Reklama

Buty w Tatry – czy naprawdę muszą być za kostkę?


Buty w góry muszą być za kostkę, solidne i na sztywnej podeszwie. Zwłaszcza jeśli idziemy w Tatry – na pewno często słyszeliście te porady. Ale czy na pewno?


 

Najlepsze buty w Tatry - czy naprawdę muszą być za kostkę?

 

Jeszcze 20 lat temu mało kto wchodziłby w polemikę na ten temat. Dziś nie jest to już tak oczywiste. Toprowcy przesiadają się na lekkie podejściówki, gdy tylko znika potrzeba korzystania z raków. Biegacze kicają po najtrudniejszych szlakach w butach trailowych. Czy dla każdego będzie to dobry wybór?  

 

Przeczytaj nowe e-wydanie Magazynu Na Szczycie

 

Punktem wyjścia musi być szczere i realne zdefiniowanie własnych potrzeb. Ale zawsze zakup warto traktować perspektywicznie. Idąc drogą minimalizmu można pozostać przy dwóch parach butów na cały rok. Nie narzucając sobie takich ograniczeń, możemy pokusić się o wybór modeli o bardziej wyspecjalizowanym przeznaczeniu, rozkładając przy tym eksploatację i zużycie na więcej par, dzięki czemu każda z nich posłuży dłużej. W tym tekście skupimy się na analizie poszczególnych aspektów konstrukcji buta i ich wpływie na faktyczne użytkowanie i zachowanie w terenie.

Reklama

 

Wysokość cholewki

Jak to w końcu jest, czy buty w góry naprawdę muszą być za kostkę? Pomysł stabilizacji stawu skokowego, wsparcia go solidną cholewką niczym ortezą, nie brzmi źle. W teorii takie rozwiązanie ma przede wszystkim zabezpieczyć użytkownika przed skręceniem. W praktyce nie jest to jednak takie jednoznaczne. 

Do urazów najczęściej dochodzi, gdy krok stawiamy nieostrożnie - wskutek zmęczenia tracimy na uważności i lekkości kroku, a gdy stopa, lub kamień pod nią, nagle się ześlizguje, wsparcie oferowane przez but to często za mało, by uchronić przed kontuzją. W ciężkim i bardzo solidnym obuwiu efektem może być przeniesienie tych sił na staw kolanowy. Oba scenariusze są niekorzystne. But ma za zadanie wspierać, ale nie zastąpi przygotowania motorycznego i doświadczenia w poruszaniu się w trudnym terenie. Efekt psychologiczny nie pozostaje tu bez znaczenia, więc jeśli ktoś w bucie wysokim po prostu czuje się lepiej - śmiało.

Reklama

 

Masa

 

Rosnąca popularność niskich butów wynika, między innymi z ich radykalnie niższej masy. Różnica pomiędzy lekkim butem do biegów terenowych i klasycznym górskim butem ze skórzaną cholewą i gumowym otokiem, może sięgać nawet pół kilograma. Przyjmuje się przy tym, że różnica w masie obuwia odpowiada pięciokrotności tego ciężaru, gdyby był umieszczony w plecaku. 

Dodatkowy kilogram na nogach to więc równowartość kolejnych pięciu kilogramów na plecach. W perspektywie wielu godzin na szlaku ten dodatkowy ciężar wyraźnie obciąża aparat ruchu, potęgując zmęczenie i zwiększając ryzyko kontuzji.

Reklama

Nieprzemakalność

 

Obecność membrany w obuwiu to jeden z ważniejszych tematów w kontekście turystyki w cieplejszych porach roku. Osobiście, od lat, nawet nie zerkam na modele wyposażone w membranę. Owszem, ten dodatek zapewnia nieprzemakalność, lecz wysokim kosztem - niweluje jakąkolwiek przewiewność, radykalnie zwiększając ilość ciepła i wilgoci zatrzymywanej wewnątrz, zwłaszcza w okolicach palców, gdzie wentylacja jest najsłabsza. 

W efekcie pierwszym problemem, z jakim zetkniemy się w czasie marszu, będzie najprawdopodobniej przepocenie i przegrzanie stopy. A gdzie wilgoć towarzyszy tarciu, tam szybko pojawiają się otarcia i odparzenia. Najlepsze sposoby, by temu przeciwdziałać, to używanie dobrych skarpet, ich zmiana w ciągu dnia oraz ściąganie butów w czasie przerw, by dać skórze stóp odrobinę wytchnienia. Pomocny bywa również talk do stóp, wiążący nadmiar wilgoci. Jeszcze lepiej wybrać jednak buty bez membrany, które pozwolą na dużo sprawniejsze odparowanie nadmiaru ciepła przez cholewkę.

Reklama

A co w przypadku deszczu? Dobre skarpety pozwolą przemaszerować spory odcinek bez szkody dla stóp, nawet w mokrym bucie. Gdy pogoda się poprawi but bez membrany wyschnie zdecydowanie szybciej, nie zatrzymując wilgoci wewnątrz przez kolejne długie godziny.

 

Materiał cholewki

 

Ten aspekt można sprowadzić do dylematu: skórzane czy syntetyczne? Pytanie jest zasadne o tyle, że wiele popularnych modeli podejściówek oferowanych jest w dwóch bliźniaczych wariantach: wykonanych ze skóry lub lżejszego i bardziej przewiewnego materiału syntetycznego. Zaletą skóry jest przede wszystkim trwałość. Im trudniejsze szlaki pokonujemy, tym więcej szorowania butem o skałę i modele skórzane znoszą to po prostu lepiej. Posłużą dzięki temu dłużej. Z drugiej strony taki but będzie mniej przewiewny, a gdy dopadnie nas ulewa zdecydowanie dłużej pozostanie mokry.

Reklama

 

Podeszwa

Czas spojrzeć na temat z drugiej strony - dosłownie, od spodu. W przypadku butów przeznaczonych głównie na skałę. nie ma co szukać głęboko zarysowanego, agresywnego bieżnika - takie rzadko rozstawione kołki oferują zbyt małą powierzchnię styku i brak precyzji pod palcami. Charakterystyczną i pożądaną cechą jest tzw. climbing zone, wypłaszczony fragment podeszwy w przedniej części, który pozwala na pewne stawianie stóp na granitowych krawędziach. Priorytetem jest pewność kroku i bezpieczeństwo.

Reklama

Sztywność i profil podeszwy bezpośrednio korelują z przeznaczeniem buta. Im sztywniejszy i bardziej płaski but tym lepiej sprawdzi się na trudnych szlakach, odciążając mięśnie stopy na małych stopniach, lecz nie będzie to najwygodniejszy wybór na długie marsze. Bardziej kołyskowaty profil, charakterystyczny dla butów biegowych, mniej kontrastuje z naturalnym ruchem stopy w trakcie przetoczenia z pięty na palce. Zmniejsza przy tym ucisk w okolicach ścięgna Achillesa, ponieważ but lepiej podążą za stopą.

Stopień amortyzacji oferowany przez podeszwę to również zmienny parametr. Im grubsza warstwa amortyzująca tym skuteczniejsze odciążenie stawów, co docenią zwłaszcza osoby z historią kontuzji. Z drugiej strony tłumienie wstrząsów to również tłumienie sygnałów i informacji na temat podłoża, które odbieramy stopą. Przy każdym kroku podświadomie korygujemy postawę, by poruszać się pewnie i stabilnie. Im trudniejszy teren, tym większa rola tego mechanizmu, by zapobiec utracie równowagi i upadkowi.

Reklama

 

To w końcu jakie buty wybrać?

 

Najbezpieczniejszą, możliwie uniwersalną rekomendacją na trudne tatrzańskie szlaki będą lekkie buty podejściowe - wzorem wspinaczkowych wiązane głęboko od samych palców, co pozwoli na ich precyzyjne dopasowanie istotne na najtrudniejszych fragmentach. Jeśli zamiast Tatr Wysokich celujecie w Zachodnie, oraz szlaki położone niżej, śmiało rekomenduję buty z kolekcji biegowej, ponieważ lepiej spiszą się przy całodniowym marszu, nie kolidując z naturalnym wzorcem ruchowym. 

Dla osób zdecydowanych na buty wiązane wysoko, ponad kostką, ale zmęczonych przegrzanymi w upale stopami, polecam zerknąć na buty z przeznaczeniem pustynnym z kolekcji militarnych. W ofercie turystycznej bardzo mało jest modeli o takiej konstrukcji - opartych na sztywnej podeszwie z solidną cholewką, lecz pozbawionych membrany oraz z wyściółką mającą za zadanie zapewnić jak najsprawniejsze odprowadzanie ciepła w wysokich temperaturach.

Reklama

Niezależnie od wszystkiego uczulam na wybór odpowiedniego rozmiaru, z zapasem nie mniejszym niż 15 mm luzu na wkładce względem długości samej stopy. Kluczowe przy przymiarce jest odpowiednie dopasowanie w okolicach pięty przy zachowaniu solidnego zapasu w palcach. Do tego dobre skarpety - nie całoroczne, a przeznaczone na wysokie temperatury. 

Do zobaczenia na tatrzańskich szlakach!

 

Tekst ukazał się w wydaniu nr 5/2026

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/09/2026 13:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości