Reklama

U Wrót Rolanda – Pireneje: Las Tres Sorores, Monte Perdido


Za górami, za lasami, na końcu Europy są sobie... góry. Nie są może tak popularne jak Alpy, ale znają je wszyscy. Z racji większej odległości Pirenejów od Polski nie każdy bierze je pod uwagę, choćby na krótki urlop. To błąd.


 

Las Tres Sorores. U Wrót Rolanda

 

Tekst i zdjęcia Paulina Samusik-Przygoda

 

Niespieszna pobudka. Piękne słońce wpada na nas przez firankę. Powieki jeszcze leniwe po wieczornych, przedłużonych zachwytach nad aromatycznym, półwytrawnym Gasconem z okolicznych winnic. Zaraz kawa i spora dawka najlepszej, chrupiącej postaci glutenu - bagietki. I winogrona. Wszak jesteśmy we Francji. A przed nami jeszcze kilka górskich dni. 

Stacjonujemy u podnóży francuskiej części Pirenejów, w Lourdes. To oczywiście jedno z największych na świecie ośrodków kultu maryjnego, nic więc dziwnego, że miasteczko częściej okazuje się celem pielgrzymek niż górskich wycieczek. 

Reklama

Z tym leniwym porankiem nie można jednak przesadzać. Pakuję nasze plecaki, dopinguję męża, motywuję synka Piotrka. Dziś przyda się pewnie wlew ciągły z Haribo. To są nasze górskie wakacje z dziewięciolatkiem. Czy mu się spodoba, czy będzie pogoda, czy damy radę? Wierzę, że tak!

 

Trochę Francji, trochę Hiszpanii, trochę Baskonii

 

Jesteśmy w Pirenejach Środkowych. To bardzo ciekawe pasmo górskie między Francją a Hiszpanią i zarazem ich naturalna granica. Nie dorównują popularności gwiazdorskim Alpom, ale są za to mniej zatłoczone, a polskich turystów nie spotkaliśmy ani razu.

Reklama

Przyjechaliśmy tutaj tylko na kilka dni. Ale wystarczyło, żeby je polubić, zakosztować i zaostrzyć apetyt, snuć myśli o powrocie i dalej marzyć. Ponieważ są to rodzinne wakacje (2+1), nie wstajemy o świecie, nigdzie się nie spieszymy. Wypożyczamy auto i śpimy w cywilizacji – do tego blisko piekarni. Ciekawe, co o takim scenariuszu myśli np. znany szlakowy długodystansowiec Łukasz Supergan? 

 

Przeczytaj nowe e-wydanie Magazynu Na Szczycie

 

W planach na dziś mamy legendarny szlak, zachwycający widokowo - Breche de Roland, czyli Wrota Rolanda. 

Reklama

 

Podjazd dla kolarzy nawet na 12,5 proc.

 

Ruszamy w kierunku miejscowości Gavarnie, a naszym celem jest łatwo dostępna przełęcz Col des Tentes (2207 m n.p.m.). To popularny początek pieszych wędrówek, jak i meta 10-kilometrowego podjazdu kolarskiego. Przewodniki reklamują go jako najbardziej malowniczą trasę w Pirenejach. Średnie nachylenie podjazdu wynosi 8,2 proc., ale są fragmenty przekraczające 12,5 proc. Podjazd tutaj to na pewno spore wyzwanie, ale mijamy wielu fanów tej aktywności.  Patrzę na nich z niewielką zazdrością, Piotrek z wielkim współczuciem i ulgą.

Reklama

Na parkingu sporo samochodów, ale wcale się nie dziwię. Już sam wjazd nasyca oczy oszałamiającymi górskimi widokami, a pogoda idealna, nastroje dobre. Stąd zaczynamy nasz trekking. Krajobraz już teraz zachwyca, a poczucie przestrzeni i otaczające nas szczyty dają ogląd, jak rozległe są to góry i że nie jesteśmy w naszych ukochanych Tatrach.

 

Spokojna rozgrzewka na asfalcie

 

Ścieżka zaczyna się łagodnie asfaltowym fragmentem. Przed sobą mamy widok na Pic du Taillon (3144 m n.p.m.), którego trawers jest jednym z naszych dzisiejszych celów. Szczyt ten uznawany jest za najłatwiejszy pirenejski trzytysięcznik, dlatego to popularny cel wędrówek. 

Reklama

...

Płatny dostęp do treści

Dołącz do grona naszych prenumeratorów aby przeczytać tekst w całości.

Pozostało 74% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/07/2026 19:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości