Kto szuka spokoju i ucieczki od zgiełku, ten w słoneczny weekend na Ślęży raczej go nie znajdzie. Mówi się nawet, że Ślęża to najdalej wysunięty na południe park Wrocławia. Gdy podjeżdżamy w okolice parkingu na Przełęczy Tąpadła, wiemy już, że jest w tym sporo prawdy.
Jest słoneczna, dość ciepła, wiosenna niedziela. Już z oddali można dostrzec wyłaniający się z równiny Przedgórza Sudeckiego, charakterystyczny stożek Ślęży (718 m n.p.m.). Choć przez swój kształt i wyspowe położenie, posądzana jest o wulkaniczne pochodzenie, w rzeczywistości powstała, podobnie jak większość pasm górskich, w wyniku nasunięcia fragmentu skorupy oceanicznej na płytę kontynentalną.
Po drodze mijamy liczne winnice. Zastanawia mnie, dlaczego akurat tutaj jest ich tak wiele. Okazuje się, że to powrót do dawnych tradycji. Kiedyś, ze względu na klimat i ukształtowanie terenu, Dolny Śląsk był mekką uprawy winorośli. Pod Trzebnicą, na północ od Wrocławia, znajdowała się najstarsza winnica w Polsce, pochodząca z XIII wieku. Produkowane na Dolnym Śląsku wyjątkowo smaczne wino, bywało też środkiem płatniczym. Teraz winem już raczej nie zapłacimy, możemy za to uprawiać enoturystykę, czyli zwiedzanie winnic wraz z degustacją wina i odkrywaniem tajników jego produkcji. Tym razem wybieramy jednak górską wycieczkę.
Gdy dojeżdżamy na Przełęcz Tąpadła, samochodów jest już bardzo dużo. Zajmujemy jedno z ostatnich wolnych i w dodatku darmowych(!) miejsc. Tłumy delikatnie nas przerażają. Tomek, mój redakcyjny kolega, przestrzegał, by w weekend się tam nie zapuszczać, jednak chęć spędzenia wolnego dnia w górach wygrała. Ale nadzieja umiera ostatnia i upatrujemy jej w mnogości szlaków, którymi opleciono najwyższy szczyt masywu. Jak się później okaże, nie było tak źle.
Co ciekawe, wiele współczesnych szlaków w Masywie Ślęży bazuje na historycznych trasach wyznaczanych przez Towarzystwo Ślężańskie (niem. Zobten Gebirgs Verein), działające od końca XIX wieku. Na stronie Cyfrowej Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego można nawet zobaczyć starą niemiecką mapę z 1922 roku przedstawiającą szlaki w regionie.
Aby dostać się na szczyt, z Przełęczy Tąpadła (384 m n.p.m.) mamy dwie opcje – żółty lub niebieski szlak. Pierwszy z nich, najkrótszy (3,5 km w jedną stronę, 1,5 godz. drogi) i najłatwiejszy, prowadzi cały czas szeroką ścieżką. Dlatego chętnie wybierany jest przez rodziny z dziećmi, choć na pewno nie nadaje się na wycieczkę z wózkiem - podobnie jak równie popularny czerwony szlak od strony Sobótki. Turystyczną atrakcję miejsca podkręca fakt, iż Ślęża należy do Korony Gór Polski, więc dla zdobywców KGP, jest punktem obowiązkowym.
A jeśli nadal brakuje nam motywacji, by stanąć na tym 718-metrowym wierzchołku, PTTK stworzyło Koronę Masywu Ślęży, gdzie do zdobycia jest aż 16 szczytów. Aż ciężko uwierzyć, że w tym malutkim masywie jest ich aż tyle. Nagrodą będzie nie tylko satysfakcja, ale także odznaka PTTK. Alternatywną koronę o tej samej nazwie zainicjowała gmina Sobótka. I choć tu mamy zaledwie cztery szczyty do zdobycia, liczy się czas, w którym to zrobimy. W zależności od niego możemy zdobyć brązową, srebrną lub złotą odznakę.
Nam na gratyfikacjach nie zależy, a i motywacji nie brakuje. Wygrywa radość z samego pobytu w górach, no i jeszcze ze spokoju. Wbrew początkowym obawom odnajdujemy go na niebieskim szlaku. Nie sądziłam, że ten uchodzący za najładniejszy i najciekawszy szlak, zachęci tak małe grono piechurów. A jednak mamy fart i znajdujemy się w tym, można by powiedzieć elitarnym gronie.

...
Dołącz do grona naszych prenumeratorów aby przeczytać tekst w całości.
Pozostało 68% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze