Nie ma chyba piękniejszego miejsca w Tatrach, gdzie warto przyjść z książką i zatrzymać się na kilka godzin. Rusinowa Polana – idealne miejsce na odpoczynek po kilku dniach ambitnej wędrówki. 

 

Wydawałoby się, że przez koronawirusa nasze życie zwolni. Nic z tego. Tegoroczne letnie miesiące po raz kolejny udowadniają, że nawet COVID-19 nie zmieni naszych przyzwyczajeń. Gdy przyszła druga połowa lipca, tłumy turystów – jak gdyby nigdy nic się nie stało - uderzyły w Tatry. Kiedy tylko piękna pogoda zachęciła do wyjścia na szlak, każdy chciał maksymalnie wycisnąć z kilku dni urlopu, ile tylko się da. Rysy, Orla Perć, Giewont, Kościelec, a także Dolina Kościeliska, Morskie Oko czy Dolina Białego – wszędzie tysiące ludzi pędzą tego lata przed siebie, żeby tylko zrealizować zaplanowany scenariusz. A może by tak jednak trochę zwolnić? Zamiast bić rekordy na grani, zaliczać kilometry i szczyty, pójść z książką na wielką polanę, by na kilka godzin odciąć się od świata z widokiem na najpiękniejsze tatrzańskie granie? Mam takie dwa ulubione miejsca, które nadają się do tego idealnie. Absolutny numer jeden to Szeroka Przełęcz (słow. Široké sedlo, 1826 m n.p.m.) w Tatrach Bielskich. Idziemy najpierw lasem, potem łąką, aż nagle ukazuje nam się niesamowity widok, przypominający niemal fototapetę. Od Jagnięcego Szczytu i innych znanych szczytów, dzieli nas tylko Dolina Zadnich Koperszadów. Wszystko mamy niemal na wyciągnięcie ręki.