Jeszcze do niedawna mój niespełna 6-letni syn na pytanie o wymarzone miejsce na wakacje odpowiadał, że wszystko jedno, byleby był basen i zjeżdżalnie. Mimo napiętego programu zwiedzania i wyszukiwania przez rodziców adekwatnych do wieku atrakcji, z Sycylii z największym rozrzewnieniem wspominał lizaki, które wręczał mu w prezencie właściciel odwiedzanej często kawiarni, z Dalmacji wielki aquapark na powietrzu, a z Tatr pizzę w kształcie misia, zjedzoną raz na dzień dziecka.

 

Wszystko się jednak zmieniło, gdy pojechaliśmy do Tyrolu. Od minionego lata jedyna słuszna odpowiedź na pytanie o idealne miejsce na wakacje to dla niego: Alpy. Co takiego ma w sobie Austria, że skradła serce 5-latka? Lista jest bardzo długa. 

 

Zresztą ja sama, choć Austrię znam od lat, odkrywając ją na nowo oczami moich dzieci, otwierałam co chwilę usta ze zdziwienia. Włosi mogą być najbardziej rodzinnym narodem, ale to Austria jest najlepszym miejscem na urlop z dziećmi – bez wątpienia. Liczba atrakcji przygotowanych dla nich jest po prostu szalona. 

 

Lipiec 2021. Swoją bazę mamy w dolinie Ötztal, położonej ok. 40 minut jazdy od stolicy Tyrolu - Innsbrucka. Miasteczko Oetz okazuje się doskonałym miejscem na wypoczynek – niewielkim, spokojnym, ale oferującym wszystko, czego potrzeba na wakacjach.

 

Jeziora doliny Ötztal 

Wyjazd rozpoczynamy od flagowej atrakcji doliny – jeziora Piburger See. Prowadzi do niego przyjemny szlak w lesie, ale jest też droga dojazdowa, więc jeśli ktoś ma niewiele czasu w Ötztal może tam spokojnie podjechać autem. 

 

Warto przespacerować się wokół zbiornika. Przyjemny szlak urozmaicony jest kładkami, a widok na Alpy, które odbijają się w tafli wody, obłędny. W restauracji nad jeziorem (Gasthaus Seehausl), która klimatem przypomina górskie schroniska, jemy wspaniałe Schlutzkrapfen (pierogi z cienkiego ciasta, przypominające ravioli) ze szpinakiem i ricottą. 

 

  

 

Dużo bardziej niż spore Piburger See ujmuje nas jednak inne jeziorko w dolinie Ötztal. Oczko wodne Habicher See znajduje się 2 km od Oetz. Auto można zostawić przy drewnianym moście, a stamtąd do zbiornika dojdziemy w 10 minut. Podczas przyjemnego spaceru w otoczeniu zieleni i z widokiem na Alpy, zobaczymy uroczą kapliczkę, a także nietypową atrakcję. W skalnej ścianie przy szlaku dostrzeżemy drzwi, za którymi znajduje się tzw. lodowa komora. 

 

Lodowate powietrze przedostaje się podziemnymi korytarzami do doliny. W miejscu, w którym wydostaje się na zewnątrz dobudowano ściany i drzwi. Dzięki temu w nietypowym pomieszczeniu utrzymuje się bardzo niska temperatura. W lipcowy upalny dzień robi to na nas wrażenie. Dzieci wtykają nosy do środka i uciekają ubawione. Umieszczony na drzwiach termometr pokazuje 3 st. powyżej zera. Co ciekawe, komora od XVII wieku do 1960 r. była używana przez miejscowych jako naturalna lodówka.

 

Samo jeziorko Habicher See ma jedynie 50 m długości i 25 m szerokości, więc można je obejść w 10 minut. Zachwyca jednak niezwykłym kolorem wody – mieni się różnymi odcieniami zieleni i turkusu, co wraz z zasilającym je wodospadem i alpejskimi szczytami tworzy wręcz bajkowy obrazek. Do wypoczynku zaprasza 12-metrowy pomost, na którym ustawiono ławeczki. O poranku, gdy nie ma innych turystów, jest tam po prostu magicznie. Dzieci mogą pomoczyć nogi i pobawić się na piasku, bo do kąpieli nie zachęca temperatura wody – nawet w lipcu jest lodowata.

 

 

 

Atrakcje dla dzieci w dolinie Ötztal 

Po magicznym poranku nad Habicher See wracamy do Oetz, gdzie znajduje się dolna stacja kolejki Acherkogel, którą w kilka minut z 820 m n.p.m. przenosimy się na wysokość ponad 2000 m n.p.m., do Hochoetz. Stamtąd roztacza się wspaniały widok na szczyty doliny Ötztal, ale także ma swój początek wiele szlaków o różnym stopniu trudności – od tras, które można pokonać nawet z wózkiem dziecięcym po via ferraty. 

 

Nie lada gratką dla całej rodziny jest Widiversum – obejmująca aż 3 tys. m kw. kraina zabawy, w której znajduje się 36 stacji, z różnymi atrakcjami. Wstęp dla posiadaczy biletu na gondolę Acherkogel jest bezpłatny. 

 

Stacje znajdują się wokół niewielkiego zbiornika. Znajdziemy tam m.in. ksylofon z tradycyjnych baniek na mleko, gigantyczny róg czy karuzele i zjeżdżalnie – wszystko utrzymane w alpejskim klimacie, zbudowane przede wszystkim z drewna. Hitem są stateczki, którymi można się poruszać, pedałując jak na rowerze. 

 

  

 

Za 2 euro można kupić drewnianą kulkę, którą można wykorzystać w wielu miejscach. Już przy samym wejściu zobaczymy sporą konstrukcję, gdzie znajduje się wiele otworów, w które można wrzucić kulkę i śledzić jej trasę. Dzieci nie mogą się oderwać od tego punktu. 

 

Każdy może także poszukiwać zaginionego kryształu, do którego prowadzą kolejne zagadki na trasie. W Widiversum znajdziemy wiele miejsc do relaksu, np. ławeczki w kształcie chmury, na których można wypoczywać z widokiem na Alpy. 

 

Po spędzeniu czasu w Widiversum, na wędrowców czekają trzy trasy tematyczne, o długości od 1,5 do 3,8 km. Każda z nich oferuje inne atrakcje, a także pozwala dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o okolicy. Podczas wędrówki mamy okazję chwilę odetchnąć w jednym z trzech górskich schronisk. 

 

Jeden dzień to zdecydowanie za mało, żeby skorzystać ze wszystkich atrakcji Hochoetz - można tutaj spokojnie wracać nie raz podczas pobytu w dolinie. Wjazd góra-dół kosztuje 22 euro (dzieci 12,5 euro).

 

Rodzinne szlaki w Tyrolu

Prawdziwa perełka, jeśli chodzi o szlaki dla rodzin, znajduje się w dolinie Stubai. Mój syn bez przerwy wspomina ten dzień naszej wyprawy i koniecznie chce tam wrócić. Pomysł jest genialny w swojej prostocie. A wszystko dzięki drewnianym krążkom. Ale po kolei.

 

Nawigację nastawiamy na Schlick 2000 w Fulpmes w dolinie Stubai, do której Polacy bardzo chętnie przyjeżdżają zimą na narty na lodowcu. Kolejką Kreuzjochbahn wjeżdżamy do stacji pośredniej Froneben na wysokości 1350 m n.p.m. Bilet w jedną stronę kosztuje 11,80 euro (dzieci 5,70 euro). W kasie w dolnej stacji wypożyczamy także wspomniane krążki za 4 euro (kaucja zwrotna). 

 

Kolejka Kreuzjochbahn przenosi nas na sielankową alpejską polanę, na której pasą się krowy. Wciąż słyszę dźwięk ich dzwonków. Mijamy je i szeroką trasą udajemy się powoli w górę – trasa o długości 2,5 km prowadzi do schroniska Schlickralm. Ciut poniżej rozpoczyna się właśnie szlak z krążkami. 

 

My nie dochodzimy do samego schroniska, ale do przepięknego zbiornika Panoramasee, położonego ok. 800 m bliżej pośredniej stacji (od kolejki Kreuzjoch ok. 1,7 km). 

 

 

Wprawni piechurzy pokonają ten odcinek w pół godziny, rodziny z maluchami, które lubią oglądać każdy kamyk i gałązkę, muszą liczyć raczej dwa razy tyle. Nagrodą za trudy wędrówki jest wymarzone miejsce na piknik. Nad turkusowym Panoramasee ustawiono drewniane leżaki, na których trzeba choć chwilę się powylegiwać i pozachwycać widokiem na odrobine przypominające Dolomity poszarpane szczyty, odbijające się w tafli zbiornika. 

 

 

Nie ma jednak czasu na lenistwo, dzieci już przebierają nogami, żeby puścić w ruch swoje krążki. Zaczynamy przygodę na Scheibenweg. Trasa wiedzie do stacji pośredniej, więc poruszamy się w dół. Wzdłuż szlaku ustawione są różnej długości rynny, którymi można puszczać krążki. Dzieci biegną za nimi nie zauważając pokonywanych odległości. Od czasu do czasu na trasie znajdują się także stacje, gdzie w różny sposób można wykorzystać krążek, np. strzelić nim do celu. W błyskawicznym tempie docieramy do pośredniej stacji, a dzieci pytają "Możemy iść jeszcze raz?".

 

 

 

Ruszamy jednak w drugą stronę, bo tam czeka kolejny świetny szlak, czyli ścieżka z domkami na drzewach. Można ją pokonać w ok. godzinę i to nawet z wózkami dziecięcymi. 

 

Domki to komnaty bajkowych krasnali – każdy symbolizuje inne pomieszczenie: jest tam kuchnia, skarbiec, sypialnia czy plac zabaw. Na początku szlaku można zabrać mapki, które umożliwiają poszukiwanie skarbu. W każdym z domków ukryto jakiś symbol. 

 

Po drodze znajdują się trzy schroniska: Fronebenalm, Bruggeralm oraz Jausenstation Vergör. My zatrzymujemy się na dłużej w tym pierwszym – jest tam sielankowo. Słońce grzeje, widok jest obłędny, wokół mnóstwo zwierząt, a także plac zabaw dla dzieci, który jak to w Alpach przepięknie wtopiony jest w otoczenie.

 

Innym szlakiem, który wybraliśmy w trakcie jedynego deszczowego dnia podczas naszego pobytu jest Zauberwald, czyli Zaczarowany Las. Znajduje się w dolinie Ötztal, w miejscowości Sautens. Auto zostawiamy w centrum przy szkole podstawowej na darmowym parkingu i ruszamy po kolejne przygody. 

 

Najpierw trasa prowadzi przez pola, ale po chwili dochodzimy do lasu i widzimy pierwszą atrakcję – ogromne skrzydła motyla, które można wprawić w ruch. To pierwsza z 11 stacji, które znajdują się na szlaku. Dzięki nim można się nie tylko pobawić czy pograć, ale także dowiedzieć się czegoś na temat mieszkańców lasu. Podczas ok. godzinnej wędrówki mijamy platformę widokową „Drei-Kirchen-Blick”, a także leśny plac zabaw. 

 

 

 

Wodne atrakcje w Tyrolu

Ściągamy peleryny i drugą część dnia spędzamy pod dachem – w aquaparku Stubay w dolinie Stubai. Za całodzienny pobyt trzeba zapłacić 21 euro, 4 godziny kosztują 14,20 euro (dzieci odpowiednio: 14,30 i 9,10 euro). Tyrol pełen jest tego typu atrakcji, dlatego choć wakacje spędzamy w górach, dzieci są przeszczęśliwe, mając wodnych atrakcji pod dostatkiem.

 

W dolinie Ötztal czekają ekskluzywne termy ze spa, czyli popularny wśród influencerów Aqua Dome w Längenfeld. Atrakcja raczej polecana dla dorosłych, choć posiada także strefę dla dzieci. Za pływanie w słynnych basenach trzeba odpowiednio zapłacić. Tutaj na 3 godziny w wodze wydamy min. 22-28 euro w zależności od pory dnia (dzieci 12-16 euro), a całodzienny wstęp kosztuje 42 euro. Pakiet baseny i sauna to już z kolei 57 euro. Nie jest to tania atrakcja, ale z pewnością przeżycie jedyne w swoim rodzaju. 

 

My odpuszczamy Aqua Dome, za to każdą upalną chwilę spędzamy na otwartym basenie w Oetz, tuż obok naszego pensjonatu. Znajduje się na skraju lasu, w otoczeniu zieleni i oferuje obłędny widok na Alpy. Jest tu wszystko, czego potrzeba do szczęścia w gorący letni dzień: duży basen do pływania, 50-metrowa zjeżdżalnia, brodzik z grzybkami wodnymi i innym atrakcjami dla maluchów, a nawet jacuzzi. Strefę basenową otacza duży trawnik, częściowo ocieniony drzewami, który zachęca do wypoczynku. W niewielkim barze można kupić lody czy kawę. Atutem jest także cena – całodzienny wstęp kosztuje jedynie 6,5 euro, a po godz. 16:00 płacimy tylko 3,5 euro. 

 

 

Tuż obok basenów znajduje się bezpłatny plac zabaw Kids Park Oetz. Bardzo duży i pełen atrakcji, zajmie dzieci na długo. Jak cała infrastruktura, nie rzuca się w oczy krzykliwymi kolorami, tylko pięknie wtapia się w krajobraz, bo wykonany jest w całości z drewna. Charakterystyczną cechą alpejskich placów jest także dostępność wody. Każdy rodzic wie, że maluchy mając piasek i wodę, więcej do szczęścia nie potrzebują. 

 

Ogromnym plusem Austrii jest także to, że dzieci do 6 roku życia korzystają z większości atrakcji za darmo – dotyczy to zarówno wyciągów, jak i basenów. W sezonie 2022 nie zapłacimy za wstęp dla maluchów urodzonych w 2016 roku i młodszych, co pozwala czasem zaoszczędzić sporą sumę. 

 

Spędziliśmy w Austrii w sumie 10 dni, każdego odkrywając inny zakątek Tyrolu. Jedynym problemem było to, jak zmieścić w tak krótkim czasie tyle świetnych miejsc i atrakcji, które chce się odwiedzić? Zobaczyliśmy jedynie małą część, więc rozwiązanie jest jedno. Już planujemy kolejne wakacje spędzone na alpejskich szlakach. 

 

Tekst i zdjęcia: Iwona Kołczańska