W polskich Beskidach istnieje wiele rzadko uczęszczanych, niemal dzikich ścieżek. Miłośników takiej spokojnej wędrówki zapraszam na wycieczkę w Góry Leluchowskie. Pójdziemy niezbyt wymagającymi leśnymi traktami, przy okazji podziwiając zabytkową architekturę dawnych łemkowskich cerkwi.
Tekst i zdjęcia Michał Raś
Góry Leluchowskie to niewielkie i niezbyt wysokie pasmo rozciągnięte między Muszyną, Powroźnikiem, Przełęczą Tylicką a Leluchowem. Geograficznie przez długie lata zaliczano je do Beskidu Sądeckiego, przynależy też do niego turystycznie, choć dziś naukowcy widzą w nim część Pogórza Popradzkiego. Z pełnej turystów Krynicy-Zdroju jest tutaj przysłowiowy rzut beretem, próżno jednak szukać na szlakach tłoku. Miniemy raczej pojedyncze osoby.
Teren, który wspólnie zwiedzimy, stanowił zachodnią rubież Łemkowszczyzny. Obszar ten ciągnął się od umownej granicy etnograficznej na styku Bieszczadów i Beskidu Niskiego, aż po Sądecczyznę ze specyficzną enklawą pod Pieninami określaną jako Ruś Szlachtowska. Zamieszkiwali go Łemkowie, rusińska grupa etniczna. Wielowiekowa obecność tej ludności zakończyła się brutalnie po II wojnie światowej wraz z przymusowym wysiedleniem na Ziemie Odzyskane w ramach Akcji Wisła. Opuszczone tereny zasiedlili nowi, polscy osadnicy. Po dawnych mieszkańcach pozostały m.in. cerkwie, często po wojnie przejmowane przez Kościół na świątynie rzymskokatolickie. Dwie dawne drewniane cerkwie grekokatolickie wyznaczą nam przebieg górskiej wycieczki.
Przed daniem głównym zaczynam od rozgrzewki. Pierwszego dnia wybrałem się z Powroźnika nad osuwiskowe jeziorko Czarna Młaka (655 m n.p.m.). Położona w środku lasu powierzchnia lustra wody liczy 15x20 metrów, a maksymalna głębokość osiąga niewiele ponad dwa metry. Zbiornik powstał kilkaset lat temu na skutek obsunięcia górskiego zbocza. Obecnie stanowi miejsce rozrodu płazów, w tym kumaków górskich, występują tu również zespoły roślinności szuwarowej. Otoczone starodrzewem jodłowym jeziorko to świetne miejsce na odpoczynek, a także na krótki spacer z Powroźnika (3 km, 235 m przewyższenia) lub z Podjastrzębika, z którego poprowadzono zaznaczoną czarnym kolorem ścieżkę przyrodniczą (2,5 km, 188 m przewyższenia). Oczywiście możemy połączyć obie trasy w jedną, krótką wędrówkę.
Mój wariant wymagał drobnej utraty wysokości przy zejściu nad taflę jeziora. Po powrocie na niebieską ścieżkę ruszyłem w stronę będącego węzłem szlaków szczytu Kidałki (830 m n.p.m.), skąd już za żółtymi znakami podążyłem na Malnik (726 m n.p.m.), na którym w 2023 roku postawiono wieżę widokową. Pod pokaźną, liczącą 40 metrów wysokości konstrukcją znajdziemy zadaszone ławki. W dobrych warunkach roztoczy się przed nami panorama na pasmo Radziejowej i Jaworzyny Krynickiej, a także na Lackową w Beskidzie Niskim oraz najwyższe szczyty Tatr Wysokich. Tego dnia widoczność mnie nie rozpieściła, ale odsłoniły się Góry Leluchowskie, jak choćby Dubne (904 m n.p.m.) czy zatopiony w promieniach słonecznych Kraczonik (936 m n.p.m.) – cel mojej wędrówki na kolejny dzień. Rzucała się za to w oczy wieża telewizyjna na Malniku, pod którą dostrzegłem nieco płatów śniegu.
Poważniejszy atak zimy miał dopiero nadejść za kilka dni. Tymczasem słoneczna aura, jaka mi towarzyszyła, miała więcej z wczesnej wiosny. Nie ubierałem puchówki, zdjąłem rękawiczki i ruszyłem w stronę Muszyny, przed zabudowaniami której, jeszcze na stoku Malnika, znajduje się XIX-wieczny cmentarz żydowski złożony z około 80 zachowanych macew.
[paywall]
Drugi dzień w Paśmie Leluchowskim, choć w czasie kalendarzowej zimy, wita mnie warunkami późnojesiennymi albo jak kto woli wczesnowiosennymi. W planie mam przejście trasy pomiędzy dwiema zabytkowymi cerkwiami znajdującymi się na małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej.
Z Muszyny do Leluchowa w dni nauki szkolnej kursują nieliczne autobusy, zaś w weekend turyście pozostaje taxi lub własny transport. Z braku innych opcji decyduję się na taksówkę z rynku w Muszynie. Jadąc wzdłuż doliny Popradu, a następnie potoku Smereczek patrzę na dawne przejście graniczne, a także bardzo prężne lokalne targowisko. Poszczególne stanowiska przyciągają naszych południowych sąsiadów napisami po słowacku.
Natomiast po drugiej stronie tzw. Mostu Wyszehradzkiego majaczy wioska Ruská Voľa nad Popradom. Przez wieki obie miejscowości miały ze sobą ścisłe związki gospodarcze, a także rodzinne. Na przekraczanie granicy łaskawym okiem spoglądała nawet międzywojenna straż graniczna, jednak w okresie PRL teren uszczelniono, a Łemków z Leluchowa wysiedlono. Dziś, w ramach strefy Schengen, pogranicze znów tętni życiem, a Słowacy (w tym wciąż zamieszkujący drugi brzeg Rusini) przybywają do Leluchowa i Muszyny na zakupy.
Kierowca taksówki zatrzymuje się pod dawną grekokatolicką cerkwią pw. św. Dymitra (ok. 480 m n.p.m.). Obecnie jest to kościół filialny muszyńskiej parafii. Zabytkową świątynię postawiono w 1861 roku, otoczona kamiennym murem ma konstrukcję zrębową. To tradycyjna technika budowania ścian, polegająca na układaniu poziomych belek jedna na drugiej i łączeniu ich na narożnikach specjalnymi ciesielskimi zamkami. W ten sposób powstaje stabilna konstrukcja bez użycia zaprawy. W środku zachowany został XIX-wieczny ikonstas, a na poddaszu ulokowała się kolonia rzadkiego nietoperza - podkowca małego. Świątynia jest zamknięta, robię więc kilka zdjęć z zewnątrz i ruszam w góry ścieżką z przykościelnego parkingu.
Szlak niebieski na Kraczonik, najwyższy szczyt Gór Leluchowskich biegnie początkowo przez łąki. Szybko docieram pod las, gdzie wita mnie gęsta mgła. Przede mną najbardziej stromy i dziki fragment trasy. W trochę ponad godzinę pokonuję ponad 400 metrów przewyższenia typowo leśną ścieżką. Z mgły wyłaniają się pozbawione liści buki, a drogę przecina jeleń, zapewne spłoszony moją obecnością w tym cichym miejscu. Mijam wychodnie skalne, których najwięcej spotykam na wierzchołku. Odwilż nadal trzyma, więc raczki zostawiam w plecaku, jednak po większych zimowych opadach i przymrozkach mogą być na tym etapie bardzo przydatne. Pod koniec podejścia trasa się nieco wypłaszcza. Odpoczywam na szczycie, na którym znajduje się tabliczka z nazwą i wysokością wierzchołka (936 m n.p.m.), pieczątka, a także niewielka kapliczka.
Kilka zdjęć, łyk ciepłej herbaty i ruszam w stronę drugiego, niższego wierzchołka zwanego Kraczoniem (933 m n.p.m.). Szlak znów wyraźnie się wypłaszcza, a w pewnym momencie prowadzi przez krótki fragment utwardzoną szosą. Leśną ścieżką docieram do szczytu Zimne (916 m n.p.m.), natomiast niecały kilometr dalej mijam tabliczkę z nazwą szczytu Dubne (904 m n.p.m.). Warto jednak zaznaczyć, że właściwy wierzchołek leży poza szlakiem. Z kolei na wschód od niego znajduje się Rezerwat Przyrody Hajnik chroniący fragment puszczy karpackiej z naturalnym lasem jodłowym.
Docieram do żółtego szlaku prowadzącego z Wojkowej, spokojnej wioski w sercu Gór Leluchowskich, z łąkami i pastwiskami wdrapującymi się na zbocza i kolejną wartą uwagi połemkowską cerkwią. Ja jednak skręcam w stronę Muszyny i szczytu Garby (830 m n.p.m.), docierając do miejsca, gdzie byłem dzień wcześniej. Szlak żółty wiedzie na Malnik, a ja trzymam się wciąż niebieskich znaków. Idąc dalej lasem mijam kilka kapliczek i pierwszych tego dnia turystów. Wkrótce w leśnych prześwitach ukazuje się widok na pasmo Jaworzyny Krynickiej. Prezentuje się jeszcze lepiej, gdy opuszczam las i schodzę do Powroźnika polną ścieżką, przy której pasą się owce.
Przechodzę obok pierwszych domów, sklepu i niewielkiego parku z fontanną. Po prawej stronie rzuca się w oczy wieża nowego kościoła, ale mnie interesuje stojąca nieopodal dawna cerkiew pw. św. Jakuba. To niezwykle cenny zabytek na Szlaku Architektury Drewnianej wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a zarazem najstarsza cerkiew w całych polskich Karpatach. Najwcześniej zbudowana część budynku powstała w 1600 roku, dziś stanowi zakrystię świątyni. Polecam wejść do środka, by obejrzeć XVI-wieczną polichromię oraz cenną ikonę Sądu Ostatecznego. Jest ona nietypowa, bo tę scenę uważano za zbyt drastyczną gdy powstawał wystrój pozostałych świątyń w okolicy.
Opisane trasy są dosyć krótkie i można je częściowo ze sobą połączyć. Np. w drodze z Leluchowa odbić na Malnik, po czym zawrócić i skierować się do jeziorka Czarna Młaka, by zakończyć wędrówkę w Powroźniku. Dużo do zaoferowania ma także wschodnia część pasma. Możemy pójść w stronę wsi Wojkowa, przejść się szlakiem granicznym i dotrzeć do Rezerwatu Przyrody Okopy Konfederackie. Chroni on pozostałości szańca utworzonego przez działających w Beskidach Konfederatów Barskich w drugiej połowie XVIII wieku.
Natomiast będąc w Muszynie, stanowiącej kiedyś centrum rządzonego przez biskupów krakowskich Państwa Muszyńskiego, możemy odwiedzić górujące nad miasteczkiem ruiny zamku i przyjrzeć się widokowi na dolinę Popradu. Polecam Wam gorąco niepozorne Góry Leluchowskie. To niewielkie pasmo stanowi idealne miejsce na kontakt z dziką przyrodą, gdzie znajdziecie spokojne leśne ścieżki, jak i wiele historycznych pamiątek.
Z Krakowa do Muszyny kursują pociągi PKP Intercity i Polregio (rano i wieczorem). Jadąc z Krakowa o godz. 4.07 lub 5.43 możemy tego samego dnia ruszyć na szlak, nawet biorąc pod uwagę wczesny zachód słońca zimą. Składy Polregio zatrzymują się dodatkowo w Powroźniku. Nieliczne połączenia autobusowe z Muszyny do Leluchowa kursują tylko w dni nauki szkolnej. W weekendy pozostaje taksówka.
Samochodem spod Wawelu pojedziemy ok. 2,5 godz. Najszybsza trasa prowadzi autostradą A4 do Brzeska, a potem drogą krajową nr 75 do Nowego Sącza i drogami wojewódzkimi (nr 981 i 971) do Krynicy-Zdroju i Muszyny.
W Górach Leluchowskich nie ma schronisk. Najlepiej szukać gospodarstw agroturystycznych na terenie gminy Muszyna, a latem także w bazie namiotowej Muszyna Złockie. W lipcu i sierpniu prowadzi ją SKPB Łódź w południowej części pasma Jaworzyny Krynickiej. Oferuje ok. 50 miejsc noclegowych. W 2025 roku cena za nocleg wahała się od 10 do 16 zł.
Dzień 1
Dzień 2
niebieski: Leluchów – Powroźnik 3 h 30 min ↑↓
Tekst ukazał się w wydaniu nr 1/2026
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze