Reklama

Mięguszowiecki Szczyt Wielki od Morskiego Oka – wejście z przewodnikiem


Każdy z nas ma takie ciche, głęboko skrywane tatrzańskie marzenie. Ja mam ich kilka. Całkiem niedawno udało się zrealizować jedno z nich. Pod opieką przewodnika zdobyłam „to najwyższe nad Morskim Okiem”.


 

Mięguszowiecki Szczyt Wielki. Ciche marzenie znad Morskiego Oka

 

Chodzi oczywiście o Mięguszowiecki Szczyt Wielki (2438 m n.p.m., w skrócie MSW), dumnie górujący nad taflą Morskiego Oka. Każdy, kto kiedykolwiek stanął pod schroniskiem, z pewnością poczuł ogrom tej góry. „Mięgusz” to było moje malutkie, cichutkie marzenie i bardzo długo szukałam zaufanego towarzysza do jego zdobycia. Niestety, nikt z mojego najbliższego kręgu nie pałał tym samym entuzjazmem.

Wszystko zmieniło się, gdy podczas jednej z zimowych eskapad w Tatry dołączyła do naszej ekipy Aga. Okazało się, że pomimo totalnie przeciwnych charakterów, nadajemy jednak na podobnych, szaleńczych falach. Zaczęłyśmy dzięki temu wspólne planowanie niezwykłych, tatrzańskich wyryp.

Reklama

Obrałyśmy cel, wybrałyśmy termin na dłuższy urlop w Tatrach, umówiłyśmy przewodnika. Tak się dobrze złożyło, że zaprzyjaźniony z nami Andrzej Chrobak akurat miał wolne terminy. Znałam go już z wcześniejszych wyjść na Mnicha, Jesiennych Zadym w schronisku Roztoka, a także brałam udział w prowadzonym przez niego kursie turystyki zimowej.

 

Warto wejść na Cubrynę

 

Gdy zbliżał się termin naszego wyjazdu, zadzwoniłam do Jędrka, by upewnić się, że wszystko gra. Byłyśmy zwarte i gotowe, z niecierpliwością czekałyśmy na wyjazd w Tatry. Dodam tylko, że byłyśmy pewne, że na „Mięgusza” wejdziemy najprostszą możliwą drogą, jaka istnieje, czyli tzw. drogą pierwszych zdobywców – górali w kierpcach. Szybko okazało się, że Jędrek ma wobec nas inne plany. Przez telefon usłyszałam, czemu od razu nie wejść też na Cubrynę (2376 m n.p.m.). 

Reklama

- Przecież to obok, szkoda byłoby sobie odpuścić. – przekonywał. Usłyszałam też coś o grani i Abgarowiczu i poczułam się totalnie zakręcona. Propozycja okazała się na tyle kusząca, że zdecydowałyśmy się na nią. Aga wręcz stwierdziła, że takiej okazji przepuścić nie można i nie będziemy się ograniczać do samego MSW.

Sięgnęłam na półkę po przewodniki taternickie Witolda Henryka Paryskiego. Odnalazłam interesujący mnie tom i zaczęłam studiować, jakie drogi prowadzą na Cubrynę i na Mięguszowiecki Szczyt Wielki. Wszyscy, którzy kiedykolwiek mieli styczność z przewodnikami WHP, wiedzą pewnie, że są one specyficzne. Zatem ich szybkie przekartkowanie nic nie wniosło. Ciężko było odnaleźć warianty, które miał w planach Jędrek.

Reklama

 

Nawet asfalt do Moka jest atrakcyjny

 

W wieczór poprzedzający wspinaczkę spakowałyśmy plecaki i naszykowałyśmy kanapki. Przed wyjściem wcisnęłyśmy w siebie leciutkie śniadanko i podekscytowane ruszyłyśmy na miejsce zbiórki punktualnie o 4 rano. Przejazd samochodem przewodnika przez praktycznie cały asfalt - z Palenicy aż do Włosienicy - to nawet większa atrakcja niż zdobywanie najwyższych szczytów! Mijaliśmy pierwszych turystów z czołówkami, którzy prawdopodobnie zmierzali w kierunku Rysów, żeby zdobyć je jak najwcześniej.

Jędrek nie miał dla nas litości. Od początku na Włosienicy narzucił dosyć żwawe tempo - pewnie dlatego, żeby sprawdzić naszą kondycję. Ale podołałyśmy zadaniu. Całą wycieczkę Andrzej określił jako „spacer” i przewidział na nią ok. 7-8 godzin.

Reklama

Tatry Wysokie w pierwszych promieniach słońca

I tak ruszamy dziarsko od schroniska nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.) „ceprostradą”. Pierwszy odcinek drogi mija nam na rozmowach o jedzeniu. Co zjemy w ramach uczty po zdobyciu góry, jak zrobić kluski śląskie, kto co spakował do plecaka, a także jak zrobić śląskie rolady wołowe? Nasz przewodnik to prawdziwy „foodie” – kucharz, cukiernik i smakosz. 

Jeżeli jeszcze nie mieliście nigdy okazji odwiedzić okolic Morskiego Oka przed wschodem słońca, nie zastanawiajcie się. Jest taka krótka chwila, gdy przy pierwszych promieniach słonecznych ściany Mięguszowieckich Szczytów mienią się na rudo-czerwono. Żadne słowa nie są w stanie oddać, jaki to niesamowity spektakl światła. Po drodze obserwowaliśmy sarny, wypatrywaliśmy niedźwiedzi, podziwialiśmy świstaka grzejącego się w porannym słońcu, a przy Stawku Staszica udało się nam wypatrzeć nawet odbicie kozicy, która odłączyła się od swojego kierdla. 

Reklama

My też się odłączamy, ale z oznakowanej ścieżki prowadzącej na Wrota Chałubińskiego. Mijamy Mnichowe Stawki i robimy krótką przerwę na drugie śniadanie. Czeka nas teraz podejście pod początek naszej, ekscytującej drogi. Mijamy ścieżkę, która skręca pod łatwiejsze trasy wspinaczkowe na Mnicha. Zbliżamy się teraz do Zadniego Mnicha i Zadniej Galerii Cubryńskiej. W tym miejscu ubieramy już kaski i uprzęże. Krótkim, ale niestety piarżystym odcinkiem Galerii musimy wdrapać się pod start Prawego Abgara. Mija nas jeden zespół, ale nie przejmujemy się tym, z pewnością później ich wyprzedzimy.

Reklama

 

Zadni Mnich na wyciągnięcie ręki

 

Prawy Zachód Abgarowicza to coś na kształt rysy opadającej z zachodniej grani Cubryny. Podejście nie sprawia nam problemów, jesteśmy już asekurowane na krótkiej linie. Musimy się jednak nagimnastykować, by pokonać skalne progi i trawiaste półeczki. Używamy w końcu rąk, jesteśmy w swoim żywiole.

Wychodzimy ostatecznie na grań i naszym oczom ukazują się Dolina Piarżysta oraz Ciemnosmreczyńskie Stawy. Otaczająca nas przestrzeń i niespotykane na turystycznych szlakach widoki robią na nas ogromne wrażenie. Chciałybyśmy dłużej kontemplować panoramę, jednak czeka nas teraz przejście zachodnią granią. Nie rozluźniamy się, podążamy za Jędrkiem, który już wbiegł w ostre skały. Nie podpowiada nam za dużo. Zapewne chce, żebyśmy same szukały stopni i chwytów, cichaczem jednak asekuruje nas ze stanowiska.

Reklama

Grań robi wrażenie. Nie umiemy ocenić, czy jest trudna technicznie. Nie czujemy się jednak, by przejście było powyżej naszych możliwości i sprawiało nam kłopoty. W kilku miejscach Jędrek używa do asekuracji friendów i ekspresów wspinaczkowych, jest to dla nas dodatkowa atrakcja.

 

Niepozorna Cubryna, a potem mała panika

 

Nie wiemy nawet, kiedy kończy się pierwszy etap naszej dzisiejszej wycieczki. Naszym oczom ukazuje się nagle nieduże wypłaszczenie z namalowanym po środku kamienia znakiem granicznym – tak, to właśnie Cubryna (2376 m n.p.m.). Niepozorny szczyt, na który mało kto zwraca uwagę, stojąc przed schroniskiem w Morskim Oku. 

Reklama

Pora na obowiązkowe filmiki, panoramy, grupowe zdjęcia, selfie i ruszamy w dalszą drogę. Ze szczytu Cubryny ogromne wrażenie robi górujący nawet w tym momencie nad nami szczyt Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego. Spoglądam w jego stronę z respektem i cicho się zastanawiam, jak będzie wyglądała nasza droga na wierzchołek.

Teraz czeka nas ekscytujący fragment grani. Idziemy przez Cubryńskiego Konia oraz Zwornik i pod Cubryńskim Zębem przechodzimy na Hińczową Przełęcz (2323 m n.p.m.). W tym momencie zaczynamy odczuwać pewne trudności grani, dookoła jest już przepaść. Staramy jednak skupić się na drodze, a nie na otaczającej nas ekspozycji. 

Reklama

Tym razem Jędrek puszcza nas przodem. Nie możemy więc obserwować, którą drogę wybiera. Zdajemy się na własną intuicję. Pierwszą przeszkodą jest Cubryński Koń. Aga siada na niego dosłownie, ja kombinuję trochę inaczej. Teraz widać, że jesteśmy trochę zdenerwowane. Zaczynamy panikować, że nie widzimy chwytów i nie wiemy jak iść. Chwała Jędrkowi, który stanowczo ustawia nas do pionu i przypomina, że nie mamy oglądać się na siebie. Musimy zdać się na własne wyczucie, same poszukać odpowiednich chwytów i miejsc na nogi, zacząć ze sobą współpracować i nie ciągnąć się za linę. Mamy lekcję samodzielności w terenie i to lekcję bezcenną.

 

Reklama

Granią na Mięguszowiecki Szczyt Wielki

 

Na Hińczowej Przełęczy (2323 m n.p.m.) nie bawimy długo. Ładujemy energię, podziwiamy kwiatki, ale bardziej niż pobliska flora naszą uwagę zwraca potężna, zacieniona zachodnia grań Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego. Standardowa, najbardziej popularna droga od przełęczy nie wiedzie bezpośrednio granią, tylko omija ją, zbaczając czasami na południowe zbocze. Ale my idziemy prosto w górę. Teraz wiemy już, że standardowe trasy to nie jest specjalność Jędrka. 

Jeżeli wcześniej miałyśmy wrażenie, że grań Cubryny była „lufiasta”, weryfikujemy teraz nasze spostrzeżenia. Staramy się więc skupić na chwytach i stopniach. Teraz widzimy, że brakuje nam trochę techniki wspinaczkowej. Nie rozglądamy się jednak dookoła, by nie zgubić koncentracji. Na podziwianie wysokości decydujemy się dopiero przy stanowisku, gdy mamy już pewny grunt pod stopami. Schronisko nad Morskim Okiem znajduje się dokładnie 1028 metrów pod nami, jest więc gdzie polecieć. Bawimy się jednak świetnie, poziom adrenaliny i endorfin jeszcze bardziej potęguje naszą radość z wycieczki. Mija dosłownie chwila, a Jędrek krzyczy, że już jesteśmy.

