To trasa długa, eksponowana i wymagająca, przez co bywa nazywana Orlą Percią Tatr Zachodnich. Podobieństwo nie jest przypadkowe. Na szlaku znajdziemy strome kominki, gładkie skalne płyty, wąskie przejścia nad przepaściami i masę sztucznych ułatwień w postaci łańcuchów i klamer. Dlatego to propozycja tylko dla doświadczonych turystów.
„Pasmo to niewielkie, lecz pięknością nie ustępuje bynajmniej szczytom Tatr Wysokich” - te słowa taternika Janusza Chmielowskiego z 1907 roku do dziś najlepiej oddają charakter miejsca, które dla wielu jest kwintesencją tatrzańskiej przygody. Choć formalnie znajdujemy się w Tatrach Zachodnich, lita skała, ostre krawędzie i pionowe kominki każą nam na chwilę zapomnieć o łagodnych, trawiastych grzbietach kojarzonych z tą częścią gór.
Mówiąc o grani Rohaczy, nie mam na myśli jedynie dwóch ikonicznych szczytów, czyli Rohacza Ostrego i Płaczliwego. Patrzę szerzej: na potężny, wysokogórski odcinek głównej grani Tatr, rozciągający się od Brestowej aż po Rohacz Ostry. To naturalna, surowa granica między Orawą a Liptowem, będąca jednocześnie europejskim działem wodnym między zlewiskiem Bałtyku a Morza Czarnego.
Przejście całej grani dla przeciętnego turysty to niemałe wyzwanie kondycyjne, które rzadko udaje się zamknąć w jednym dniu. To trasa długa, eksponowana i wymagająca, przez co bywa nazywana Orlą Percią Tatr Zachodnich. Podobieństwo nie jest przypadkowe. Na trasie znajdziemy strome kominki, gładkie skalne płyty, wąskie przejścia nad przepaściami i masę sztucznych ułatwień w postaci łańcuchów i klamer, pomagających pokonać trudności techniczne.
Większość turystów wybiera jedynie fragment grani do przejścia lub dzieli ją na etapy. I słusznie! W końcu góry nie zając, a własne możliwości warto mierzyć siłami, a nie ambicją. Aby w pełni poczuć magię tego miejsca bez walki o przetrwanie, zdecydowałam się podzielić szlak na trzy etapy. Każdy z nich to osobna opowieść o skale, wietrze i spokoju, bo pomimo swojej atrakcyjności, Rohacze wciąż oferują znacznie więcej intymności niż zatłoczone szlaki w polskiej części Tatr Wysokich.
Wędrówkę rozpoczynam na parkingu Rohace–Spalena (słow. Pod Spálenou, 1039 m n.p.m.), skąd niebieskim szlakiem podążam w kierunku Brestowej (Brestová, 1934 m n.p.m.). To klasyczna rozgrzewka, a prawdziwa zabawa i przygoda rozpoczną się później. Można ten odcinek skrócić, wjeżdżając Doliną Salatyńską wyciągiem krzesełkowym (Salatínska dolina - lanovka na 1494 m n.p.m.).
Stojąc na Brestowej, spoglądam przed siebie i analizuję dalszą trasę: najpierw gwałtowne obniżenie terenu o jakieś 60 metrów na Skrajną Salatyńską Przełęcz, a następni mozolny marsz w górę. Zmieniam też kolor szlaku na czerwony. Po pokonaniu stromizny grań łagodnieje, fundując mi przejście pofalowanym odcinkiem szlaku przez Salatyński Wierch (2047 m n.p.m.) i Mały Salatyn (2046 m n.p.m.).

Ciekawie robi się na odcinku Skrzyniarki, ponoć to najtrudniejsza część pierwszego etapu wędrówki. Grań pnie się do góry, wymuszając częste używanie rąk. W pewnym momencie dochodzę do pionowej ściany, gdzie czekają pierwsze łańcuchy. Szlak prowadzi nad eksponowaną półką skalną, więc pod stopami czuć już konkretną przestrzeń. Po przejściu skalnego labiryntu docieram na Spaloną Kopę (Spálená, 2083 m n.p.m.).
Szczyt jest zaskakująco rozległy i trawiasty. Chwila odpoczynku, regeneracja batonikiem i rozpoczynam zejście na Spaloną Przełęcz (Spálené sedlo, 2055 m n.p.m.). Zabawa zaczyna się od nowa: postrzępione skały znów wymuszają używanie rąk i niemałą gimnastykę. Pojawiają się kolejne sztuczne ułatwienia. W końcu szlak doprowadza mnie na szczyt Pachoła (Pachoľa, 2166 m n.p.m.). Nagrodą jest widok, który odbiera mowę. Widać stąd całą moją trasę, jaką przeszłam, i to, co jeszcze przede mną w kolejnym etapie.
Na koniec pozostała mi już tylko formalność: szybkie zejście na Banikowską Przełęcz (Baníkovské sedlo, 2043 m n.p.m.) i powrót na dół żółtym, a następnie czerwonym szlakiem do cywilizacji. Pierwszy etap przejścia grani Rohaczy za mną, nogi odrobinę czują wspinaczkę, ale głowa już planuje powrót na grań.
Wracam na parking Rohace–Spalena i tym razem obieram kierunek na Banówkę (Baníkov, 2178 m n.p.m.) – na początku tą samą trasą, którą wracałam poprzedniego dnia. Gdy po mozolnej wspinaczce staję na wierzchołku, krajobraz gwałtownie traci swoją łagodność. Przede mną ciągnie się poszarpany, skalny grzebień, który nie bierze jeńców. To od tego miejsca zaczyna się najprawdziwsza skalna perć, dlatego dla wielu osób to jedno z najtrudniejszych miejsc na całej grani.
Przejście w stronę Hrubej Kopy (Hrubá kopa, 2166 m n.p.m.) to nieustanna gimnastyka. Kluczę między blokami granitu, nie odrywając rąk od skały. Ekspozycja staje się moim stałym towarzyszem. Raz po prawej, raz po lewej stronie grani otwiera się ogromna przestrzeń. Jest wąsko, trzeba zachować ostrożność, ale też jest niesamowicie ekscytująco.
Prawdziwa kulminacja emocji czeka na Trzech Kopach (Tri kopy, 2136 m n.p.m.). Jak sama nazwa wskazuje, to trzy skaliste wzniesienia, z których każde oferuje unikalną dawkę adrenaliny. Pierwsza Kopa wita mnie pionowymi ściankami. Tutaj użycie łańcucha jest niezbędne, by sprawnie piąć się w górę. Druga i trzecia Kopa to seria kominków i wąskich półek skalnych. Tu nie ma miejsca na pośpiech, każdy krok musi być pewny, a każde postawienie stopy przemyślane.

Po pokonaniu ostatniej z Kop, grań opada ku Smutnej Przełęczy (Smutné sedlo, 1965 m n.p.m.). Nazwa napawa odrobiną melancholii, jednak po prawdzie, to miejsce daje długo wyczekiwane wytchnienie. Tutaj kończą się wszelkie trudności techniczne tego etapu. Spoglądając wstecz na poszarpaną grań trudno uwierzyć, że jeszcze przed chwilą balansowałam na jej krawędzi. Z przełęczy schodzę w dół niebieskim, a następnie czerwonym szlakiem, w głąb Smutnej Doliny (Smutná dolina.) Otaczają mnie monumentalne ściany Rohaczy, które z tej perspektywy wydają się jeszcze potężniejsze. Nogi są ciężkie od kamiennych stopni, adrenalina opada, ale myśli już wędrują w stronę Rohacza Ostrego.
Trzeci i ostatni etap mojej rohackiej przygody zaczynam, a jakże na słynnym już parkingu. Tym razem jednak nie jest to tylko kolejny dzień w górach, ale finałowe starcie z najbardziej ikonicznym fragmentem grani.
Po monotonnym podejściu jestem znów na Smutnej Przełęczy, skąd zaczyna się konkretna wspinaczka na Rohacz Płaczliwy (Plačlivý Roháč, 2125 m n.p.m.). To solidna porcja przewyższenia w krótkim czasie. Z każdym jednak krokiem panorama robi się coraz bardziej spektakularna, a wierzchołek oferuje jeden z ładniejszych widoków na Tatry Wysokie. Mój wzrok skupia się jednak na poszarpanej i trochę mrocznej sylwetce Rohacza Ostrego. To największe wyzwanie dzisiejszego przejścia.
Zejście z Płaczliwego na Rohacką Przełęcz to tylko krótka chwila oddechu przed kulminacją trudności. Rohacz Ostry (Ostrý Roháč, 2087 m n.p.m.) w pełni zasługuje na swoją nazwę. Lita skała ponownie domaga się bliskiego kontaktu. Największe emocje budzi słynny Rohacki Koń, kilkumetrowy, niemal pionowy i eksponowany odcinek grani, gdzie łańcuchy są jedynym punktem oparcia nad przepaścią. Tu nie ma miejsca na lęk wysokości, liczy się tylko pewny chwyt i koncentracja. Nic dziwnego, że przejście Ostrego dostarczyło mi potężnej dawki adrenaliny.
Po pokonaniu technicznych trudności podejście na polski Wołowiec (2063 m n.p.m.) było czystą formalnością. To też miejsce, gdzie robię dłuższy odpoczynek i mogę z dumą spojrzeć na całą grań - od Banówki aż po Rohacze. Droga powrotna przez Rakoń (1879 m n.p.m.) na Zabratową Przełęcz (Sedlo Zábrať, 1656 m n.p.m.) to już łagodne, trawiaste zbocza, które pozwalają myślom spokojnie płynąć w rytm kroków.
Trzeci etap spiął jedną klamrą moją wędrówkę przez Orlą Perć Tatr Zachodnich. Rohacze pokazały mi swoje surowe, skalne oblicze, ale podarowały mi też wolność jakiej próżno szukać w dolinach. Schodząc do cywilizacji już wiem, że te ostre krawędzie i granitowe bloki będą mi się śnić jeszcze przez wiele nocy.
Głównym punktem startu przy każdym z trzech etapów jest ogromny parking przy dolnej stacji wyciągu Rohace-Spalena. Dojazd z Zakopanego zajmuje około godziny przez przejście graniczne w Chochołowie, a następnie przez malowniczy Zuberec. Parking jest nowoczesny i w pełni zautomatyzowany, koszt to 8 euro za cały dzień postoju.
Dojazd transportem publicznym jest możliwy dzięki regularnym połączeniom autobusowym z miejscowości Trzciana (Trstená) lub Niżna (Nižná). Autobusy SAD jadące przez Zuberec zatrzymują się bezpośrednio na parkingu pod stacją wyciągu lub przy pobliskim schronisku na Zwierówce, skąd na start szlaku pozostaje krótki spacer.
Grań Rohaczy jest skrajnie niebezpieczna podczas burzy i deszczu, skały są śliskie jak lód. Jeśli prognozy pogody przewidują po południu burze, wyjdź bardzo wcześnie na szlak lub zrezygnuj z wyprawy. Nie zapomnij o wykupieniu ubezpieczenia obejmującego ratownictwo górskie. Akcje HZS są płatne.
Buty trekkingowe z twardą i przyczepną podeszwą, rękawiczki na łańcuchy, do tego ubrania warstwowe. Coraz więcej osób zakłada kask ze względu na ryzyko spadających kamieni, które mogą strącić inni turyści.
Informacje podstawowe | Etap I | Etap II | Etap III |
|---|---|---|---|
| Główny cel | Brestowa – Pachoł | Banówka – Trzy Kopy | Rohacze – Wołowiec |
| Dystans / Suma podejść | 15 km / 1340 m | 16,5 km / 1230 m | 18 km / 1330 m |
| Szacowany czas | 7:45 h | 7:30 h | 8:15 h |
| Najwyższy punkt | Pachoł (2166 m) | Banówka (2178 m) | Rohacz Płaczliwy (2125 m) |
| Punkty krytyczne | Skrzyniarki, Spalona Przełęcz | Trzy Kopy, Hruba Kopa | Rohacki Koń, Rohacz Ostry |
| Rodzaj trudności | Techniczne (krótkie kominki), kondycyjne | Siłowe (pionowe ściany, praca rąk) | Psychiczne (duża ekspozycja, lita skała) |
| Ilość ułatwień | Średnia (łańcuchy na Skrzyniarkach) | Bardzo duża (łańcuchy, klamry) | Duża (łańcuchy na „Koniu” i Ostrym) |
| Zejście | Szybkie (przez Banikowską Przełęcz) | Długie (dnem Smutnej Doliny) | Łagodne, widokowe (przez Rakoń) |
| Ocena trudności: 0-5 | 2 | 5 | 4 |
Tekst ukazał się w wydaniu nr 5/2026
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze