Najpierw odwiedzamy cerkiew i wchodzimy na szczyt z widokiem na daleką Ukrainę. Potem pierogi w bacówce i spotkanie z głuszcem. Na koniec zachód słońca w ciszy i spokoju. Zapraszam Was w Beskid Sądecki.

 

Świetna infrastruktura turystyczna z sześcioma schroniskami górskimi, gęsta sieć szlaków, piękne panoramy widokowe i dobra dostępność komunikacyjna sprawiają, że Beskid Sądecki jest bardzo dobrą alternatywą dla innych polskich, często zadeptanych szlaków.

 

Świadek dawnych wydarzeń

Z przystanku autobusowego na pograniczu Muszyny i Złockiego (ok. 500 m n.p.m.) zielonym szlakiem kierujemy się w stronę cerkwi św. Dymitra w Złockiem.

 

- Świątynia była budowana jako cerkiew, obecnie używana jako kościół. Jest niemym świadkiem historii – opowiada Zuzanna Długosz, przewodniczka, znana jako "Baba z Gór" (www.babazgor.pl). – Kształt bryły, zachowane wschodnie wyposażenie i zapach drewnianej konstrukcji pozwalają naszej wyobraźni przenieść się 150 lat wstecz. Łatwo usłyszeć śpiewy, poczuć zapach palonych woskowych świec, zobaczyć piękne krywulki na kobiecych koszulach i kapelusze uherskie zdobiące męskie głowy – opowiada przewodniczka.

 

Początkowe kilometry przemierzamy drogą gruntową, która przechodzi potem w coraz bardziej trawiasty trakt pieszy, by po ponad godzinie dotrzeć na skraj lasu. Mijamy ostatnie pastwiska. A na pograniczu wsi Złockie i Jastrzębik wchodzimy już w leśną gęstwinę, przez którą przenikają snopy światła raz po raz rozpraszane przez przelewającą się mgłę.

 

Beskid Sądecki, z Jaworzyny Krynickiej w stronę Hali Łabowskiej fot. Konrad Rogoziński

 

Białe jęzorów z wąwozów

Ziemia po porannych przymrozkach oddycha i oddaje wilgoć, wznosząc teraz białe jęzory z głębi wąwozów i jarów, którymi Pasmo Jaworzyny Krynickiej jest gęsto poprzecinane. Pomimo że góry nie są ani najwyższe, ani najbardziej wyeksponowane, znajdziemy odcinki, które dadzą w kość nawet i zawodowcom.

 

Na szczycie Jaworzyny Krynickiej (1114 m n.p.m.) stajemy po ponad dwóch godzinach marszu. Widok stąd jest wyjątkowy, choć nie gwarantuje nam panoramy 360 stopni. Po stronie zachodniej mamy świetny widok na Tatry Wysokie i Bielskie oraz te położone już po polskiej stronie - z Zachodnimi włącznie. A między nimi niekończące się fale wzniesień Beskidu Sądeckiego, Pienin i Gór Lubowelskich (słow. Ľubovnianska vrchovina). Kierując wzrok na południe, dostrzeżemy nawet Niskie Tatry i dość znaczne z tej perspektywy Góry Lewockie (Levočské vrchy), bardzo dzikie i nieodkryte przez wielu turystów pasmo.

 

Gdy jest wyż, widać Karpaty na Ukrainie

Najlepiej patrzeć na góry z tarasu widokowego, między górną stacją kolejki gondolowej a Krynicką Kolibą. To tu powstają tysiące wspaniałych kadrów wschodu słońca. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wstaje ono znad widocznego jak na dłoni Beskidu Niskiego. Ale w zależności od pory roku, wschodzi ono również zza Bieszczad, a nawet znad dużo dalszych pasm Karpat ukraińskich. A te ostatnie położone są w linii prostej w odległości około 200 kilometrów. Zdarza się tak kilka dni w roku, gdy na niewielkim zbliżeniu dostrzec możemy odległe szczyty Połoniny Borżawskiej (najwyższy Stoj, 1677 m n.p.m.).

 

Ruszamy dalej na północ równolegle poprowadzonymi - czerwonym i niebieskim szlakami - aż do Runku (1080 m n.p.m.). Czerwone znaki to Główny Szlak Beskidzki.

 

- Warto wiedzieć, że to jeden z pierwszych długodystansowych szlaków pieszych w polskich Karpatach – tłumaczy Zuzanna Długosz. - Pierwszy odcinek został wyznaczony w 1929 roku na trasie z Ustronia do Krynicy. Jego autorem był Kazimierz Sosnowski, ale jeszcze przed drugą wojną światową został wydłużony aż do Wołosatego. W przewodnikach podaje się, że orientacyjny czas przejścia to 21-24 dni, jednak rekordy biegaczy mówią że wystarczy nieco powyżej 100 godzin. Wśród Sądeczan rekordowe przejście w 2020 roku to 14 dni – dodaje przewodniczka.

 

Beskid Sądecki, widok na Tatry sprzed bacówki nad Wierchomlą, fot. Konrad Rogoziński

 

Kultowa bacówka z widokiem

Na Runku odbijamy na zachód. Do Bacówki nad Wierchomlą (895 m n.p.m.) docieramy po niemal dwóch godzinach drogi z Jaworzyny Krynickiej. Dla miłośników gór to miejsce kultowe. Jest popularnym celem wycieczek z noclegiem, ale może też być świetnym punktem jednodniowej eskapady dla rodzin z dziećmi. Kiedy najlepiej tu przyjechać?

-Tym, którzy lubią, kiedy czas troszkę zwalnia, polecam odwiedzić nas późną jesienią. Panuje tutaj teraz cisza, a kolory za oknem i snujące się w dolinie mgły potrafią zaczarować – mówi Patrycja Drozd z bacówki. - Osobiście zachwycam się zimą, gdy krajobraz pokryty jest grubą warstwą śnieżnego puchu, a mróz skrzypi pod stopami. Wtedy ciepło bacówkowego kominka jest niepowtarzalne. Z kolei wiosną, jak na dłoni widać budzącą się do życia przyrodę. Wybór jednej konkretnej pory roku może okazać się niełatwy – podkreśla.

 

Dla mnie samego to również kultowe miejsce. Głównym magnesem jest przede wszystkim spektakularna panorama spod bacówki. Ławeczka przed budynkiem to idealne miejsce na kontemplację. O świcie, przy dobrej widoczności, pierwszym elementem krajobrazu, na który padną promienie słońca, będą Tatry. Równie pięknie i majestatycznie prezentują się o zachodzie. A co wybrać ze schroniskowej kuchni?

 

- Prym wiodą pierogi - ruskie z bryndzą od miejscowego bacy oraz te z jagnięciną. Do tego kugel, czyli nasza babka ziemniaczana oraz szarlotka, dla której niektórzy na szlaku przyspieszają kroku – zachwala Patrycja Drozd.

 

Dalej w stronę północy

Wracamy pod Runek i dalej kierujemy się w stronę Hali Łabowskiej. Teraz to kontemplacja lasu musi nam wypełnić czas między nielicznymi przecinkami widokowymi na trasie. Te najbardziej widowiskowe są wynikiem potężnych wiatrów halnych. Na tych nielicznych, odkrytych fragmentach mamy widoki zarówno w stronę Doliny Popradu na zachodzie oraz w stronę Doliny Kamienicy Nawojowskiej na wschodzie. Ten niezbyt pokaźny potok w dolinie po prawej ręce jest fizyczną granicą pomiędzy Beskidem Sądeckim a Niskim. Na jego prawym brzegu wznoszą się już Góry Grybowskie wchodzące w skład tego drugiego.

 

Hala Łabowska (1060 m n.p.m.) i znajdujące się na niej schronisko to dobre miejsce na dłuższy odpoczynek. Ale w krótsze, jesienne dni warto już na tym etapie przyspieszyć kroku, by dotrzeć na dobry punkt widokowy przed zachodem słońca i nie schodzić leśnym odcinkiem w nocy. Bo do stacji kolejowej w Rytrze, mamy stąd jeszcze ponad 12 km i cztery godziny marszu.

 

Beskid Sądecki, cerkiew św. Dymitra, fot. Konrad Rogoziński

 

Zachód słońca w Kretówkach

Kierujemy się dalej na północ w kierunku Jaworzyny, ale tym razem Kokuszczańskiej (966 m n.p.m.), z której roztacza się ładna panorama.

 

- Na tym odcinku szlaku możemy spotkać wiele interesujących zwierząt. Nawet niewprawny ornitolog dostrzeże głuszca. Gatunek ten nazwę zawdzięcza temu, że samiec w trakcie śpiewów godowych traci na chwilę słuch – mówi Zuzanna Długosz. - Przechodząc koło Wierchu Nad Kamieniem, zwróćmy z kolei uwagę na nietoperze. To właśnie w okolicach tego szczytu, zimową porą hibernują podkowce małe. Ci niewielcy nocni lotnicy żywią się bezkręgowcami. Są więc sprzymierzeńcami spokojnych letnich ognisk czy spotkań na tarasach, bo komary to ich przysmak – dodaje przewodniczka.

 

Dochodzimy do Rozdroża pod Makowicą (922 m n.p.m.) i zaczynamy ostre zejście w stronę Doliny Popradu. Na zachód słońca polecam dotrzeć do przysiółka Kretówki. A po drodze, w dłuższe letnie dni, możemy zrobić kilkuminutowe odbicie z trasy do klimatycznego schroniska Cyrla.

 

Z Kretówek mamy już godzinne zejście do Rytra, które jest dobrze skomunikowane kolejowo i autobusowo zarówno z Muszyną, jak i z Nowym Sączem. Gwarantuję Wam, że z takiej, beskidzkiej wyrypy na pewno będziecie zadowoleni.

 

Tekst: Konrad Rogoziński

09/2020

 

Noclegi

Bacówka pod Wierchomlą

kom. 502 458 518

www.wierchomla-schronisko.pl

 

Dojazd

Z Krakowa do Muszyny najszybciej dojedziemy autostradą A4. Zjeżdżamy w Brzesku i dalej
drogą krajową nr 75 przez Nowy Sącz aż do miejscowości Krzyżówka. Tu skręcamy w stronę
Krynicy-Zdroju i dalej Muszyny. Do Złockiego odbijamy w prawo, jadąc w stronę Żegiestowa.
Do Muszyny dojedziemy również pociągiem – z Krakowa 2-4 połączenia, dostępne również
pociągi z Tarnowa i Nowego Sącza. Z Krakowa kursują autobusy (www.mda.malopolska.pl),
regularnie co ok. półtorej godziny jeżdżą busy z Nowego Sącza, a co pół godziny z Krynicy-Zdroju.

 

Szlaki

zielony: Złockie – Jaworzyna Krynicka 2 h 30 min h 1 h 30 min i
czerwony, niebieski: Jaworzyna Krynicka – Runek – Bacówka nad Wierchomlą 1 h 40 min i 2 h h
niebieski, czerwony: Bacówka nad Wierchomlą – Hala Łabowska 3 h h 2 h 45 min h
czerwony: Hala Łabowska – Rytro 3 h 45 min h 4 h 45 min i