Reklama

Beskid Niski – Lackowa, cerkwie i szlaki wokół Wysowej-Zdroju


Kiedy słyszę nazwę Beskid Niski, zaraz rozmyślam o wspaniałej ciszy, dzikich ostępach i burzliwej historii, które kryją się za tą niepozorną grupą górską. Do tej Krainy Łagodności jedzie się tylko jeden, jedyny raz – później tylko wraca w poszukiwaniu kolejnych magicznych miejsc. 


 

W cieniu Lackowej

 

Lubię bezdroża Beskidu Niskiego. W przeciwieństwie jednak do większości moich wypadów, tym razem nie pojechałem na samotną wędrówkę, a w grupie kandydatów na przewodników beskidzkich. Dzisiaj wybierzemy się w zachodnią część tego pasma. Kryje ona najprawdziwsze karpackie perły, czyli dawne łemkowskie cerkwie - świadków fenomenalnego rzemiosła, jak również barbarzyńskich wydarzeń, które rozegrały się tu niecałe 80 lat temu. Oto okolice Grybowa i Wysowej – najłatwiej osiągalna część tego rejonu. 

Reklama

 

Zielone wzgórze nad doliną

 

Jest sobota, gdy wsiadam do pociągu zmierzającego do Krynicy-Zdroju. Tym razem moim celem nie będzie uzdrowiskowa stolica Beskidu Sądeckiego, tylko niepozorny Grybów, miasto położone tuż przed Nowym Sączem, u wrót Beskidu… Niskiego! To może się wydawać nieco dziwne, ale Nowy Sącz od północy wcale nie jest otoczony przez sądeckie góry, a dywersyjną zachodnią komórkę Beskidu Niskiego, od pobliskiego Grybowa nazywaną również Górami Grybowskimi.

 

Przeczytaj nowe e-wydanie Magazynu Na Szczycie

 

Sam Grybów jest uroczym miasteczkiem, ukrytym w dolinie Białej Dunajcowej między masywami Maślanej Góry, Jaworza oraz Jodłowej Góry (słynącej wcale nie z jodeł, tylko dorodnych cisów) i Rosochatki. Sama nazwa miejscowości była pierwotnie znana jako Grünberg (zielone wzgórze). Najpewniej był to pomysł sprowadzonych tu niemieckich osadników, którzy najwyraźniej docenili piękno okolicznych wzniesień, dolin i lasów. Z czasem zaś nazwa uległa polonizacji. Jego historia sięga 1340 roku i szlaków handlowych, prowadzących stąd na Węgry i Ruś. Dzisiaj warto się tu zatrzymać przed wędrówką i obejrzeć monumentalny neogotycki kościół pw. św. Katarzyny, słynący z cudownego obrazu Matki Boskiej Przedziwnej oraz niepozorne Muzeum Parafialne prezentujące m.in. sztukę sakralną wschodu, zlokalizowane w zabytkowej XVII-wiecznej plebanii. 

Reklama

Choć samo miasto łatwo można przeoczyć, to jadąc dalej na południe naszą uwagę na pewno przyciągną liczne wąskie łuki, dzięki którym pociąg, niczym pokraczna gąsienica, wspina się ku górom, a dokładniej przedostaje się z Grybowa ku dolinie Dunajca i Kotlinie Sądeckiej - to tzw. pętla grybowska. Tutaj właśnie linia kolejowa sprawnie przekracza Beskid Niski. 

Sam dworzec w Grybowie jest obskurny. Opuszczamy więc go czym prędzej, by wsiąść do wynajętego autobusu. Jak zapewniają złote naklejki na jego burcie to pojazd Super Extra Deluxe (i 6 gwiazdek), choć trzeba to oczywiście potraktować z przymrużeniem oka. Niestety, od wielu lat Beskid Niski pozostaje wykluczony komunikacyjnie. Połączeń jest albo bardzo mało (głównie po kilka w dni nauki szkolnej), albo wcale. Jeśli tylko możemy, to warto w Beskidzie Niskim postawić na samochód albo rower. On też nieźle sprawdzi się w przemieszczaniu się po tej krainie. Z samego Grybowa można się wybrać na różne górskie trasy (także klasyczne pętelki, którymi wrócimy na pociąg powrotny). Dziś mamy jednak ambitniejsze i ciekawsze kulturowo oraz turystycznie cele – to okolice Brunarów i Lackowej (997 m n.p.m.), najwyższej góry polskiej części Beskidu Niskiego.

Reklama

 

W krainie cerkwi

 

Nie można zachwycić się pięknem Beskidu Niskiego, nie odwiedzając chociaż jednej z tutejszych cerkwi. Liczne świątynie są wyraźnymi śladami dawnej wielokulturowości polskich gór. To tutaj jeszcze przed 80 laty mieszkali Łemkowie - rusiński (niejako góralski) naród, zbrodniczo rozpędzony i wyniszczony przez niepokoje XX wieku, w tym przede wszystkim niesławną akcję Wisła z 1947 roku. Ich historia sięgała około XIV-XV wieku, a pochodzeniem wywodzą się – w dużym uproszczeniu – od Wołochów, czyli rumuńskich pasterzy, w późniejszym okresie zrutenizowanych, czyli zasymilowanych z napływową ludnością ruską. Dzisiaj materialną pozostałością ich dziedzictwa są właśnie wspaniałe cerkwie, do których chodzili wierni wyznania greckokatolickiego lub prawosławnego.

Reklama

To przez cierpienie Łemków Beskid Niski przyjął swoją dzisiejszą formę. Jeszcze po drugiej wojnie światowej był bardzo gęsto zaludniony, niekiedy wręcz przeludniony. Wskutek akcji Wisła teren jednak zupełnie wyludniono, a dawne wsie upadły. Często jedyną do dzisiaj zachowaną pozostałością po tych miejscach bywa właśnie cerkiew albo ledwie ślady piwnic i owocowych drzew. Niestety, ten niepowtarzalny klimat okupiony został ludzką tragedią. My zwiedzimy dzisiaj aż trzy miejscowości Brunary, Izby oraz Bieliczną, gdzie po dawnych mieszkańcach pozostały wyraźne ślady, czyli właśnie cerkwie.

Reklama

 

Doceniło je nawet UNESCO

 

Naszym autobusem szybko przebijamy się przez Góry Grybowskie. Droga prowadzi wzdłuż doliny Białej Dunajcowej i kieruje nas ku Brunarom. To jeszcze nie jest ta najdziksza i najbardziej klimatyczna, a zarazem melancholijna część Beskidu Niskiego. Tutejsze wsie wyglądają jeszcze całkiem normalnie, a nad zabudowaniami góruje niepozorna drewniana cerkiew pw. św. Michała Archanioła. Zachwycają się nią ludzie z całego świata. Zresztą nie bez przyczyny, bo wpisano ją jako jedną z sześciu w Polsce na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Skromna drewniana bryła kryje wyjątkową pamięć – tę, która jeszcze nie przeminęła. 

Reklama

Przyglądamy się świątyni, która swoją trójdzielną formą mówi nam wiele o wierze greckokatolickiej. Cerkiew podzielona jest właśnie na trzy części, symbolizujące odpowiednio świat Boga (prezbiterium, zwane światłyszczem), ludzi grzesznych oczekujących na zbawienie (nawa – określana chramem wirnych) oraz tłum niewiernych, dla których nie ma już żadnej nadziei (poprzez przedsionek, nazywany pritworkiem). Wszystko to ujęte zostało w planie trójkąta prostokątnego, tworzonego przez wieżę i pozostałe elementy, symbolizującego Trójcę Świętą.

Reklama

Wchodzimy do środka. Wita nas dobrze znany słodkawy zapach starego, zleżałego drewna. Światło mignęło i na moment przywróciło piękno zetlałej już złotej snycerki. Wnętrze jest niewielkie. Niemal od razu nasz wzrok przyciąga najważniejszy element cerkwi, czyli ikonostas. Bariera między sferą boską i ludzką, połączonymi trzema parami drzwi – wrotami diakońskimi oraz carskimi, dostępnymi tylko dla kapłanów. Zewsząd ze swoich kwater wyzierają wiekowe ikony: w kolejnych rzędach Matka Boska z Chrystusem, św. Mikołaj i Michał Archanioł, grupa Desis oraz prorocy i patriarchowie. To wszystko uzupełniają polichromie ścienne i wyraźnie dostawiony już później ołtarz. Czegoś jednak brakuje. Po chwili wszystko staje się jasne - wiernych. Świątynia służy dziś katolikom, nie zaś wschodnim chrześcijanom, którzy już tu nigdy nie powrócą. 

Reklama

Warto zarezerwować tutaj przynajmniej godzinę na spokojne zwiedzanie. My z kolei – oczarowani pięknem przeszłości – zmierzamy do Izb i Bielicznej, skąd ruszymy na wędrówkę do Wysowej-Zdroju.

 

Z widokiem na Lackową

 

W Izbach (ok. 500 m n.p.m.), gdzie ostatecznie żegnamy się z autobusem, mijamy kolejną cerkiew – tym razem już murowaną. Klimat miejsca się zmienia, zaczyna się robić pusto. Szybko wychodzimy ponad wieś i dalej wzdłuż rzeki Białej zdobywamy wysokość. Od południa towarzyszy nam masywna góra - to Lackowa (997 m n.p.m.), najwyższy szczyt polskiej części Beskidu Niskiego. Z racji swojej wysokości prześmiewczo nazywana jest również górą policyjną, choć oczywiście żadnych funkcjonariuszy raczej tam nie spotkamy. Od zachodu opada stromym stokiem, nazywanym Ścianą Płaczu. Ta w złych warunkach rzeczywiście jest groźna, tegorocznej zimy zebrała nawet śmiertelne żniwo. Turystka spadła z około 20 metrów i uderzyła w wystający z ziemi korzeń. Mimo podjętej reanimacji oraz zatamowania masywnego krwotoku, nie udało się jej uratować.

Reklama

Maszerujemy dalej, kilkukrotnie przeprawiając się przez lodowate wody Białej. Zasadniczo powinno się to robić w bród, ale jakaś dobra dusza skleciła nad nurtem nieco koślawe kładki. Za kolejną, bodaj trzecią już taką przeprawą, docieramy do Bielicznej. Tutaj pozostała już tylko sama cerkiew – skromna i ogołocona wewnątrz. Po dawnej wsi nie ma śladu.

Wnet kierujemy się ku zamykającemu dolinę masywowi Ostrego Wierchu. Żadnego wyznakowanego szlaku co prawda tutaj nie ma, ale wyraźne ścieżki jednoznacznie wskazują nam – kulawym już i wpółżywym kursantom - odpowiedni kierunek. Stąd niedaleko już do celu – Wysowej-Zdroju.

Reklama

 

Witamy na Słowacji

 

Docieramy wreszcie na grzbiet, gdzie witają nas znaki szlaku żółtego, prowadzącego z Ropek na Ostry Wierch (938 m n.p.m.). Odtąd będziemy przemieszczać się już znakowanymi ścieżkami. Grzbiet jest zrównany, idzie się wygodnie i nie czujemy zapowiadanej przez mapy stromizny. Gdzieniegdzie spomiędzy drzew odsłaniają się pobliskie szczyty, a spośród opadłych liści wyrastają przebiśniegi. 

Pod Ostrym Wierchem zmieniamy szlak na czerwony dochodzący tutaj z Lackowej) i wędrujemy wzdłuż granicy polsko-słowackiej, lawirując między słupkami granicznymi. W tym momencie niemal całej grupie dzwonią telefony: Słowacja wita nas jakże głośno i wyraźnie. Sam czerwony szlak to z kolei jedna z najdłuższych tras naszych południowych sąsiadów. Wschodniokarpacka magistrala (słow. Východokarpatská magistrala) liczy aż 250 km długości.

Kolejne kilometry upływają niezmiennie. Mijamy szczyt Cegiełka (805 m n.p.m.), z którego prędko schodzimy na widokową przełęcz o tej samej nazwie (652 m n.p.m.). Tutaj nasza trasa krzyżuje się ze szlakiem zielonym, prowadzącym na słowacki Busov (1002 m n.p.m.), najwyższy szczyt całego Beskidu Niskiego. Ten widać wyjątkowo wyraźnie, jego zwalista sylwetka dominuje nad całą okolicą. Wprawne oko dostrzeże też w panoramie odległe Góry Czerchowskie z Mincolem (1153 m n.p.m.), a w dolinie zabudowania słowackiej Cigel’ki. Widoki olśniewają. 

 

Z wizytą u Bogurodzicy

 

Kwadrans od przełęczy zbaczamy w lewo – na wschód – ku podnóżom Świętej Góry Jawor. Tam odnajdujemy dwie cerkwie - greckokatolicką oraz prawosławną (w budowie), wzniesione w miejscu objawień Matki Boskiej sprzed ponad 100 lat. Najświętsza Panienka, w formie świetlistej postaci, w swojej łaskawości miała ukazywać się tutaj wielokrotnie, nakazując wybudowanie w tym miejscu świątyni. Jak przykazała, tak też się stało, a to za sprawą narastającego ruchu pielgrzymkowego. 

Kult przetrwał polityczne zawieruchy i trwa do dzisiaj, a pątnicy jako ślad swojej obecności pozostawiają drewniane krzyże, podobnie jak na górze Garbarce w Podlaskiem. Po skosztowaniu wody z cudownego źródełka schodzimy już bezpośrednio w dolinę, pozostawiając góry i historię Łemków daleko za nami – w mroku zapadającej właśnie nocy.

 

Czysta woda zdrowia doda

 

Dzień kończymy w Wysowej-Zdroju (ok. 515 m n.p.m.), miejscowości uzdrowiskowej słynącej z wód mineralnych – głównie szczaw wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowych. Są one idealne m.in. do walki z cukrzycą oraz z problemami układu pokarmowego.

Wód możemy się napić – a jakże – w lokalnej pijalni, gdzie dostępne są zdroje Słonne, Anna, Henryk, Józef oraz Franciszek. To jednak atrakcja tylko dla osób o wyjątkowo mocnych nerwach, czy też nosach. Tutejsze wody mają specyficzne smak i zapach, w tym najwspanialszy w świecie aromat zgniłych jaj, czyli siarkowodoru. Czego się jednak nie robi dla zdrowia?

Nie pozostało już nic innego, jak dojechać na nocleg i kolejnego dnia ponownie zmierzyć się z jakże emocjonującymi szczytami i szlakami, których w Beskidzie Niskim w żadnej mierze i długości nie brakuje. Tylko wysokości jakoś żal…

 

Informacje praktyczne

 

Dojazd

 

W Beskid Niski najlepiej dojechać własnym samochodem, bo połączeń komunikacji publicznej jest niewiele. Autobusy docierają jedynie do największych miejscowości, jak Wysowa-Zdrój czy Iwonicz i Rymanów-Zdrój, a pociągi m.in. w okolice Grybowa i Gorlic. Dość dobrze skomunikowanymi z pozostałą częścią kraju bazami wypadowymi w Beskid Niski są Tarnów, Nowy Sącz, Gorlice oraz Krosno.

 

Noclegi

 

Ośrodek Wczasów Rodzinnych Zacisze

  • Wysowa-Zdrój 83
  • tel. 18 353 22 21
  • WhatsApp +48 665 895 556
  • www.zaciszewysowa.pl
  • cena: od 125 zł

 

Szlaki

 

  • zielony, czerwony, żółty, niebieski: Wysowa-Zdrój – Cegiełka - Ostry Wierch - Biała Skała – Ropki ok. 5 h ↑↓
  • zielony, czerwony: Wysowa-Zdrój - Cegiełka - Ostry Wierch – Lackowa (powrót tą samą trasą), ok.  6 h
  • zielony: Wysowa-Zdrój - Cigel’ka – Busov (powrót tą samą trasą), ok. 6 h

 

 

Tekst ukazał się w wydaniu nr 3/2026

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/05/2026 09:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama