Wyobraźcie sobie, że wędrujecie po górach nie ze smartfonem, a z narzędziami malarskimi. Nie liczy się szybka relacja na insta, ale prawdziwe doznanie artystyczne. Zachęcam Was, byście byli jak pewien malarz epoki romantyzmu. Spróbujcie popatrzeć na piękne Karkonosze jak on na początku XIX wieku.
Patrzenie na góry jest prawie tak piękne jak wchodzenie na szczyty. Jeszcze intensywniejsze doznanie jest wtedy, gdy popatrzymy na nie, a następnie wejdziemy w te góry, aby je posmakować „od wewnątrz” nie tylko oczyma, ale i nogami, z ciężkim oddechem przy ostrzejszych podejściach. Lata temu niemiecki malarz Caspar David Friedrich ruszał w góry z obciążeniem malarskim lub rysowniczym, aby wykonać kilka szkiców, a potem odtworzyć ten obraz w swojej pracowni. Bądźmy jak on i popatrzmy w nietypowy sposób na piękne Karkonosze.
Kluczowy jest czas patrzenia na góry, grzbiety, doliny, po prostu na panoramę lub jak często mówimy „na piękny widok”. Każdy z nas, kto chodzi po górach, jest takim łowcą widoków. Ale być jak Caspar David to trudne wyzwanie. Nie bądźmy więc szybkimi wędrowcami, choć jak kto woli można iść szybko, ale zatrzymujmy się na długo, by patrzeć. Niech nie wystarcza nam szybkie nakarmienie naszych oczu i fotka. Porysujmy, pomalujmy sobie i nie musimy już wnosić całego sprzętu malarza/rysownika, tylko pożyczmy na chwilę sposób patrzenia artysty sprzed 200 lat i stójmy z rozwianym włosami w celebracji piękna jak „Wędrowiec nad morzem mgły”.
Już wjeżdżając samochodem do Kotliny Jeleniogórskiej, możemy się zatrzymać i oddać pokłon Karkonoszom i leżącym bliżej Rudawom Janowickim. Droga krajowa numer 3 niemal jak przed wiekami prowadzi w stronę grzbietu Karkonoszy, które od dawna były naturalną granicą.
Miejscem, gdzie możemy zobaczyć widok w typie drive thru, to wieża w Radomierzu. Wykorzystanie XV-wiecznej budowli na punkt widokowy jest rozwiązaniem dla tych, którzy chcą zobaczyć góry natychmiast, tu i teraz wkraczając w królestwo Karkonosza. Ze szczytu wieży rozciąga się szeroka panorama nie tylko Karkonoszy, ale i Gór Ołowianych, Sokolików i Rudaw Janowickich. To widok, który na długo zostaje w pamięci.
A jeżeli mamy ze sobą sztalugę i płótno, to możemy uwieczniać tę piękną panoramę od godz. 9 do 17, a w wakacje możemy się umówić także w innych terminach. Wszystko w pewnej aplikacji, która w nazwie łączy twarz i książkę. Ten widok to wspaniała przystawka przed pełno daniowym widokami. Posługuję się tutaj kulinarną metaforą, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Szczególnie, gdy możemy jeść oczyma w wersji non-limit.
Następne miejsce z pakietu widoki podróżne (czyli jedziemy i zatrzymujemy się, patrzymy i jedziemy dalej) jest Góra Szybowcowa w Górach Kaczawskich (561 m n.p.m.), niedaleko Jeleniej (również) Góry. Możemy podjechać rowerem, samochodem lub pójść pieszo. Na jej szczycie znajduje się infrastruktura startowiska szybowcowego, czego łatwo się domyślić biorąc pod uwagę samą nazwę tego przekraczającego pół kilometra szczytu.
Historia szybownictwa związanego z tym miejscem to osobna historia. Warto jednak wspomnieć, że wiatry wznoszące pozwalają spojrzeć na piękno Karkonoszy z dużej wysokości. Ponoć można też dolecieć szybowcem w rejony Śnieżki, czego jednak nie rekomenduję. Podobno dokonała tego pewna młoda kobieta z Jeleniej Góry. Zaczynała tutaj swoją karierę pilotki, która była mocno związana z niechlubną historią nazizmu. Hanna Reitsch - bo o niej mowa - polatała, przeminęła. Piękna panorama została i tak jest dobrze.
Jak już tak rewelacyjnie nam idzie z widokowym pięknem przy okazji podróży, to warto wsiąść do pociągu nie byle jakiego, ale takiego do Szklarskiej Poręby i pokonać odcinek z Piechowic (dawne Piotrowice-Petersdorf) do ostatniego przystanku. Nasz cel to Peron 4 w Szklarskiej Porębie.
Sama trasa kolejowa, którą wspinamy się coraz wyżej, jest widokowo przepiękna. Pociąg nie nabiera zbytniej prędkości, bo i po co? Dzięki temu możemy się cieszyć panoramą na cały grzbiet Karkonoszy. Szkoda tylko, że nowoczesne pociągi mają pozamykane szczelnie okna, wiatru we włosach już nie poczujemy. Jesteśmy już prawie na miejscu w Szklarskiej Porębie Górnej (ok. 650 m n.p.m.). Maszynista też jakby się poddał urokowi okolicy i nie przyspiesza, wzniesienie też robi swoje.
...
Dołącz do grona naszych prenumeratorów aby przeczytać tekst w całości.
Pozostało 66% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze