Jest trzecia nad ranem, gdy samochód sunie na południe. Dziś w planach mamy piękną Słowację, krainę usianą szalenie pysznymi pasmami, spośród których wybitnie świeci gwiazda Małej Fatry. Nie są to szczególnie wysokie góry. Wyższy od niej jest chociażby Beskid Żywiecki, z którego pierwszy raz dostrzegliśmy to zagadkowe pasmo na południu.

 

Pasmo Małej Fatry ma kształt nierównomiernej elipsy. Układa się ona na przekrzywionej osi z północnego zachodu na południowy wschód i ciągnie na długości około 52 kilometrów. Budowa geologiczna przypomina Tatry Zachodnie – uogólniając, podstawą są granity, na których zalegają wapienie i dolomity. Znajdziecie tutaj urwiste ściany, strzeliste turnie oraz głębokie wąwozy i jaskinie. Najwyższym szczytem pasma jest Veľký Kriváň (1709 m n.p.m.), ale nie on jest naszym dzisiejszym celem. 

W nawigacji mamy wpisany Hotel Diery w miejscowości Biely Potok. Za oknem powoli świta. Mimo że to raptem 174 kilometry od Krakowa, na parking docieramy dopiero po trzech godzinach. Niestety droga, szczególnie ta po słowackiej stronie, sprawia, że podróż wydłuża się niemiłosiernie. Wąska, z licznymi ograniczeniami i brakiem pobocza, nie sprzyja sprawnej jeździe. 

Ale wiemy, że ten „trud” zostanie nam wynagrodzony. Gdy wjeżdżamy na parking po lewej stronie drogi, zaspany parkingowy pobiera od nas pięć euro. Teraz ostatni łyk zimnej kawy, szybkie przepakowanie i powoli można zapuszczać się w leśne ostępy. Naszym celem jest Wielki Rozsutec (słow. Veľký Rozsutec).