Pomysł na odwiedzenie Rycerzowej idąc przez Muńcuł był spontaniczny. Zawsze chodziła za mą ta trasa ale nie przypuszczałem, że pierwszy raz zaliczę ją właśnie zimą.

Decyzja zapadła w piątek wieczorem. O 8 rano byliśmy na szlaku. Powiedzmy, że o 8 ;)

Odległość z Katowic do Ujsół to zaledwie 110 kilometrów. Dzięki nowym drogom szybkiego ruchu dotarcie zajmuje niespełna półtorej godziny. Można zatem spokojnie wypić poranną kawę.

Samochód parkujemy na początku Doliny Danielki. Do pokonania mamy ok. 15 kilometrów, a suma podejść to niecałe 900 metrów. W dolinie jest przyjemny mróz, w końcu to płowa grudnia, na hali jednak jest chłodniej i wieje mocny wiatr. Na szczęście jest słonecznie. Szybkie sprawdzenie sprzętu, herbata z termosu i w drogę.

 

 

 

Zielony szlak rozpoczyna się przy starej stodole koło potoku. Według drogowskazu 1 godzina 45 minut wystarczy aby zdobyć Muńcuł. Po przekroczeniu potoku szlak ostro pnie się w górę. Pierwsze oznaki zmęczenia pojawiają się zaskakująco szybko ;). Topografia jest bezlitosna, aż do Szczytkówki nie mamy co liczyć na jakiekolwiek wypłaszczenie. Na szczęście słońce nas rozpieszcza a widoki zapierają dech w piersiach.


 

 

POBIERZ MAPĘ  POBIERZ PLIK GPX


Szczytkówka 

Po godzinie docieramy do niewielkiej polany, z której rozpościera się obłędny widok na Pilsko i Tatry. Jest tu parę chałup, o dziwo zamieszkałych. Kiedyś było nawet schronisko studenckie. Chciałoby się zostać na dłużej wypić herbatę z rumem i nasycić widokiem.... Jednak zimno każe iść dalej i to szybkim tempem. Kolejna prawie godzina jest nie mniej wymagająca. Szlak ukrywa się między drzewami uginającymi się pod śniegiem. Widać tylko ślady zwierząt. Nikogo dziś tu przed nami nie było. Uczucie jedyne w swoim rodzaju. 

 

 

 

Muńcuł

Po 2 godzinach docieramy na szczyt Muńcuła. Jest to masywne wzniesienie z bardzo dużą polaną, na której latem są wypasane owce. Widok jak ze Szczytkówki ale jesteśmy wyżej o prawie 400 metrów. Dodatkowo możemy spojrzeć na Beskid Śląski oraz w stronę Beskidu Małego. Mało jest takich miejsc. Przed drugą wojną światową planowano tu budowę schroniska. Podobno była nawet pociągnięta linia telefoniczna na sam szczyt. Po wojnie nie powrócono do tego pomysłu, choć Edward Moskała, wyznaczył z kamieni obrys schroniska, które jego zdaniem powinno powstać.

 

 

Razem z moim współtowarzyszem Łukaszem próbujemy zrobić transmisję. Po minucie padają z zimna baterie w telefonach. Na szczęście mamy power banki ale takiego obrotu sprawy się nie spodziewaliśmy. Dokumentujemy widoki i spoglądamy w stronę Rycerzowej gdzie zamierzamy zjeść słynny smażony ser w panierce z sezamu i czarnuszki. Pogoda nas rozpieszcza ale jest cholernie zimno. Z polany dalej zielonym szlakiem wjeżdżamy w las. Jest płasko miejscami z górki więc łatwiej choć fok nie zdejmujemy. Czeka nas jeszcze podejście pod Małą Rycerzową.

 

Krzyżówka

Po 2 kilometrach szlak zielony przecina szlak niebieski w tym miejscu można albo zjechać do Soblówki, do Rycerki Dolnej lub foczyć w stronę Schroniska na Przegibku. Nasz cel, z naszym serem to Bacówka na Rycerzowej. Więc na przód marsz. Na szczęście podejście jest łagodne. Mamy już trochę w nogach a więc pokłady energetyczne uzupełniamy cukrem. W końcu cukier krzepi. 

 

Mała Rycerzowa

Kolejny raz wychodzimy z śnieżnego tunelu, który tworzą pokładające się nad szlakiem gałęzie. Tym razem to już ostatnia polana. Widok oczywiście jedyny. Mikroskopijna bacówka, przywodzi wspomnienia. Latem w tym miejscu można kupić oscypki, bunc (bundz), bryndzę i napić się żętycy. To takie tutejsze bistro na wysokości 1123 m n.p.m. 

 

 

Bacówka na Rycerzowej

Zza drzew widać już bryłę Schroniska / Bacówki na Rycerzowej. To pierwsza Bacówka zbudowana w 1975, w ramach projektu schronisk turystyki kwalifikowanej, którego autorem był wspomniany już wyżej Edward Moskała. Obiekty natomiast projektował Stanisław Karpiel. Klimat bacówek jest jedyny w swoim rodzaju, w każdej oczywiście trochę inny. Z dala od cywilizacji, z ładnym widokiem, bez prądu, czasem nawet bez internetu.

Choć Darek Cegłowski /Kierownik Rycerzowej/, swoim gościom proponuje bardzo wiele dań, zwłaszcza wegańskich, ja zawsze wybieram smażony ser. To potężna bomba cholesterolowa ale po takiej wyrypie nie mam wyrzutów sumienia. Najpierw jednak musimy odtajać przed płonącym kominkiem. Popijając ciepłą herbatę, zbieramy siły. Ponieważ zaplanowaliśmy powrót jeszcze dziś do Katowic musimy spoglądać na zegarek. Jesteśmy uzależnieni od ostatniego PKSu z Soblówki, który podrzuci nas do Ujsół gdzie mamy samochód. 

 

Zjazd

Musimy się spieszyć zatem zdejmujemy foki i zjeżdżamy błyskawicznie do Soblówki szlakiem czarnym. Jest jednak jeszcze kilka innych możliwości jak zjazd na Przysłop szlakiem żółtym. Można też zaliczyć szczyt Wielkiej Rycerzowej. Na przedstawionej mapie wszystkie możliwości są dobrze oznaczone. Jest jednak zima więc pamiętajmy, że dzień jest krótki.

Do zobaczenia na szlaku.

Kajetan Domagała 

Fot. Łukasz Cioch