Reklama

Pasmo Brzanki – szlaki i wieża widokowa. Wędrówka przez Pogórze Ciężkowickie


Pasmo Brzanki na Pogórzu Ciężkowickim to jedno z ciekawszych, a wciąż mało znanych miejsc na górskie wędrówki w Małopolsce. Zwykle omijamy je tylko w drodze w wyższe góry. Tymczasem lokalne szlaki potrafią zaskoczyć: skalnym „grzbietem” Ostrego Kamienia, wieżą widokową pod Brzanką i panoramą sięgającą aż po Tatry. To idealna trasa na rozruch przed górskim sezonem – dzika, cicha i zaskakująco emocjonująca.


 

Pasmo Brzanki – magiczne Pogórze Ciężkowickie

 

Wyruszam do Ryglic, niewielkiego miasteczka położonego w dolinie Szwedki (tak, od tych Szwedów!) i jednocześnie na przedpolu Pasma Brzanki. Można tu dotrzeć samochodem lub autobusem z Tarnowa - również w weekendy. Sama miejscowość nie zachwyca. Jedynym ciekawszym obiektem jest tutaj parafialny neogotycki kościół pw. św. Katarzyny. To jedna z wielu pogórzańskich świątyń zaprojektowanych przez Jana Susa-Zubrzyckiego.

Poza tym na rynku zobaczymy dwa pomniki. Jednym z nich jest św. Florian, patron strażaków i przewodników (wszakże i jedni, i drudzy leją wodę). Drugi to obiekt, z którego Ryglice słyną w świecie - rzeźba Pogórzańska Penelopa, czyli „pomnik emigranta” – zarówno współczesnego, jak i tego XIX-wiecznego (choć złośliwcy nazywają go też „pomnikiem teściowej”). Nie pozostaję tu zbyt długo, nieodległe i górujące nad miastem wzniesienia skutecznie przyciągają.

Reklama

 

W buszu i na grani

 

Z ryglickiego rynku kieruję się niebieskim szlakiem ku Wielkiej Górze (502 m n.p.m.). Ta dla niejednego wędrowca może okazać się – owszem – wielkim, ale rozczarowaniem. Same zarośla, widoków zero, a na wierzchołek nie prowadzi bodaj najlichsza nawet ścieżka. To jednak tylko dobrego złe początki.

Maszeruję dalej, zmieniając tuż pod Wielką Górą szlak na żółty oraz parę chwil później na zielony. I tak dochodzę na Górę Pasią (527 m n.p.m.), której szczyt wieńczy sporej wielkości ostaniec w formie skalnej, piaskowcowej grzędy. Nazywany jest Ostrym Kamieniem. Każdy, kto na niego wejdzie, emocje ma gwarantowane – wreszcie w tej śliskiej krainie łagodności i niewielkich wysokości można poczuć się jak w Tatrach!

Reklama

Z ostańcem związanych jest kilka historii. W tym miejscu kultywowane miały być wierzenia pogańskie, a swoimi taborami zajeżdżali tu także Romowie, organizując wystawne wesela. Ponadto w trakcie potopu obozowali tutaj Szwedzi - ci sami, od których swoją nazwę wzięła pobliska rzeczka - Szwedka, pechowa dla tej nacji, bo tuż po pogórskim noclegu cały oddział pochłonęły przepastne głębie zwykle płytkiego ruczaju. Widać musieli zirytować jakieś samowiły i wodniki, a może nawet samego Posejdona. Co więcej, w skale wykute są stopnie i siedziska dla szlachetnie urodzonej jejmościni: hrabiny Stefanii Szczepańskiej, właścicielki Ryglic, która uwielbiała spoglądać na swoje włości, Tatry i cały świat z góry. Któż bogatemu zabroni?

Reklama

Kiedy pierwszy pogórzański szczyt mogę już uznać za zdobyty, z powrotem kieruję się na żółtą ścieżkę i statecznie zmierzam ku Brzance. Trasa prowadzi przez świetlisty bukowo-jodłowy las, nie schodząc ani na chwilę z samego grzbietu.

 

Nie wywołuj wilka z lasu

Stateczność i spokój w pewnym momencie ulotniły się bezpowrotnie. Las nagle ucichł, a to nigdy nie wróży nic dobrego. W pobliżu musi być coś jeszcze - coś, czyli drapieżnik. Na dodatek zauważyłem w paru miejscach ślady krwi. Innymi słowy jakaś gadzina urządziła tu sobie całkiem niedawno wystawny bufet. Po chwili doznaję olśnienia: to nie ludzie, to wilki! I owszem, w rejonie Brzanki żyje przynajmniej jedna wataha, skutecznie terroryzująca mieszkańców pobliskich miejscowości. Okoliczne gminy wydały tej zimy nawet stosowne ostrzeżenia.

Reklama

Niemniej warto pamiętać, że człowiek w jadłospisie wilka nie figuruje (jakiś taki chyba ciężkostrawny i pełen chemii…) i to wilki, jak i inne zwierzęta, będą się trzymać od ludzi z daleka. No chyba, że zaczniemy je nagabywać. Nie ma co się zastanawiać, przyśpieszam i byle dalej.

 

Tu Tatry, tam – V kolumna

Na Brzance na utrudzonego wędrowca czeka wyjątkowa nagroda: wyraz samorządowej miłości do promocji turystyki w postaci zwierzęcia widokowego. Nie jest ono szczególnie wysokie, bo liczy 23 m, ale zapewnia olśniewające panoramy na południową (czytaj tę piękniejszą) część regionu. Spośród smogu, mgieł i lasów pojawiają się na pierwszym planie wzniesienia Beskidu Niskiego, a właściwie jego V kolumny i zakamuflowanej opcji zachodniej, górującej dla niepoznaki i dla niejednego nielogicznie – tuż nad Nowym Sączem (Góry Grybowskie). Kolejno widoczne są również szczyty Beskidu Sądeckiego i Beskidu Wyspowego, a przy dobrej pogodzie także Tatr i Gorców.

Reklama

W panoramie szczególnie wyróżnia się masyw Maślanej Góry, goszczącej na szybkiej kawce i delicji szczyty Jeleniej i Zielonej Góry (ech, cóż za geograficzna imigracja…!), a następnie także charakterystyczny Chełm nad Grybowem. Dostrzegam ponadto Jaworzynę Krynicką – odległą Mekkę narciarzy, wyraźne pasma Jaworza oraz Jodłowej Góry (na której rośnie całkiem sporo cisów…) i Rosochatki, a w tle – Radziejowej. Wprawne oko bez trudu odnajdzie też piękny łańcuch Tatr, zarówno Bielskich, jak i Wysokich oraz Zachodnich oraz dalej na zachodzie – Beskid Wyspowy m.in. z Mogielicą.

Reklama

Na tym niestety widoki się kończą, bo w kierunku północnym mogę podziwiać jedynie morze drzew. Widać – wedle autora projektu – tam nie ma już nic godnego uwagi. Co istotne, pod samą wieżę można dojechać również samochodem. To dobra opcja dla rodzin z dziećmi czy miłośników wschodów lub zachodów słońca.

Do niedawna funkcjonowała tutaj także bacówka (w formie popularnej Moskałówki), prawdopodobnie najdalej na północ wysunięta w Polsce. Niestety przed kilkoma miesiącami całkowicie ją zamknięto. 

Reklama

Komu w drogę, temu żółty szlak

 

Kiedy przyswoiłem już to piękno jednej zaledwie strony świata, nie pozostało mi nic innego, jak kierować się dalej. Dalej, czyli na zachód, bo – jak powszechnie wiadomo – tam musi czekać jakaś cywilizacja. Nadal pozostaję na szlaku żółtym, który warto przedstawić też jako Szlak Trzech Pogórzy - interesujący trakt łączący pogórza Ciężkowickie, Strzyżowskie oraz Dynowskie. Łącznie liczy około 133 km długości i prowadzi z Siedlisk k. Tuchowa przez Brzankę, Liwocz (najwyższy szczyt Pogórza Ciężkowickiego), Kołaczyce, Bardo (najwyższy szczyt Pogórza Strzyżowskiego), następnie – prawie że przez pustynię, aż do Dynowa, słynącego bynajmniej nie z dyni, ale z kolei (byle nie kolejki!) wąskotorowej. Tym razem aż tak daleko się nie zapuszczam, ale dla miłośników dalekich dystansów może to być ciekawe wyzwanie.

Reklama

Z kolei na szlaku muszę dokonać wyboru, bo wraz z kolejnymi kilometrami pojawiają się coraz liczniejsze odnogi – mogę zejść albo do Tuchowa, miasteczka NMP (szlakiem niebieskim), Lubaszowej (szlakiem czarnym), albo trwać wiernie na szlaku żółtym. Nadal na nim pozostaję, schodząc najpierw do doliny Rostówki, przełamującej się przez Pasmo Brzanki, po czym morderczym podejściem (już bez żartów) przeprowadzam atak szczytowy na Nosalową. Bez Szerpów, aklimatyzacji i wolnego tlenu to niemałe wzywanie.

Reklama

 

Na koniec zejście do Gromnika

 

Z Nosalowej można zejść szlakiem żółtym do wspomnianych już Siedlisk albo niebieskim szlakiem – około godzinę marszu dłużej - do Gromnika. Lepszym wyborem jest raczej ta druga opcja, bo choć trzeba dreptać nieco dalej, więcej jest też możliwości ewakuacji z tej Krainy Wiecznej Szczęśliwości. Stacja kolejowa w Gromniku, w przeciwieństwie do tej w Siedliskach, obsługuje zdecydowaną większość przejeżdżających tędy pociągów (trasa z Tarnowa do Nowego Sącza).

Schodzę zatem do Gromnika. Po pobycie w górskich i nieokrzesanych ostępach warto odwiedzić tutejszy drewniany, zabytkowy kościółek pw. św. Marcina. Ten pochodzi z XVIII wieku. Później wybieram się na kolej i – już w pociągu – niosę kaganek (byle nie kaganiec) oświaty oraz górską propagandę dalej na północ. Byleby nie był to ostatni górski rejs: wszakże kolejne emocjonujące trasy na pogórzu zarówno na mnie – jak i na Was – czekają.

Reklama

 

Informacje praktyczne

 

Dojazd

 

Do Ryglic można dojechać samochodem (z Krakowa przez A4 i Tarnów – około 1,5 h) lub komunikacją publiczną – autobusami Małopolskich Linii Dowozowych (linie A46 lub A63) z dworca autobusowego w Tarnowie. Autobusy kursują dość często, również w weekendy.

W zależności od wyboru trasy można wrócić do Ryglic lub zejść m.in. do Tuchowa, Lubaszowej, Siedlisk k. Tuchowa lub Gromnika. W każdej z tych miejscowości znajduje się stacja kolejowa. W Tuchowie zatrzymują się wszystkie rodzaje pociągów – również dalekobieżne, natomiast w Gromniku wszystkie regionalne.

 

Szlaki

 

  • Ryglice [szlak niebieski] – Wielka Góra – [szlak żółty / zielony] Góra Pasia (Ostry Kamień) – wieża widokowa pod Brzanką – Serman – Brzanka – Morgi – Nosalowa – [szlak niebieski] Gromnik.

    • 22 km, około 650 m przewyższenia; 26 pkt. GOT.

  • Ryglice [szlak niebieski] – Wielka Góra – [szlak żółty / zielony] Góra Pasia (Ostry Kamień) – wieża widokowa pod Brzanką – Serman – Brzanka – [szlak niebieski] Burzyn – Ptasznik – Tuchów

    • 18 km, około 450 m przewyższenia; 20 pkt. GOT.

  • Ryglice [szlak niebieski] – Wielka Góra – [szlak żółty] Góra Pasia (Ostry Kamień) – wieża widokowa pod Brzanką – Serman – Brzanka – Morgi – [szlak czarny] Lubaszowa

    • 15 km, około 450 m przewyższenia; 20 pkt. GOT.

  • Wieża widokowa pod Brzanką – [szlak zielony / żółty] Ostry Kamień – [szlak zielony] Liwecka Góra – Ptasznik – [szlak zielony / niebieski] Brzanka – wieża widokowa pod Brzanką (trasa okrężna).

    • 12 km, około 400 m przewyższenia; 15 pkt. GOT.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/06/2026 19:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości