Charakterystyka narciarska Bieszczadów

Zacznijmy od charakterystyki zimowej Bieszczadów. Bieszczady Zachodnie to pasma górskie pomiędzy Przełęczą Użocką (853 m n. p. m.) na wschodzie i Przełęcz Łupkowską na zachodzie (640 m). Ciągną się przeważnie jedno obok drugiego na osi wschód – zachód. Najwyższym ich szczytem jest Tarnica (1346 m). Opisywana przeze mnie część Bieszczadów obejmuje rejony Cisnej i Baligrodu, masywy Chryszczatej, Korbani i Łopiennika, czyli szczyty w najbliższym otoczeniu Cisnej: Jasło, Okrąglik i Pasmo Graniczne (Płasza, Kurników Beskid, Okrąglik), a także wierzchołki wokół Roztok Górnych (Rypi Wierch, Sinkowa, Stryb, Czerenin). Nie zapominamy o potężnym, dziewięciokilometrowej długości masywie Hyrlatej, Berdzie, Rososze i lekko od nich odosobnionej Matragonie. W paśmie Bieszczadów Wysokich moją uwagę zwróciły Smerek i Paportna – szczyty, które są celem pięknych wycieczek narciarskich. Polecam wam te miejsca. Piękny jest też teren wokół Woli Michowej, Nowego Łupkowa i Komańczy – to raj dla początkujących skiturowców.

Co jest wyzwaniem Bieszczadów Zachodnich? Dzicz. Trudność w dotarciu w różne miejsca (logistyka, komunikacja, noclegi). Długość podejść i często nieprzetorowane szlaki. Te góry bywają bardzo wymagające i przestrzegałbym przed ich lekceważeniem, zwłaszcza w zimie. Nie ma tu wielu schronisk. Góry zimą są prawie zupełnie puste. 

 

 

Pod względem narciarstwa skiturowego to prawdziwy raj. Dostępne są dla nas najbardziej atrakcyjne pod względem widokowym i także pod względem długości zjazdów połoniny Tarnicy, Połonina Caryńska i Wetlińska, a także „mekka” bieszczadzkich skiturowców – Mała i Wielka Rawka, z bardzo klimatycznym schroniskiem u ich stóp. Pewne pod względem śniegowym jest Pasmo Graniczne, tu możemy skiturować nawet do kwietnia. No i leśne masywy Łopiennika, Korbani, Rypiego Wierchu i Okrąglika niedaleko Cisnej gwarantują fajną zabawę na nartach skiturowych, nawet w mniej pogodne dni. Zima zaczyna się tu w grudniu i trwa do połowy marca a czasami dłużej. Bywają tu potężne mrozy ok. -25 stopni i więcej, czasami wieją silne wiatry, wszystko to powoduje, że są to tereny narciarsko piękne, ale i wymagające.

Są tu także wyciągi narciarskie. Amatorzy jazdy na nartach zjazdowych zadowoleni będą z przygotowanych świetnie stoków narciarskich w okolicach Ustrzyk Dolnych. Stoki Laworty i Gromadzynia oferują trasy o średnim stopniu trudności, są świetnie przygotowane, oświetlone, posiadają porządną infrastrukturę: parkingi, restauracje, wypożyczalnie sprzętu, są, co warto dodać, świetnie przygotowane i ratrakowane dla amatorów szybkiej jazdy, mają wyciągi krzesełkowe i orczykowe. Fajnym stokiem jest Bystre koło Baligrodu. Stok jest tam bardzo stromy i wymagający, ale przy porządnej zimie polecam to miejsce. Kalnica niedaleko Cisnej, Weremień koło Leska, Karlikow to stoki łatwe. Pewne jest jedno, tłoków na trasach zjazdowych w Bieszczadach prawie nigdy nie ma.

 

POBIERZ MAPĘ

Są i trasy do narciarstwa biegowego i śladowego. Bardzo pięknym terenem dla miłośników biegania na nartach są okolice Mucznego, gdzie nadleśnictwo od kilku lat przygotowuje w sezonie zimowym świetne trasy w bieszczadzkiej dolinie podchodzącej pod Bukowe Berdo. Podobnie jest w Wetlinie, Woli Michowej i Ustrzykach Dolnych. Można śmiało wykorzystać na narty śladowe stokówki w okolicach Cisnej, Baligrodu, Wetliny. Są trasy konne. W Bieszczadach od lat organizowany jest w ostatnim tygodniu lutego Bieszczadzki Rajd Narciarski.

Po opisie narciarskich atrakcji Bieszczadów zapraszamy na naszą skiturę. Zaprowadzi nas ona na piękny szczyt – Jasło.

 

 

Wyruszamy z centrum Cisnej

Auto zostawiamy na parkingu pod barem „Siekierezada”, legendarną miejscówką, gdzie po wycieczce możemy odpocząć, coś wypić i zjeść na przykład pyszne pierogi. Samochód można też zostawić na parkingu w centrum Cisnej lub przy pensjonacie, w którym się zameldowaliśmy. Tutaj zakładamy też foki na narty, możemy je dodatkowo przesmarować, by miały lepszy poślizg. Jeżeli mamy ze sobą urządzenie GPS, wpiszmy koniecznie pozycję wierzchołka Jasła. To ułatwi nam nawigację w dzikich górach, jakimi są Bieszczady. Możemy też oczywiście wykorzystywać aplikacje z nawigacją dostępne na telefon komórkowy. Nie zawadzi zabrać do plecaka mapy papierowej. Oznaczenie czerwonego szlaku jest dobre, ale zimą nawet największy narciarski wyga może dać się godzinami wodzić za nos przez mgły i kurniawy. Nowoczesna technika ułatwia nam życie w górach, więc z niej skorzystajmy. Dobrze spakujmy plecak przed wyprawą.

Ruszamy z centrum Cisnej. Mijamy „Siekierezadę” oraz znajdującą się obok galerię „Czarny kot”. Wyraźną dróżką w dół docieramy w pobliże stacji kolejki wąskotorowej (położona jest na wysokości 553 m) nad rzeką Solinką. Już w tym miejscu można dostrzec oznakowania czerwonego szlaku, który poprowadzi nas w lewo, przez most. Zapinamy foki, bo tutaj zaczyna się długie podejście na Rożki. To podejście ma ok. 400 metrów przewyższenia. Zakładamy narty i do boju. Z początku idziemy średnim tempem. 

 

 

Zaraz za mostem szlak skręca w prawo, biegnąc stromą skarpą nad brzegiem Solinki (uwaga). Po chwili przecina wpadający do niej potok i zagłębia się w las. Idąc lekko pod górę, po kilkunastu minutach docieramy do miejsca, gdzie 10 stycznia 1991 roku rozbił się śmigłowiec ekipy popularnego programu telewizji polskiej „997”. Postawiono tu obelisk z nazwiskami osób, które zginęły w wypadku. Znajduje się on po lewej stronie szlaku, około 20 metrów od ścieżki. Podchodzimy jeszcze kawałek i osiągamy stokówkę biegnącą z Majdanu. Za znakami skręcamy w lewo i w górę.

Zacznie się teraz dość intensywne podejście. Jest ono najbardziej męczące i najdłuższe na całej naszej trasie. Ścieżka pnie się stromo do góry, pośród bieszczadzkiego lasu, na Rożki (943 m). Idziemy nią lub w pobliżu dość długimi zakosami, jak teren puszcza, zmieniamy się na torowaniu. Ten pierwszy etap wycieczki narciarskiej na Jasło jest dość wyczerpujący. Potrwa około 1,5 godziny. Ważne, by ustawić tył wiązania na pozycję pośrednią, wtedy będzie się nam dużo łatwiej podchodziło. Ważne jest też, by się na to podejście nie ubierać za ciepło. Do plecaka zawsze zabierajmy na takie wycieczki kurtkę gore-tex, chroniącą przed wiatrem. Na razie jednak jej nie ubieramy, idziemy w kurtce podejściowej, pod nią lekka odzież oddychająca – wystarczy. Rękawice podejściowe, lekkie i niegrube też.

 

 

Chwilę wędrujemy po płaskim odcinku grzbietu, po czym stromo wychodzimy na zalesiony wierzchołek Rożków. Dokładniej rzecz biorąc, trawersujemy go kilka metrów niżej. Teraz wędrujemy na nartach już na zmianę lasami i małymi polankami widokowymi. Początkowo dość płasko, później łagodnie pod górę. Jest to idealny teren dla narciarza-turysty. W końcu grzbiet spiętrza się mocniej – to znak, że zbliżamy się do kolejnego wzniesienia, czyli szczytu Worwosoki (1024 m). Szczyt ten możemy przy dużym ośnieżeniu potraktować jako cel pięknej wycieczki ze zjazdem na Krywe do stokówki. Pamiętajmy o takiej możliwości. Ale my dalej kontynuujemy wyprawę na Jasło.

Teraz łagodnie pofalowanym grzbietem, przez kolejne malownicze polanki i karłowate zarośla buczyny, wychodzimy na rozleglejsze polany pod szczytem Małego Jasła. Podejście z Cisnej na wierzchołek powinno nam zająć 2,5–3 godziny. Przy ścianie lasu znajduje się charakterystyczny trianguł z żółtą tabliczką informującą nas o wysokości szczytu. Gdy nie wieje wiatr, warto tu chwilkę odpocząć, napić się, a potem kontynuujemy naszą turę.

Warto też zwrócić uwagę na panoramy, które rozciągają się ze szczytu Małego Jasła. W kierunku wschodnim otwiera się stąd kapitalny widok na pasmo połonin, z dominującym szczytem Smereka, na prawo od niego widać szerokie obniżenie Wetliny i Berehów Górnych. Widać leśne masywy Bieszczadów Zachodnich w okolicy Cisnej.

Na Jasło mamy stąd jeszcze około 40 minut podejścia ładnym, odkrytym terenem. Idziemy przez kolejny bieszczadzki szczyt – Szczawnik (1080 m). Początkowo rozległą zaśnieżoną łąką, z której dość szeroka ścieżka zagłębia się między drzewa. Szlak jest dobrze oznakowany. Po wejściu na Szczawnik rozpoczyna się krótki zjazd na fokach (nie opłaca się ich ściągać) w kierunku Jasła (uwaga). Pod szczyt czeka nas jednak dość solidne podejście na nartach odkrytym terenem. Skręcamy w lewo i wchodzimy na szczyt Jasła, z charakterystycznym triangułem i żółtą tabliczką z informacją o wysokości szczytu. Za wierzchołkiem, na stronę Przysłupia jest dogodne miejsce na odpoczynek, chroni ono przed wiatrem, jest piękne widokowo. Tu odpoczywamy, pijemy herbatę, pakujemy foki i szykujemy się do zjazdu.

Jasło to najwyższy punkt naszej wyprawy narciarskiej, który powinniśmy osiągnąć w około 3–3,5 godziny od wyjścia z Cisnej. Jeżeli szlak jest nieprzetarty, co się zdarza, doliczyłbym godzinę do czasu podstawowego, a przy bardzo głębokich śniegach – nawet dwie. Warto na Jasło iść w piękny dzień, bo jest to szczyt bardzo widokowy – pamiętajcie o tym.

Nacieszywszy się wspaniałymi widokami, szykujemy się do zjazdu. Jeżeli jedziemy drogą podejścia, to czekają nas krótkie wspinania na fokach i zjazdy. Trasa jest ładna i niestroma, prócz ostatniego fragmentu z Rożków, który jest bardziej wymagający. Zjazd trwa 1,5–2 godziny, a przy nośnych śniegach jest krótszy o połowę. 

Teraz mamy czas na popołudniowy odpoczynek na przykład we wspomnianej „Siekierezadzie” lub innym klimatycznym miejscu w Cisnej. Jest ich tu dużo. Możemy zwiedzić wzgórze „Betlejemka”, cmentarz w Cisnej lub pójść do klimatycznej bacówki pod Honem.

Możliwości zjazdu

- z Jasła na Przełęcz Przysłup – najlepsza opcja dla narciarzy skiturowych. Zjazd prowadzi z początku pięknymi polanami, w dużej części otwartym terenem, a potem dość stromym lasem, jest długi, a przede wszystkim piękny. To wariant dużo ciekawszy od powrotu z Jasła do Cisnej. Długość trasy wyniesie około 12 kilometrów, podejście zajmie 3–3,5 godziny, a zjazd około godzinę. Jakbyśmy nie mieli transportu to możemy dotrzeć do Cisnej stokówką w 40 minut. Z odpoczynkami na całość powinniśmy przeznaczyć 6–7 godzin, w zależności od warunków śnieżnych. Maksymalne nachylenie: 25˚. Zjazd ma ponad 3,7 km długości.

- możemy z Jasła dostać się na Okrąglik (1101 m) a z niego zjechać na Przełęcz nad Roztokami Górnymi i do wsi. Maksymalne nachylenie: 25˚. Wtedy musimy mieć busa lub auto by z Roztok powrócić do Cisnej.

- Zjazd z Jasła przez Fereczatą (1102 m) do wsi Smerek. Z Jasła podchodzimy na Okrąglik za znakami czerwonymi (20 minut, teren nieoczywisty, uwaga). Z niego skręcamy ostro w lewo, w stronę dwuwierzchołkowej Fereczatej. Czeka nas kawałek łatwego zjazdu, potem krótkie podejście przez dwa leśne niewybitne wierzchołki na szczyt z ładnymi widokami. Fereczata leży w Paśmie Granicznym Bieszczadów. Jest kulminacją bocznego grzbietu odbiegającego z Okrąglika na wschód. Stoki, z których północny opada do doliny Bystrego, a południowy ku dolinie Smereka, są pocięte licznymi, niewielkimi dolinami płynących tamtędy potoków, zimą w większości ukrytych pod śniegiem. Zjazd jest długi, momentami prowadzi dość gęstym lasem.

Zjazd w ostatnim fragmencie wyprowadza na łąki nad Smerekiem. Wychodzimy na otwartą przestrzeń, skąd możemy podziwiać wznoszący się za wsią szczyt o tej samej nazwie. Przez rozległe łąki zbliżamy się do wsi. Bardzo ładne widoki we wszystkich kierunkach. Po 30 minutach od wyjścia z lasu docieramy na „biały asfalt”, czyli oprószoną śniegiem drogę w Smereku, w okolicy sklepu spożywczego i przystanku PKS, pokonując ostatnie metry wzdłuż Potoku Niedźwiedziego. Ze Smereka wracamy busem lub autem do Cisnej. Maksymalne nachylenie: 25˚. 

Parametry trasy na Jasło z Cisnej są następujące. Długość: 15 km. Długość podejścia: 7,5 km. Długość zjazdu: 7,5 km. Przewyższenie: 590 m. Czas przejścia: 6 godzin (wejście: 3,5, zjazd: 2 h, na Przełęcz Przysłup: 45 minut). Maksymalne nachylenie: 25˚. Stopień trudności: średnio trudna. Najlepszy czas: luty – początek marca.

 

Życzę wam udanych wycieczek, podejść i zjazdów w pięknych Bieszczadach.

 

Wojciech Szatkowski

Przewodnik tatrzański

Współautor z Waldemarem Czado i Romanem Szubrychtem, przewodnika skiturowego „Polskie góry na nartach 01”