Nie od dziś wiadomo, że Dolny Śląsk to żywe muzeum historii. Sudety słyną z opowieści o poszukiwaczach złota, a w Górach Sowich kryje się jedna z największych tajemnic drugiej wojny światowej. Mgła niedopowiedzeń otula te niezbyt pokaźne, jednak upstrzone bogactwem historii, góry.

 

Góry Sowie, choć malują się sielankowymi krajobrazami, to echo odbijające się od szczytów niesie niejedną mroczną historię. A pośród porastających zbocza świerków odnaleźć można relikty przeszłości. Jednak takich atrakcji wśród sudeckich lasów znajdziemy wiele. To, co sprawia, że Góry Sowie przyciągają amatorów historii, kryje się pod ziemią.

 

Góry Sowie, wieża widokowa na Wielkiej Sowie, wybudowana w 1906 roku, fot. Adobe Stock

 

Z racji ukształtowania terenu, pasmo jest też chętnie odwiedzane przez rodziny z dziećmi, a także zdobywców Korony Gór Polski. Dominujący nad wszystkimi wierzchołek Wielkiej Sowy (1015 m n.p.m.) należy bowiem do zacnego grona 28 najwyższych szczytów naszego kraju. To moja pierwsza wycieczka w tę okolicę, więc również pokusiłam się o zdobycie najwyższego szczytu.

 

Na Wielką Sową prowadzi wiele dróg

Zarówno ta trasa, jak i całe Góry Sowie, nie są zbyt widokowe. Żeby podziwiać panoramę okolicy, trzeba udać się na jeden z punktów widokowych, np. na wieżę na szczycie Wielkiej Sowy. Jednak ta jest obecnie zamknięta ze względu na remont. To mnie jednak nie zniechęciło.