Reklama

Wielka Desztna – najwyższy szczyt Gór Orlickich i wieża widokowa


Jadąc w góry, dobrze mieć zaplanowane wycieczki i tylko na bieżąco dostosowywać je do aktualnych prognoz pogody i kondycji. Czasem jednak dobry pomysł rodzi się dopiero na miejscu. Tak też było z naszą wyprawą na najwyższy szczyt Gór Orlickich – Siedmiogrodzką Górę, dziś lepiej znaną jako Wielka Desztna.


 

Góry Orlickie. Kosmici i reptilianie atakują

 

Wszystko zaczęło się od podziwiania panoramy z wieży na Orlicy, położonej na polsko-czeskiej granicy. Patrząc na południe, dostrzegliśmy dziwaczny kształt przypominający monolit z „Odysei Kosmicznej”. Wieczorem w schronisku Jagodna, które było naszą weekendową bazą, usiedliśmy więc przy mapie i postanowiliśmy zidentyfikować to cudo. Nasze szeroko zakrojone badania wykazały, że musiało się ono znajdować się na wierzchołku Wielkiej Desztnej (czes. Velká Deštná, 1115 m n.p.m.)  Podjęliśmy więc decyzję o próbie bohaterskiego dotarcia na miejsce i nawiązania kontaktu z obcą cywilizacją, która wbrew temu, co sugeruje Hollywood, najwyraźniej na początek inwazji nie wybrała Stanów Zjednoczonych tylko Czechy.

Reklama

 

W drodze do jelonka

 

Swą dziejową misję rozpoczynamy w miejscowości Bedřichovka (ok. 720 m n.p.m.), leżącej nieco ponad kilometr od polsko-czeskiej granicy. Jest tam parking, więc bez problemu można zostawić auto. Naszym pierwszym cele jest przełęcz o wdzięcznej nazwie Pod Jelenkou (1047 m n.p.m.). Początek marszu zdecydowanie nie jest czymś, o czym warto opowiadać potomnym. Idziemy bowiem asfaltową drogą, mijając kolejne obiekty przypominające, że okolica ta budzi się do życia głównie w czasie sezonu narciarskiego. Na szczęście dosyć szybko niebieski szlak ucieka w las, gdzie zaczynamy podejście. Wiedzie ono wśród drzew, ale są także miejsca, gdzie można podziwiać widoki.

Reklama

Korzystamy zatem z okazji  rozglądamy się po okolicy, ale nie dostrzegamy żadnych istot podejrzanych o umieszczenie na szczycie Wielkiej Desztnej dziwnego przedmiotu, który chcemy zbadać. Po godzinie docieramy na przełęcz. Pod Jelenkou to miejsce, gdzie rozwidlają się szlaki. Jeśli zatem widzicie, że pogoda może niebawem się zepsuć lub przypomnieliście sobie, że w domu zostało włączone żelazko, a nie chcecie odpuszczać sobie przyjemności wejścia na najwyższy szczyt Gór Orlickich, to możecie udać się trasą oznaczoną kolorem czerwonym. Wiedzie on prosto na wierzchołek. Zajmie Wam to jedynie pół godziny.

Reklama

 

Tajemnicza chatka w środku lasu

 

Jak widzicie, to mogła być bardzo krótka wycieczka. Ale my nie spieszymy się do ewentualnego spotkania z obcą cywilizacją. Dlatego wybieramy niebieski szlak wiodący na kolejny rozstaj – tym razem Pod Velkou Deštnou. Oznacza to, że musimy wykonać manewr, którego wielu górołazów szczerze nie cierpi, czyli stracenie zdobytej w pocie czoła wysokości. Z 1047 m n.p.m. schodzimy bowiem na 924 m n.p.m. Ten fragment to spacer wygodną leśną drogą, z której chętnie korzystają inni turyści. Mijamy nawet rodziny z wózkami, co pokazuje, że to dobre miejsce na familijny wypad z pociechą, która nie wymaga jeszcze górskiego ogumienia. 

Reklama

Już myśleliśmy, że będzie to wyjątkowo nudny odcinek trasy, aż tu nagle wśród drzew dostrzegamy drewnianą, dobrze utrzymaną chatkę. W pierwszej chwili myślimy, że to jakiś wyjątkowo wypasiony szałas dla turystów. Tyle, że drzwi są zamknięte na klucz, a całość sprawia wrażenie dość niepokojące, choć zarazem nieco bajkowe. Może mieszkająca tam wiedźma akurat wyszła na spacer? Jeśli ktoś z Was rozważa kręcenie nowej wersji „Blair Witch Project”, to niech koniecznie pamięta o tym miejscu.

[News:1210815]

Reklama

Wciąż dyskutując o dziwnej chatce, ruszamy w dalszą drogę i po około 20 minutach docieramy Pod Velkou Deštnou. Z przestronnego niebieskiego szlaku musimy się tu przesiąść na zielony, który dla odmiany prowadzi do góry. To właśnie nim docieramy na szczyt. To około 180 metrów przewyższenia zdobywamy w ciągu 30 minut marszu, więc robi się nieco stromo. Oczywiście mówiąc „stromo”, mam na myśli kategorię „Góry Orlickie”, więc walka z grawitacją nie jest specjalnie zażarta. Jeśli jednak chcielibyście wybrać się tu z maleńkim adeptem górskich wędrówek, to wózek nie będzie najlepszym pomysłem. Za to nosidełko spokojnie zda egzamin.

 

Reklama

Scully wygrywa z Mulderem

 

Na tym fragmencie trasy drzewa ustępują miejsca widokom, więc znów możemy przypomnieć sobie, że jesteśmy w górach, a nie na wycieczce w lesie. Kolejne kroki sprawiają też, że coraz szybciej nam – a na pewno mnie – bije serce. Po części z powodu braku formy, a po części dlatego, że oto mieliśmy zbliżyć się do tajemniczej konstrukcji i być może spotkać przedstawicieli obcej cywilizacji. Jednak ekscytacja zaczyna mijać, gdy spostrzegamy, że osoby idące w przeciwną stronę nie wyglądały, jakby były po bliskim spotkaniu trzeciego stopnia. Natomiast cała ich „obcość cywilizacyjna” objawiała się tym, że na nasze „cześć” odpowiadali „ahoj”. Mimo to jeszcze nie tracimy całkiem nadziei, gdyż w końcu mogą to być reptilianie. 

Reklama

Wreszcie, tuż przed szczytem (1115 m n.p.m.), powoli wyłania się powód naszej wizyty. Na nim zaś są… ludzie. Podejrzewamy najgorsze – ufoludki wzięły jeńców! Tyle, że po bliższym przyjrzeniu się, stwierdzamy, że nikt raczej o ratunek nie woła. Czujemy się trochę jak bohaterowie „Z Archiwum X”, ale nasza wewnętrzna Scully ostatecznie wygrywa z drzemiącym w nas Mulderem. Godzimy się z faktem, że wypatrzone przez nas dziwo to nie dzieło kosmitów, ale wieża widokowa o bardzo niecodziennym kształcie. Oczywiście, aby to potwierdzić, sami musimy wejść na górę. Na wieży faktycznie wieje nieziemsko, lecz to raczej średni dowód na ingerencję przybyszów. Zresztą kto by myślał o kosmitach, kiedy może chłonąć cudowną panoramę Gór Bystrzyckich i Orlickich, a to właśnie zapewnia ta nietypowa konstrukcja.

Reklama

 

Wieże rosną  jak grzyby

 

Kiedy emocje związane z pogonią za obcymi opadają, dochodzimy do wniosku, że w zasadzie powinniśmy się domyślić, co też zalęgło się na szczycie Wielkiej Desztnej. Wiedzieliśmy bowiem, że w gminach po obu stronach granicy realizowany był projekt Euroregionu Glacensis „Czesko-Polski Szlak Grzbietowy – część wschodnia”, w ramach którego wieże widokowe wyrastały jak grzyby po deszczu.

Podczas naszej wizyty odwiedziliśmy trzy z nich – na Wielkiej Desztnej, Orlicy i Jagodnej. Mam wrażenie, że ich projektanci założyli się, że dzieła te nie będą miały ze sobą absolutnie nic wspólnego. Efekt jest taki, że budowla na Orlicy wygląda jak całkiem zwykła wieża widokowa, ale wbita w środek budynku. Z kolei otwarty w 2021 roku twór na Jagodnej (977 m n.p.m.)przywodzi na myśl Space Needle w Seattle, a na Desztnej widzimy owoc związku wspomnianego monolitu z pendrive'em. 

Reklama

Jeśli więc w ciągu ostatnich lat nie przywiało was w Góry Orlickie i Bystrzyckie lub uważacie, że widzieliście tam już wszystko, to niezłym pomysłem wydaje się wizyta pod pretekstem odwiedzenia nowych wież. Oprócz wspomnianych trzech podobne budowle w ciągu ostatnich lat oddano także na Šibeníku i wzgórzu Feista (Feistův kopec) w Czechach oraz na górze Czerniec i Kłodzkiej Górze po naszej stronie granicy. W dodatku jest też szereg obiektów, które powstały w 2014 roku, gdy realizowano program „Miejsca pełne widoków w Euroregionie Glacensis”.

 

Reklama

Czas na Kofolę

 

Wielka Desztna ma do zaoferowania nie tylko wieżę, ale także przyjazne ławki, na których można usiąść, by w spokoju kontemplować góry. Chwilę więc odpoczywamy, po czym ruszamy zielonym, a następnie czerwonym szlakiem, który prowadzi nas z powrotem Pod Jelenkou. Niestety, ten odcinek jest bardzo popularny i śmiga po nim sporo rowerzystów, więc warto mieć oczy dookoła głowy. Dobra wiadomość jest za to taka, że pod szczytem znajduje się chata prowadzona przez Horską Službę i można kupić wodę i coś do jedzenia.

W tym momencie pogoda przestaje nam sprzyjać i deszczowe chmury coraz bardziej złowrogo spoglądają na nas z góry. Dlatego bez zbędnego ociągania wracamy po własnych śladach do Bedřichovki. Jeśli jednak trafi Wam się lepsza aura, to polecam wędrówkę do pobliskiego do schroniska Masarykova Chata. To tylko dodatkowa godzina spaceru oraz świetne miejsce na obiad. Tylko ostrzegam, że to bardzo popularny lokal i chociaż stołów tam sporo, to i tak jest szansa, że będziecie musieli czekać w kolejce. My dotarliśmy tam autem, do którego dotarliśmy tuż przed deszczem. Mieliśmy też szczęście, gdyż akurat zwolnił się stolik, więc stosunkowo szybko mogliśmy delektować się specjałami czeskich kuchni i opijać Kofolą zdobycie Wielkiej Desztnej. I fakt, że wbrew naszym obawom, Ziemia nie przeżywa najazdu kosmitów. 

 

Wieże widokowe w Euroregionie Glacensis 

 

  • Pierwszy etap polsko-czeskiego projektu „Miejsca pełne widoków w Euroregionie Glacensis” to rok 2014. Wtedy udało się wybudować sześć nowych wież widokowych, wyremontować jedną wieżę oraz odnowić altanę widokową. 
  • Łącznie – trzy obiekty po stronie polskiej: Altana Miłości w Kudowie-Zdroju, Góra Świętej Anny w Nowej Rudzie i Suszynka w Suszyne oraz pięć po stronie czeskiej: Mariánka – Horní Čermná, Čáp – Teplice nad Metují, Eliška – Stachelberg,Trutnov, Žernov – obec Žernov, Slavíkov – Na Signálu – Horní Radechová. 
  • Z kolei w ramach „Czesko-Polskiego Szlaku Grzbietowego – część wschodnia” powstały cztery wieże w Czechach: Wielka Desztna - Deštné v Orlických horách, Feistův kopec - Olešnice v Orlických horách, Šibeník - Nový Hrádek i Vysoká Srbská oraz sześć wież w Polsce: Kłodzka Góra (powiat kłodzki), Czerniec (gmina Międzylesie), Jagodna (Bystrzyca Kłodzka), Orlica (Duszniki-Zdrój), Guzowata (Gmina Radków) oraz Włodzicka Góra (Nowa Ruda). 

 

Informacje

 

Dojazd

Do położonej po czeskiej stronie Bedřichovki dojedziemy bez problemu od strony tzw. Autostrady Sudeckiej (droga wojewódzka nr 369, odcinek Duszniki-Zdrój – Spalona). Jest tam parking, więc można zostawić auto. Ciekawą alternatywą jest rozpoczęcie wycieczki po naszej stronie granicy, np. w Lasówce, gdzie można wejść na niebieski szlak i po kilkunastu minutach znaleźć się w Bedřichovce. Niestety, poza sezonem zimowym dojazd transportem zbiorowym do Lasówki lub pobliskiego Zieleńca jest utrudniony.  

 

Noclegi

 

Masarykova chata

  • Deštné v Orlických horách 
  • tel. +420 737 078 555, +420 728 650 811
  • e-mail: [email protected]
  • www.ubytovani-serlich.cz/

 

 

Szlaki

 

niebieski: Bedřichovka – Pod Jelenkou - Pod Velkou Deštnou (Pod Marušou) 2 h ↑ 1 h 45 min ↓ (dojście z Lasówki 15 min) 

zielony: Pod Marušou - Velká Deštná 40 min ↑ 20 min ↓

zielny, czerwony, niebieski: Velká Deštná – Pd Jelenkou – Bedřichovka 1 h 15 min ↓ 1 h 40 min ↑

 

Tekst ukazał się w wydaniu nr 4/2023

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/08/2026 13:13
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości