Tradycja zorganizowanego przewodnictwa tatrzańskiego dobiega 150 lat i jest przedmiotem naszej lokalnej dumy. Co naturalne, tworzone w XIX stuleciu standardy dotyczyły Tatr i były kontynuacją doświadczeń państw alpejskich, w których tradycja zorganizowanego przewodnictwa jest o ponad 50 lat starsza.

 

Można powiedzieć że Europa jest miarodajna. Przewodnictwo narodziło się w krajach alpejskich i już na samym początku stało się istotną częścią nie tylko górskiej tradycji, ale kultury w ogóle. Dziś w krajach alpejskich i w większości górskich krajów świata obowiązują dwa standardy: mountain guide (guide de montagne, guida montana, bergfuhrer, horsky vodca) – czyli przewodnictwo techniczne i mountain leader (accompaniateur en montagne, wandererfuhrer, horsky sprevodca) – przewodnictwo w terenie niewymagającym umiejętności alpinistycznych.

Zasady dotyczące przewodnictwa technicznego wyznacza w Europie od ponad 50 lat IFMGA-IVBV-UIAGM. Standard ten jest obecny w górskich krajach Europy – albo w ustawie albo na poziomie standardów szkolenia w organizacjach członkowskich lub związku zawodowym. We Francji np. standard IFMGA jest standardem związku zawodowego, a olbrzymie logo UIAGM-IVBV spotkamy już przy głównym wejściu do ENSA – Narodowej Szkoły Narciarstwa i Alpinizmu. Standard IFMGA-IVBV-UIAGM jako jedyny dopuszczalny ustawą jest np. na Słowacji i w Słowenii. Tak czy owak, angielski termin mountain guide oznacza przewodnika technicznego. Mountain Leader w standardzie UIMLA jest osobnym, bardzo potrzebnym zawodem dającym przygotowanie do prowadzenia klientów w terenie, w którym nie jest wymagane planowe użycie sprzętu alpinistycznego.

 

Polska dołączyła w połowie lat 90.

Udana próba dołączenia Polski do światowego standardu nastąpiła w połowie lat 90. XX wieku. Grupka wybitnych przewodników tatrzańskich i ratowników TOPR założyła Polskie Stowarzyszenie Przewodników Wysokogórskich, a 5 października 2000 roku - w czasie walnego zgromadzenia w Zermatt - Polska została jednogłośnie przyjęta jako kraj członkowski do IFMGA-IVBV-UIAGM. Po czterech latach szkoleń w Alpach i Tatrach oraz po trwających trzy tygodnie egzaminach kurs ukończyli pierwsi przewodnicy – instruktorzy: Ryszard Gajewski, Marcin Kacperek, Piotr Konopka, Andrzej Lejczak, Maciej Pawlikowski, Jan Tybor Mieczysław Ziach. „Blachy” wręczali im instruktor niemieckiego związku Peter Gayer, ofiarny i przyjacielski opiekun polskiej grupy oraz ówczesny prezes organizacji Antonio Carrel z Doliny Aosty.

 

Jak do tego ma się polskie ustawodawstwo? Ogólnie mówiąc, ono nie nadąża. Zderegulowano w 2014 roku zawody instruktora PZA oraz zawód przewodnika wysokogórskiego, a oba podejmują przecież najwyższe ryzyko pracy w terenie wysokogórskim. Była to, nawiasem mówiąc, deregulacja po polsku, czyli wykreślenie z ustawy. Wśród zawodów regulowanych (z uzasadnieniem ochrony życia klientów!) słusznie pozostawiono przewodników tatrzańskich I i II klasy, oraz kilka tysięcy przewodników tatrzańskich III klasy oraz beskidzkich i sudeckich Nasuwa się podejrzenie, że jedynym uzasadnieniem dla deregulacji była liczebność przedstawicieli zawodu. Przewodników IVBV jest w Polsce ponad 40. To oznacza niewielkie protesty, a zawód zderegulowany.

 

Wspinaczka w Tatrach

Kto w Polsce może zabrać klientów na wspinaczkę w Tatrach? I jakie są najważniejsze standardy związane z przewodnictwem o charakterze technicznym? W polskich Tatrach przewodnicy tatrzańscy I i II (z ograniczeniami) klasy są uprawnieni do takiej usługi. Przewodników IVBV chroni w tej sytuacji konstytucyjna zasada ochrony praw nabytych (zawód międzynarodowego przewodnika wysokogórskiego był w ustawie wpisany w latach 2010-2014). Jednak sytuacja nie jest normalna. Przewodnictwo o najwyższych kwalifikacjach, uznawane w górach świata, we własnym kraju jest niechętnie tolerowane.

 

W polskiej tradycji językowej wszystkie rodzaje przewodnictwa zawiera pojęcie „przewodnik górski” i to właśnie stanowi źródło nieporozumień. Polskie Stowarzyszenie Przewodników Wysokogórskich w czasie trwających już z kilka lat konsultacji społecznych do nowej ustawy o usługach w turystyce złożyło wraz ze Stowarzyszeniem Wysokogórskich Przewodników Tatrzańskich propozycję podziału na przewodnictwo techniczne – „przewodnik wysokogórski” z podziałem na uprawnienia międzynarodowe i tatrzańskie oraz przewodnictwo wg modelu UIMLA – „przewodnik górski”. Spór o to, czy potrzebny jest w Polsce standard światowy IFMGA-IVBV, w związku z brakiem lodowców w Tatrach, jest wobec ogromnej liczby polskich turystów alpejskich bezprzedmiotowy.

 

Na Słowacji zawód „horsky vodca IVBV” jest zawarty w ustawie jako jedyny standard przewodnictwa technicznego. Stąd kłopoty przewodników tatrzańskich, którzy – nie z własnej winy – w Tatrach Słowackich znajdują się poza tamtejszym standardem. Kto zawinił? Oczywiście PRL. Standard IFMGA-IVBV istnieje już ponad 50 lat, a część polskich przewodników, członków Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich IVBV, dołączyła dopiero w roku 2000. W tej sytuacji propozycje uporządkowania systemu w Europie z uwzględnieniem polskiej różnorodności, są o pół wieku spóźnione.

 

Różnica między Polską a Europą

Główna różnica pomiędzy wymaganiami światowej organizacji IFMGA-IVBV a standardem przewodnictwa tatrzańskiego polega na tzw. bilecie wstępu na kurs przewodnicki. Krajowe organizacje IFMGA-IVBV przyjmują tylko doświadczonych alpinistów, którzy po trzech, czterech latach szkoleń głównie w Alpach przystępują do wymagających egzaminów. Często w dyskusjach pada argument, że nie każdy wybitny wspinacz jest dobrym przewodnikiem. I jest to stara prawda, ale z punktu widzenia klientów i ich bezpieczeństwa jeszcze ważniejsza jest zasada, że żaden słaby alpinista nie będzie dobrym przewodnikiem.

 

Zasada, na jakiej opierają się standardy wyszkolenia w formule IFMGA-IVBV, to kompetencyjny zapas technicznych możliwości przewodnika wysokogórskiego. Musi on być przygotowany do pracy w terenie nie tylko różnorodnym (skała, mikst, lód, narty), ale również wycenianym w wyższych rejonach skali trudności. Zasada ta bierze się nie tylko z coraz wyższych oczekiwań klientów, ale przede wszystkim z obiektywnych niebezpieczeństw gór, takich jak nagła zmiana pogody, oziębienie, ciemności, silny wiatr. To są elementy podnoszące techniczne wymagania często o dwa albo trzy stopnie w skali trudności, nawet na drogach o niewielkich w normalnych warunkach trudnościach. Ktoś, kto był na kilku wysokich szczytach, choćby i na Evereście, normalnymi drogami, nie ma kwalifikacji do wzięcia odpowiedzialności za towarzyszy wspinaczki. Natomiast mianowanie klientów partnerami (wyprawy partnerskie), to tylko wybieg dla uniknięcia odpowiedzialności.

 

Skomplikowana sytuacja w przewodnictwie

Sytuacja w polskim przewodnictwie jest więc skomplikowana z powodów formalnych. Brak aktów prawnych regulujących aktualną sytuację i zabezpieczających oczekiwania współczesnych turystów wysokogórskich, powoduje kompetencyjny bałagan. Jego ofiarami są klienci przewodników przekraczających własne kompetencje oraz klienci osób, które same mianowały się przewodnikami. Wypadki polskich turystów wysokogórskich w ciągu ostatnich 20 lat, to pełen przegląd błędów i zaniechań wynikających z braku profesjonalizmu.

W medialnych dyskusjach często pada argument, że przewodnicy IFMGA-IVBV też mają wypadki. Tutaj ważna jest nie tylko statystyka (przewodników IFMGA-IVBV jest w samej Europie ponad pięć tysięcy) ale i analogia do jakiegokolwiek zawodu z odpowiedzialnością za zdrowie i życie klientów. W tych zawodach też zdarzają się błędy lub sytuacje trudne do oceny. Jednak nikt nie wpada na pomysł dopuszczenia do profesji ludzi o kompetencjach niepełnych lub nieznanych.

 

Ironiczny wydźwięk polish guide

Wizerunek polskiego przewodnictwa licencjonowanego za granicą nie jest dobry. Sformułowanie polish guide, często ma ironiczny wydźwięk i szkodzi całemu środowisku, które coraz lepiej rozumie potrzebę podnoszenia kwalifikacji. Coraz więcej przewodników tatrzańskich podejmuje trud uzyskania międzynarodowej licencji IFMGA-IFBV. Jest też wśród nas pierwsza kobieta, doświadczona alpinistka Ilona Gawęda i znany wszystkim ekstremalny narciarz i wspinacz Andrzej Bargiel. Właśnie kończą roczną aspiranturę, która wieńczy trzy, czteroletni kurs przewodnicki IFMGA-IVBV.

Przewodnictwo wysokogórskie, czy inaczej mówiąc techniczne, to w polskich Tatrach nic nowego. Tradycje dzisiejszego tatrzańskiego przewodnictwa technicznego sięgają międzywojnia. Patronem naszego stowarzyszenia jest przedwojenny wspinacz, przewodnik i narciarski olimpijczyk Stanisław Motyka (1906 – 1941), postać w naszym górskim środowisku wybitna. Autor ponad 50 nowych dróg wspinaczkowych, które po dziś dzień są znakiem jakości po obu stronach Tatr. Piękno i śmiałość jego projektów zyskały mu przydomek „estety skały”. Pierwszy przewodnik nie góral, chodzący z klientami po najtrudniejszych ówcześnie ścianach, to wybitny przedstawiciel i prekursor technicznego przewodnictwa w Polsce. Motyka lubił przede wszystkim ludzi. Skromność, małomówność, olimpijski spokój w najtrudniejszych momentach oraz empatia okazywana partnerom, wyrobiły mu ksywkę Kleryk. Ten zestaw cech, to odpowiednik tak modnych dziś „soft skills”, umiejętności zjednywania sobie ludzi, szczególnie ważny w relacji między przewodnikiem i jego towarzyszami.

 

Pamięć o tym wyjątkowym człowieku, to drogowskaz dla nas, współczesnych przewodników.

 

Ludwik Wilczyński

Polskie Stowarzyszenie Przewodników Wysokogórskich