Pomiędzy Częstochową a Krakowem rozciąga się malownicza kraina, która dla spragnionego wrażeń podróżnika, jest niczym kufer pełen bezcennych skarbów. Naszpikowana historią, pełna mitów i legend, prawdziwych choć często nieprawdopodobnych historii sprawia, że kto raz posmakuje uroków tego miejsca chce więcej i więcej.

 

Region wapiennych ostańców podziurawionych jaskiniami, skalistych wzgórz i urokliwych wąwozów otoczonych leśnymi pagórkami jest unikalny nie tylko pod względem krajobrazowym i przyrodniczym, ale również historycznym. Na Jurze znajdują się liczne zamki i warownie, które służyły obronie granicy Królestwa Polskiego przed najazdem Czechów. Tak jak orły budowały swoje gniazda w niedostępnych miejscach, tak ludzie wznosili zamki na szczytach wzgórz i na skałach, które utrudniały dostęp wojskom nieprzyjaciela.

 

Obecnie część budowli popada w ruinę, niektóre odrestaurowano, większość można zwiedzić, podążając Szlakiem Orlich Gniazd, który jest podstawową trasą prowadzącą do najważniejszych miejsc regionu. Jednak nie wszystkie skarby znajdują się przy głównej drodze. Po niektóre cuda trzeba sięgnąć nieco głębiej.

 

Skały Rzędkowickie to jedna z najbardziej charakterystycznych grup skalnych Wyżyny Krakowsko - Częstochowskiej,
fot. T. Renik www.slaskie.travel

 

Długie Ręce Mafii

Choć Jurę Krakowsko-Częstochowską odkrywam stopniowo już od kilkunastu lat, kiedy wjeżdżam do Olsztyna i widzę zamek górujący nad współczesnymi zabudowaniami, wciąż doświadczam uczucia nierealności widzianego obrazu. Średniowieczne ruiny zupełnie nie pasują do otaczającej je rzeczywistości. A może to obecnie wznoszone domy rujnują harmonię historycznych zabudowań?

 

Ze wzgórza zamkowego rozpościera się doskonały widok na okolicę. Na tle soczystej zieleni wyraźnie widać białe ściany wapiennych skał, które upodobali sobie wspinacze. Dziewica, Owczy Grzbiet, Biblioteka czy Szafa oferują ubezpieczone drogi o zróżnicowanych stopniach trudności.

 

Podobny skalny grzebień znajduje się po drugiej stronie asfaltowej drogi. Góra Biakło (340 m n.p.m.) przypomina swoją formą śpiącego rycerza, przez co zwana jest Małym Giewontem. Żeby stanąć na jej szczycie, można pokonać jedną z 13 dróg wspinaczkowych. Najciekawszą wydaje się być ta o nazwie Długie Ręce Mafii lub pokusić się o wejście bez asekuracji. Niedługi spacer łatwym, choć dość stromym podejściem, wynagrodzony zostanie niezwykłą panoramą zamku olsztyńskiego na północy oraz widokiem na Góry Sokole na południu i wschodzie. Podobnie jak na tatrzańskim szczycie, tak i na tym niewielkim wzniesieniu znajduje się krzyż postawiony w rocznicę pontyfikatu św. Jana Pawła II.

 

Biegi szatanów na Pustelnicy

Sokole Góry to kolejna perełka na Szlaku Orlich Gniazd dobrze znana również speleologom. Utworzony w 1956 r. rezerwat obejmuje obszar 216 ha, co czyni go drugim największym rezerwatem Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej tuż po Dolinie Racławki (473 ha).

 

W plątaninie skał porośniętych buczyną karpacką z domieszką jodły, grabu, dębu i lipy znajduje się kilkadziesiąt jaskiń. Większość z nich jest niedostępna do zwiedzania. Niektóre wymagają specjalistycznego sprzętu, inne można penetrować, mając latarkę na wyposażeniu. Jedną z najpiękniejszych była niegdyś Jaskinia Olsztyńska, która razem z Jaskinią Wszystkich Świętych tworzy rozległy system korytarzy. Niestety w wyniku eksploatacji kalcytu, zniszczeniu uległa szata naciekowa. Stałymi bywalcami wilgotnych i chłodnych jaskiń są nietoperze, które podwieszone w najciemniejszych zakamarkach pozostają w stanie hibernacji całą zimę.

 

Rezerwat obejmuje dziewięć wzniesień sięgających do 400 m n.p.m. z których najbardziej znane to Pielgrzym, Góra Sokola, Góra Setki, Pustelnica i Puchacz. Jeśli wierzyć ludowym podaniom, na Pustelnicy raz do roku odbywają się biegi szatanów. Głośny szum i hałas niesie się wtedy daleko po okolicy.

 

I choć spędziliśmy tu rodzinnie wiele weekendów, to za każdym razem odkrywamy coś nowego. Obserwujemy, jak z czasem ledwo widoczne niegdyś ścieżki, zmieniają się w mocno wydeptane trasy. To oznacza, że coraz więcej osób odkrywa uroki tego miejsca.

 

 

Okolica pełna sentymentów

W środkowej części Jury, na południe od Niegowej, znajduje się Grzęda Mirowska, zwana również Mirowskimi Skałami. Najbardziej sentymentalna dla mnie część Szlaku Orlich Gniazd. To tu zakochałam się w pieszych wycieczkach, posmakowałam pierwszej wspinaczki skałkowej i uczyłam dzieci, czym się różni rodzinna wycieczka od trekkingu, a trekking od wspinaczki. Zawsze, kiedy ktoś z naszej rodzinnej ekipy miał zły humor, pakowaliśmy się do samochodu i jechaliśmy na „nasz” szlak. Z jednej strony malownicze ruiny zamku Mirów, z drugiej Bobolice.

 

Z roztargnieniem wspominam spacery z dziećmi upakowanymi w nosidełka tutejszym szlakiem. Dwa kilometry trasy normalnie zajmują pół godziny. My szliśmy często całe popołudnie, nie mogąc nasycić się widokami, robiąc przystanki na piknik, wąchanie kwiatków czy odpoczynek w cieniu drzew tuż pod podejściem do Bobolic. W jedną stronę szliśmy grzbietem tylko po to, żeby wracać dołem wzdłuż wysokich skał wapiennych. Na polanie z widokiem na zamek w Bobolicach opowiadałam dzieciom legendy o złej czarownicy, pięknej dziewczynie i skarbie, który ukryty jest w tunelu łączącym dwa zamki. Kiedy przechodziliśmy obok płytkich grot, czy głębszych jaskiń, dzieci nieśmiało zaglądały do środka w poszukiwaniu ukrytych kosztowności.

 

Zawsze byli tu wspinacze, z daleka słychać było charakterystyczne kliknięcia karabinków. Po stromych ścianach wytyczono ponad sto tras. Prawdziwy wspinaczkowy raj. Z roku na rok krajobraz nieco się zmieniał. Odrestaurowano Bobolice, pojawił się płot odgradzający wejście na ruiny Mirowa. W ubiegłym roku prywatny inwestor zagrodził teren pomiędzy zamkami i wprowadził bilety wstępu. Nadal można przejść Mirowską Grzędą, ale to już nie ten klimat. Coś w tej historii umarło.

 

Raj nie tylko dla wspinaczy

Niezmiennie od wielu lat miłośnicy wspinaczki skałkowej spotykają się na Skałach Rzędkowickich. Nie brakuje tu też amatorów pieszych wycieczek. Od parkingu przy Wysokiej Turni wiedzie zielony szlak. Polna droga prowadzi wzdłuż białej ściany z wapienia skalistego w której wyróżnić można osobliwe formacje – Baszta, Zegarowa, Mały Mur, Turnie i najbardziej charakterystyczny Okiennik lub inaczej Wielki Okiennik Rzędkowicki (446 m n.p.m.). Wszelkie rozgałęzienia szlaku na lewo pozwalają kluczyć pomiędzy skałami. Ostatnie rozwidlenie to przejście do Jaskini Sopli Lodu. Droga prosto prowadzi przez las do rezerwatu przyrody Góra Zborów obejmującego dwa wzgórza – Górę Zborów (462 m n.p.m.) i Górę Kołoczek. Jak mówią legendy, to właśnie tu zbierały się czarownice przed odlotem na sabat na Łysej Górze.

 

Po drugiej stronie drogi zaczyna się obszar Kroczyckich Skał. Na początku szlaku znajduje się wejście do Jaskini Głębokiej dostępnej do zwiedzania tylko z przewodnikiem.

 

Plątanina wąskich ścieżek pozwala zgubić się w labiryncie malowniczych skał. Wyobraźnia wspinaczy, przy wymyślaniu nazewnictwa dla tutejszych brył, wydaje się być nieograniczona. Nie ma nawet konkretnej tematyki w poszczególnych skupiskach skalnych ostańców. Jest Zajączek, Kajak, Okręt, zaraz za nim Mama i Tata, nieco dalej Brzuch Buddy, Skrzat, Wielbłąd i Bim Bam. Najwyraźniej długie popołudnia na skalnej ścianie otwierają drzwi do świata, którego na pierwszy rzut oka nie widać.

 

Góra Zborów to najwyższe wzgórze w okolicy. Roztacza się stąd jeden z piękniejszych widoków na Wyżynę Krakowsko-Częstochowską. Przy dobrej pogodzie widać stąd jurajskie orle gniazda - Ogrodzieniec, Mirów, Bobolice, można wypatrzeć ukryte między drzewami ruiny zamku Bąkowiec (Morsko).

 

Krajobraz Jury pełen historii i legend,
fot. Jakub Krawczyk, www.slaskie.travel

 

 

Ostatnia szansa przed biletami wstępu

Jura Krakowsko-Częstochowska to nie tylko zamki i wapienne skały. Bliżej Krakowa zupełnie zmienia się charakterystyka terenu. Pojawiają się jeziora, rzeki i malownicze wąwozy. Nie wystarczy jedna wizyta, żeby poznać tę zróżnicowaną krainę.

 

Ostatnie lata pokazują, że to coraz bardziej popularny region na rodzinne weekendy. W słonecznie niedziele w najbardziej znanych miejscach są tłumy turystów. To może być ostatni moment na to, żeby spakować plecak, przyjechać na Jurę i poznać jej uroki, zanim każdy właściciel swojego pola ogrodzi go płotem i wprowadzi bilety wstępu.

 

Tekst Agnieszka Paź-Kerner

05/2020

 

Szlak Orlich Gniazd

Tradycyjny szlak wiedzie od Krakowa w stronę Częstochowy, przez większość Orlich Gniazd, jurajskie zamki i warownie na skałach. Liczy prawie 164 km i jest koloru czerwonego. Wytyczył go znany popularyzator turystyki Kazimierz Sosnowski. Podobną trasą biegnie Jurajski Rowerowy Szlak Orlich Gniazd.
Opisane w tekście atrakcje znajdują się między Olsztynem k. Częstochowy a Górą Zborów we wsi Podlesice.

 

Szlak

czerwony: Olsztyn k. Częstochowy – Sokole Góry – Zrębice – Złoty Potok – Piszczków – Trzebniów – Niegowa – Bobolice – Rezerwat Góra Zborów ok. 11 h (w obie strony)

 

Noclegi

Małe Dolomity

Skalny Widok 4D, Hucisko

www.maledolomity.pl