozłożony namiot mierzy wtedy 214 x 140 x 109 cm, zaś wewnętrzny rozmiar (czyli miękkie, wygodne miejsce do spania) to 206 x 129 cm. To oznacza, że dwie osoby mogą tam naprawdę komfortowo spędzić noc.

 

Za ów komfort odpowiada, również izolowany termicznie, sztywny dach oraz duże okna, które można otworzyć w celu uzyskania przewiewu, a także zabezpieczyć siatką przed owadami. Co istotne, rozłożony namiot nie wystaje poza obrys auta, minimalnie przekracza go jedynie dołączona teleskopowa drabina. To z kolei oznacza, że Thule Basin rozłożymy również w miejscach, gdzie na tradycyjny namiot dachowy mogłoby nie być miejsca.

 

  

 

Co istotne z punktu widzenia użytkownika/mieszkańca, w nowym namiocie znajdziemy cały zestaw ułatwiających życie rozwiązań, doskonale znanych z boxów dachowych Thule. Mamy tu na myśli m.in. system montażu na bagażniku bazowym z ogranicznikiem momentu obrotowego. On nie tylko pewnie mocuje namiot na dachu (z sygnalizacją odpowiednio silnego dopięcia), ale też skraca czas montażu o połowę w porównaniu z innymi namiotami. Przydatną funkcją jest również możliwość podniesienia tylko jednej połowy namiotu – co pozwala łatwo uzyskać dostęp do przechowywanego w nim bagażu i to bez rozkładania całości.

 

Dodajmy, że w ofercie Thule znajdziemy również liczne akcesoria, uprzyjemniające korzystanie z namiotu. Nam przypadły do gustu m.in. zewnętrzne torby na buty, które trzeba wszak gdzieś przechować po wejściu do sypialni oraz stoliki. Natomiast inni użytkownicy docenią też z pewnością np. matę antykondensacyjną.

 

Więcej informacji o Thule Basin znaleźć można na stronie Thule.com. Cena namiotu to 16 499 zł. To z jednej strony niemało, ale z drugiej – znacznie mniej, niż kosztowałoby nas kupienie lub długoterminowe wynajęcie choćby najprostszego kampera.