 

Skrzynka na “Mięguszu”

 

Ostatnie głazy przed nami i tym sposobem zdobywamy wierzchołek Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego (2438 m n.p.m.), który w przeciwieństwie do Cubryny okazuje się bardzo rozległy. Zanim jednak rozsiądziemy się wygodnie, pora na wpis do notesu zdobywców. Na szczycie znaleźć można bowiem ciężką metalową puszkę wetkniętą między skały, w której schowane są zeszyty. Czytamy kto i kiedy, którą drogą był tu przed nami, a co najważniejsze zostawimy ślad po sobie.

Gdy wszystkie te formalności mamy już za sobą, siadamy wygodnie. Wspominamy wszystkie napotkane po drodze zwierzęta, podziwiamy także krążące nad nami dwa sokoły wędrowne. Ich widok najbardziej ucieszył Jędrka, ponoć nie często można je dostrzec. 

 

Drogi na Mięguszowiecki Szczyt

 

Na wierzchołek MSW nie prowadzi żaden znakowany szlak, dlatego wejście jest możliwe tylko z przewodnikiem. 

Najłatwiejsza droga wiedzie ze słowackiej Doliny Hińczowej (słow. Hincova dolina) przez Hińczową Przełęcz. Z Popradzkiego Stawu idziemy niebieskim szlakiem prowadzącym na Koprowy Szczyt. Od Wielkiego Stawu Hińczowego tzw. słowacka droga normalna prowadzi jego wschodnią stroną. Stąd widać m.in. dawny zielony szlak na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem, który zlikwidowano w 1976 roku. Potem idziemy przez rumowiska pod ścianę Mięguszowieckiego Szczytu Pośredniego i rozpoczynamy wspinaczkę. 

Od Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem (2307 m n.p.m.) prowadzi tzw. Droga po Głazach. Wspinamy się Wielką Mięguszowiecką Ławką przez trawki, piargi i płyty skalne na Mięguszowiecki Balkon. Tutaj droga łączy się z wejściem z Hińczowej Przełęczy, omijającą północno-zachodnią grań. 

Trzecia droga idzie od Hińczowej Przełęczy (słow. Hincovo sedlo) obejściem północno-zachodniej grani. Z Mięguszowieckiego Balkonu wspinamy się systemem wąskich półek. 

Opisana w tekście droga od Morskiego Oka wiedzie przez Galerie Cubryńskie i Hińczową Przełęcz. 

Mięguszowiecki Szczyt jest dla taterników popularnym celem wspinaczkowym. Mają tu bardzo dużo dróg o zróżnicowanych trudnościach. Najpopularniejsza jest tzw. Czołówka MSW od polskiej strony. Inne drogi są na ścianie wschodniej, północnej i północno-zachodniej. Ściana południowa jest mało popularna, bo słowaccy taternicy mają bardziej atrakcyjne góry.

 

Informacje praktyczne

 

Dojazd

 

Dojazd z Krakowa zakopianką zwłaszcza w weekendy wiąże się z korkami. Dlatego lepiej jechać albo wieczorem albo bardzo wcześnie rano. Alternatywą są autobusy, które w ok. dwie godziny dowiozą nas do stolicy Tatr (gdy nie ma korków). 

Pamiętajcie, że parking na Palenicy trzeba rezerwować ma www.tpn.pl.

 

Noclegi

 

Schronisko w Dolinie Roztoki

  • tel. 609 001 760
  • www.schroniskoroztoka.pl

 

 

Schronisko nad Morskim Okiem 

  • tel. 18 207 76 09, 602 260 757
  • www.schroniskomorskieoko.pl

 

Szlaki

  • czerwony: Palenica Białczańska – Morskie Oko  2 h 15 min ↑ 1 h 50 min 
  • żółty,  czerwony: Morskie Oko – Wrota Chałubińskiego 2 h 30 min ↑ 2 h ↓

 

Tekst ukazał się w Wydaniu Specjalnym nr 02/2022 (lato).

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/05/2026 16:14
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama