Piękna Tatr nie trzeba szukać na najwyższych szczytach. Im bliżej Zakopanego, tym więcej zresztą znajdziemy ciekawostek historycznych i pięknych góralskich tradycji. Każdy ambitny cel warto również poprzedzić rozgrzewką.
U progu wakacji mam dla Was nietypową propozycję – zamiast Orlej Perci czy Rysów zachęcam Was do odwiedzenia mniej spektakularnych szlaków. Nadadzą się idealnie na gorszą pogodę albo gdy szukacie formy zaraz po przyjeździe. To także super pomysł na dzień resetu, choćby po 12-godzinnej wędrówce po graniach.
Wycieczkę zaczynamy u wylotu Doliny Białego (ok. 920 m n.p.m.). Jej dno rzeźbią wody Białego Potoku, którego cieki źródłowe znajdują się w grzbiecie Długiego Giewontu. Zmierzamy na południe ku majestatycznym, północnym ścianom śpiącego rycerza. Co jakiś czas przechodzimy potok przez drewniane mosty, podziwiając górujące nad nami skały Korycisk.
Otacza nas dolnoreglowy las bukowo-jodłowy, wyróżniający się w dominującej w Tatrach świerczynie. Po 700 metrach docieramy do otworu w skale zagrodzonego kratą ze zbitych pni. To wejście do dawnej sztolni uranu. W latach 50. XX wieku sowieci prowadzili tu wydobycie na potrzeby produkcji broni jądrowej. Szczegółowo pisał o tym na łamach „Na Szczycie” (nr 2/2026) Wojtek Szatkowski z Muzeum Tatrzańskiego.
Za Siwarowym Żlebem schodzącym z zachodnich stoków Wielkiej Krokwi, Dolina Białego rozdziela się. Szlak żółty prowadzi dalej na południe. Wkrótce docieramy do Sarniego Wodospadu, gdzie szlak odbija ku zachodowi. Trasa gwałtownie stromieje prowadząc w kierunku Przełączki za Igłą (1176 m n.p.m.) i 300 metrów dalej wyprowadza na skrzyżowanie ze Ścieżką nad Reglami. To popularny szlak łączący Kalatówki z Doliną Małej Łąki, Kościeliską i Chochołowską. Według Józefa Nyki, taternika i autora przewodników, szczególnie upodobały ją sobie niedźwiedzie.
Odbijamy 90 stopni na zachód, podążając za czarnymi znakami Ścieżki nad Reglami. Po kwadransie przyjemnego podejścia dochodzimy do Czerwonej Przełęczy (1301 m n.p.m.). Jej nazwa pochodzi od czerwonych łupków, które nadają glebie charakterystyczny kolor. Niegdyś znajdowała się tu wybudowana w 1900 roku altana turystyczna Towarzystwa Tatrzańskiego. Nie przetrwała jednak silnych wiatrów. Stąd czeka nas zaledwie kilkadziesiąt metrów podejścia przez krótki fragment lasu, a następnie wśród wychodni skalnych wchodzimy na szczyt Sarniej Skały (1378 m n.p.m.). Co ciekawe, pod wierzchołkiem znajdziemy stanowiska kosodrzewiny i muraw, które rzadko spotyka się na tej wysokości. Wynika to prawdopodobnie z mikroklimatu, na który wpływają silne wiatry.
Szczyt Sarniej Skały oferuje najpiękniejsze widoki po tej stronie Tatr Reglowych. Od wschodu widać Tatry Bielskie, Grzbiet Koszystej i Granaty. Przed nami pionowo w dół opadają północne ściany Giewontu. Od zachodu panoramę otwiera Kominiarski Wierch, dalej charakterystyczny Wołowiec. W oddali widzimy Beskid Żywiecki z Pilskiem, Babią Górą i Policą ,a także Gorce z Turbaczem.
Wracamy do Czerwonej Przełęczy i schodzimy dosyć stromym zejściem do Polany Strążyskiej. Ta swą nazwę zawdzięcza słowu “strąga” pochodzenia wołoskiego, które oznacza otwór w zagrodzie do dojenia owiec. Podnosimy głowy podziwiając szczyt Wielkiego Giewontu z krzyżem. Trasa prowadzi nas obok Herbaciarni Parzenica mieszczącej się w starej chacie z lat 20. XX wieku. W sezonie otwarta jest od godz. 9 do 20, a poza sezonem do 15. Za budynkiem na północ stoją dawne szałasy pasterskie i głaz zwany Sfinksem.
Zmieniamy kolor szlaku na czerwony i wzdłuż koryta Potoku Strążyskiego schodzimy 2 km przyjemnym spacerem do wylotu doliny. Po drodze podziwiamy Kominy Strążyskie na wschodnich stokach Samkowej Czuby (1189 m n.p.m.). Były niegdyś popularnym celem wspinaczek. Dolina Strążyska jest jedną z najpopularniejszych w Tatrach, więc warto tędy schodzić, oszczędzając sobie dodatkowych trudów podczas podejścia.
Wycieczkę zaczynamy na Toporowej Cyrhli (ok. 990 m n.p.m.), najwyżej położonej części Zakopanego. Samochód zostawiamy na jednym z prywatnych parkingów przy wejściu na szlak. Można tu również dojechać autobusem z centrum Zakopanego (w sezonie kursy co 15-20 minut). Ruszamy na południe, podążając za zielonymi znakami, które będą nam towarzyszyły aż do końca wycieczki.
Pierwszy kwadrans wędrujemy mijając choćby bacówkę, w której sprzedawane są tradycyjne sery. Za budką Tatrzańskiego Parku Narodowego mamy rozwidlenie szlaków, na wschód odbija trasa prowadząca w okolice Wodogrzmotów Mickiewicza. My kierujemy się na południe, przemierzając rozległe wiatrołomy, charakterystyczne dla krajobrazu okolic Wielkiego Kopieńca.

...
Dołącz do grona naszych prenumeratorów aby przeczytać tekst w całości.
Pozostało 69% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze