Pokażę Wam miejsce, w którym zobaczycie jedną z najpiękniejszych panoram na Tatry i gdzie możecie liczyć na cichą atmosferę i niezbyt trudne podejście. Wędrówce sprzyja też bliskość dużych ośrodków turystycznych. Zapraszam na niedocenioną Przehybę.
Jest wczesny ranek. Właśnie zameldowałem się w Nowym Sączu. Tutaj można wygodnie dotrzeć różnymi połączeniami kolejowymi z całego kraju. Dworzec prezentuje się okazale. Wyraźnie rzuca się w oczy wpływ propagandowej, nieco nadszarpniętej już potęgi nieboszczki Austrii. Dzisiaj jednak nie będę zachwycał się zabytkową tkanką miasta.
Moje prawdziwe cele widać tuż za budynkiem stacyjnym. Nad Nowym Sączem góruje potężne pasmo Radziejowej.
Ze zwinnością godną zaspanego misia przemykam na pobliski dworzec MPK. Tam czeka już na mnie wehikuł podmiejski, sunący wyboistymi dróżkami do Moszczenicy Wyżnej. Tam znajduję żółte znaki ze Starego Sącza na Przehybę, które poprowadzą mnie w kierunku szczytu.
Szlak im. Jana Pawła II, powoli pnie się coraz wyżej. Poprowadzony jest całkiem łagodnie jednym z licznych bocznych grzbietów Przehyby, w skład którego wchodzą m.in. Zgrzypy (1124 m n.p.m.) oraz Jaworzyna (1128 m n.p.m). Zgubić się tu niepodobna. Ścieżka jest bardzo intuicyjna, a piękno otaczającej ją buczyny każdemu doda animuszu.
Tym razem przygoda nadjechała drogą. Skąd mogłem wiedzieć, że z tego fragmentu szlaku namiętnie korzystają także wyczynowi kolarze i o mały włos z jednym z nich zapoznałbym się zdecydowanie zbyt blisko. To byłoby już prawdziwe spotkanie III stopnia. Nie rozumiem tylko, dlaczego rajdowiec nie skorzystał z dzwonka. Na szczęście takie nieprzyjemności nie mogą zburzyć mojego zauroczenia trasą.
Wkrótce rozpoczyna się trawers Zgrzypów oraz Jaworzyny. Nie jest zbyt ciężki. Ścieżka okazuje się twarda i pozbawiona luźnych kamieni. Tym samym otwierają się pierwsze tego dnia panoramy na południe. Nad całą okolicą góruje sporej wielkości nadajnik radiowy. Niewiele dalej, po około 2,5 godzinach marszu docieram też do pierwszego poważniejszego rozejścia szlaków. To rozdroża pod Zwornikiem (1133 m n.p.m.), gdzie szlak żółty łączy się z niebieskim, biegnącym ze Szczawnicy do Rytra.
Po krótkim namyśle idę na zachód, obierając kierunek na Przehybę. Ale uwaga! Przehyb, czy też Prehyb jest tutaj kilka. Mała, Średnia oraz Wielka – każdy znajdzie coś dla siebie. Brakuje tylko takiej w wersji premium. Sama nazwa pochodzi od tego, jak Rusini z pobliskiej Rusi Szlachtowskiej mówi na przełęcz. A były to perehyby. Z czasem nieco się ona zniekształciła i objęła swoim znaczeniem również szczyt. Liczne nazwy określają z kolei kilka jego niezbyt wybitnych wierzchołków.
Po kilku minutach napotykam kolejne rozdroże, tym razem pod Wielką Przehybą (1136 m n.p.m.), gdzie niebieski łączy się z Głównym Szlakiem Beskidzkim, najdłuższą znakowaną trasą w całych Beskidach. W tym też miejscu kończy się moja żółta trasa i odtąd poruszam się już czerwonym GSB. Kierując się na zachód docieram do pierwszego właściwego celu. Spomiędzy przerzedzonych drzew widać zabudowania Świątyni Turystycznej Rozpusty, czyli schroniska PTTK na Przehybie (1138 m n.p.m). Grzechem byłoby je ominąć i nie zregenerować sił przed dalszą tułaczką.
Schronisko położone jest na sporej polanie. Rozciąga się z niej rozległa, malownicza panorama na Pieniny, Magurę Spiską oraz majestatyczny łańcuch Tatr. Moim zdaniem to właśnie z Przehyby Tatry wyglądają najlepiej. Nie od dziś zresztą wiadomo, że Tatry są wspaniałe, ale najmilsze dla oka okazują się jednak z pewnej odległości. Bez trudu przyjdzie nam zachwycić się tutaj potęgą Łomnicy czy Lodowego Szczytu, a dla wprawnego oka niezłą zabawą może okazać się odnalezienie także polskiej części Tatr.
Nie samymi widokami człowiek żyje, więc po kilku godzinach forsownego marszu należy się chwila odpoczynku. Ten znajduję w schronisku, gdzie witają mnie niedawno odświeżone wnętrza.
...
Dołącz do grona naszych prenumeratorów aby przeczytać tekst w całości.
Pozostało 66% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze