Lubię górskie krajobrazy z wodą: stawami, siklawami, strumieniami. I zadaję sobie pytanie, która z dolin piękniejsza: Pięciu Stawów Polskich, czy może jednak Pięciu Stawów Spiskich.
Przekomarzałem się kiedyś z Jankiem Wierzejskim, mężem Marty Krzeptowskiej - współgospodyni schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, który uważa że to najpiękniejsze miejsce na świecie.
- Prawda, że bardzo piękne, ale też dosyć tłumne w wakacje. A ja w górach szukam bardziej pustych szlaków - mówię Jankowi.
I zacząłem porównywać Dolinę Pięciu Stawów Polskich z Doliną Pięciu Stawów Spiskich.
Do Doliny Pięciu Stawów Polskich najszybciej można dojść Doliną Roztoki od Wodogrzmotów Mickiewicza, znajdujących przy Drodze Oswalda Balzera prowadzącej nad Morskie Oko. Inni docierają tam z Hali Gąsienicowej przez Zawrat albo przez Świstówkę Roztocką znad Morskiego Oka. Ja najchętniej idę do tej wysokogórskiej doliny przez Szpiglasową Przełęcz, wcześniej mijając Morskie Oko. By jak najwcześniej podziwiać górskie krajobrazy z tatrzańskimi stawami.
Wycieczkę należy uczynić jak najbardziej przyjemną, dlatego najpóźniej o szóstej rano w letni dzień wyruszam z Palenicy Białczańskiej (ok. 990 m n.p.m.).
Nad Morskie Oko (1395 m n.p.m.) docieram, jeszcze zanim nad tym największym tatrzańskim jeziorem pojawi się tłum, ciągnący zwykle przed południem asfaltowym szlakiem. Podchodzę nieco powyżej jeziora, w stronę Dolinki za Mnichem i Szpiglasowego Wierchu, by tutaj w ciszy i spokoju zjeść porządne śniadanie, które przyniosłem ze sobą w plecaku. Degustując, kontempluję spokojną taflę jeziora.
Ze Szpiglasowej Przełęczy (2110 m n.p.m.) - a jeszcze lepiej ze znajdującego się tuż obok Szpiglasowego Wierchu (2172 m n.p.m.)- z jednej strony możemy podziwiać panoramę z Doliną Pięciu Stawów, a patrząc za siebie zobaczymy Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami. A do tego ze Szpiglasowego ujrzymy też Niżni Ciemnosmreczyński Staw, położony już po słowackiej stronie gór. Są tacy, którzy nad niego zachodzą z Doliny Pięciu Stawów Polskich, choć prowadząca tam od polskiej strony ścieżka formalnie nie jest szlakiem. To dla mnie jedna z najpiękniejszych panoram w całych Tatrach, właśnie przez mnogość pięknych stawów widocznych z tego miejsca. A to jeszcze nie koniec wodnych atrakcji na tej wycieczce.
Szpiglasowy to też moja ulubiona nazwa w Tatrach. Gdy usłyszałem ją w dzieciństwie, wydała mi się bardzo tajemnicza. Ktoś mnie kiedyś nabrał, że pochodzi od dawnego angielskiego podróżnika, który w XVIII w. pierwszy zabrał w Tatry lunetę - po angielsku spyglass. Ale to bujda.
Nazwa Szpiglasowy pochodzi od spolszczonego niemieckiego słowa Spiessglas lub Siessglanz oznaczających minerał antymonit. O występowaniu w Tatrach szpiglasu, czyli antymonitu, pisał przyrodnik Remigiusz Ładowski w księdze "Historya naturalna Królestwa Polskiego" (1783 rok). Ale nazwę Szpiglasowy Wierch wprowadził dopiero w 1951 roku Witold Henryk Paryski, współautor "Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej". Wcześniej szczyt nazywano Hrubym Wierchem, Grubym albo Liptowskimi Murami. Jednak Szpiglas – jako nazwa geograficzna – już wcześniej był używany w Tatrach. W 1856 roku Maria Steczkowska, uznawana za jedną z pierwszych kobiet wspinających się w tych górach, podała nawę Szpiglas, tyle że w odniesieniu do szczytu znanego obecnie jako Cubryna (w gwarze góralskiej znaczy to z kolei głowa, czupryna).
Dla turystów nabierających wprawy na tatrzańskich szlakach to dobre miejsce na pierwszą wycieczkę, wymagającą pokonania trasy ubezpieczonej łańcuchami. A tak właśnie schodzi się ze Szpiglasowej Przełęczy do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Niektórzy uważają, że ten szlak łatwiej pokonać, podchodząc przy pomocy łańcuchów w przeciwnym kierunku, schodząc łagodniejszą trasą do Morskiego Oka. Ja jednak wybieram ten pierwszy wariant, by w letni poranek pojawić się nad cichym Morskim Okiem. Ma wtedy zupełnie innych charakter niż kilka godzin później, gdy jest oblegane przez co najmniej kilka tysięcy ludzi. Nie mogę też doczekać się widoku ze Szpiglasowej Przełęczy, a od strony Morskiego Oka jest tu najłatwiej dotrzeć.
Kilka lat temu niektórzy turyści idący na Szpiglasową Przełęcz zastanawiali się, co skłoniło bobra, by wspiąć się tutaj na wysokość 2110 m n.p.m. A do takiego niecodziennego wydarzenia doszło na początku maja 2022 roku. Czy przestraszył go tłum turystów, który dotarł nad Morskie Oko w majowy weekend?
Ten bóbr od początku zadziwiał przyrodników. Nad jeziorem pierwsi - pod koniec sierpnia ubiegłego roku - wypatrzyli go pracownicy miejscowego schroniska i turyści. Na początku września jego obecność w tym rejonie gór - na wysokości ok. 1400 m n.p.m. - potwierdzili pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego. To już wtedy była sensacja przyrodnicza. Bobry wcześniej pojawiały się w Tatrach, ale niżej - między innymi w okolicach Łysej Polany.
Początkowo przyrodnicy sądzili, że to jednorazowa wyprawa bobra nad Morskie Oko. Ale pod koniec października okazało się, że zwierzę się tu zadomawia. Przebywał choćby w okolicach Czarnostawiańskiej Siklawy – tam, gdzie rozpoczyna się podejście nad Czarny Staw pod Rysami. Bardzo możliwe, że i ten zbiornik odwiedził. Następnie przeniósł się na inną stronę jeziora - w rejon Dwoistej Siklawy.
Natomiast od początku grudnia mieliśmy już prawdziwą zimę w Tatrach. Nasypało sporo śniegu, temperatura oscylowała wokół minus 10 stopni Celsjusza. Na Morskim Oku pojawiła się lodowa tafla, która dotrwała do pierwszych dni maja. Co się działo w tych surowych warunkach z bobrem?
- Czy przetrwa srogą zimę? Czy przeżyje? - dopytywali turyści pracowników TPN. W połowie grudnia podano kolejny komunikat: - Bóbr ma się dobrze. Zszedł nieco poniżej Morskiego Oka i na potoku zbudował solidną konstrukcję.
W pierwszy majowy weekend znów zauważono ślady jego bytowania nad Morskim Okiem, tym razem pod zboczami Mnicha. Niestety, radość przyrodników nie trwała długo. Kilka dni później turyści przekazali informację o znalezieniu martwego bobra pod Szpiglasową Przełęczą od strony Doliny Pięciu Stawów Polskich. Oznacza to, że bóbr wcześniej wspiął się na tę przełęcz, idąc od Morskiego Oka.
Średnio wprawnemu turyście wejście na przełęcz zajmuje nieco ponad dwie godziny. Niejeden wycieczkowicz zasapał się, podchodząc pod to miejsce. Od strony Doliny Pięciu Stawów Polskich teren jest bardziej przepaścisty. Bóbr spadł ze Szpiglasowej Przełęczy i nie przeżył.
Ja też uważam, schodząc po łańcuchach do Doliny Pięciu Stawów Polskich. W tym miejscu wiem, że Janek Wierzejski ma rację. Wędrując między stawami trudno nie zachwycić się tutejszym krajobrazem. Ale im bliżej schroniska, tym więcej turystów, którzy dotarli tu już od strony Doliny Roztoki.
Zaglądam do środka i zamawiam naleśniki ze szpinakiem. Zajadam się nimi na zewnątrz, kontemplując Orlą Perć. Jeszcze chwila odpoczynku i ruszam w dół, obok Siklawy - to najwyższy wodospad w Polsce, mierzący około 70 metrów. Nie jest to imponująca wysokość w skali świata, czy nawet Europy, bo przecież norweskie wodospady są ponad dziesięciokrotnie wyższe. Ale Siklawa i tak zachwyca. No i ta genialna w swej prostocie gwarowa nazwa.
Dalej Doliną Roztoki znów docieram do Wodogrzmotów Mickiewicza. Tutaj widzę już prawdziwy tłum ludzi, którzy zaplanowali wizytę nad Morskim Okiem. W tym tłoku schodzę do Palenicy Białczańskiej, gdzie o świcie rozpocząłem wycieczkę.
Odjeżdżając z zatłoczonego parkingu na Palenicy Białczańskiej i powoli poruszając się w korku, mijam Łysą Polanę z przejściem granicznym na Słowację i pustą trasą w stronę Tatrzańskiej Jaworzyny. I głowię się nad zagadką z pogranicza turystyki i socjologii: dlaczego to polskiej stronie Tatr na szlakach mamy takie tłumy, a tuż obok za słowacką miedzą jest pusto nawet w szczycie letniego sezonu. Nie znajduję jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, szukając jej w terenie w kolejnych dniach urlopu.
Także z powodu tej względnej pustki na szlakach po południowej stronie Tatr lubię trasę ze Starego Smokowca (słow. Starý Smokovec, ok. 1010 m n.p.m.) w stronę Lodowej Przełęczy (słow. Sedielko, 2372 m n.p.m.). Po drodze mijam szumiące Wodospady Zimnej Wody (słow. Vodopády Studeného potoka) i docieram do Chaty Tery'ego (słow. Téryho chata, 2015 m n.p.m.) położonej na skraju Doliny Pięciu Stawów Spiskich (słow. Kotlina Piatich Spišských plies).
Tutejsze stawy nie są tak rozległe jak te w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Za to można tu często - nawet latem i to w środku dnia - jedynie we własnym towarzystwie i jeszcze tylko kozic, kontemplować Tatry. Zwłaszcza, gdy podejdziemy nieco dalej w stronę Lodowej Przełęczy, będziemy cieszyć się ciszą. Po drugiej stronie Lodowej Przełęczy znajduje się Żabi Staw Jaworowy (słow. Žabie pleso Javorové, 1886 m n.p.m.), w rejonie którego w 1925 roku rozegrała się, owiana przez lata tajemnicą, tragedia rodziny Kaszniców. Ale to już zupełnie inna historia. Ja z Lodowej Przełęczy wracam do Starego Smokowca. Ale można też zejść z przełęczy do Tatrzańskiej Jaworzyny (słow. Tatranská Javorina, ok. 990 m n.p.m.). Wracam do drewnianej chaty w jednym z przysiółków Ochotnicy Górnej. To moje ulubione miejsce wypadowe na górskie wycieczki.
Wylegując się przed chałupą, znów zastanawiam się, która z dolin piękniejsza: Pięciu Stawów Polskich czy może jednak Pięciu Stawów Spiskich. I nie potrafię rozstrzygnąć tej kwestii. Ale cieszę się, że moje myśli w tej chwili zaprzątają tylko takie dyrdymały. Bo wtedy naprawdę odpoczywam.
Dolina Pięciu Stawów Polskich: 4 km długości, 2 km szerokości, o powierzchni 5,5 km². W dolinie znajduje się kilka polodowcowych jezior o łącznej powierzchni 61 ha. Największy z nich to Wielki Staw Polski (1665 m n.p.m., 31,14 ha, głębokość 79,3 m). Pozostałe jeziora to: Zadni Staw Polski, Czarny Staw Polski, Mały Staw Polski, Przedni Staw Polski oraz Wole Oko. Ostatni staw jest jeziorem okresowym.
Dolina Pięciu Stawów Spiskich to typowy kocioł polodowcowy. Najwyżej położony jest Zadni Staw Spiski (2022 m n.p.m.), największy zaś Wielki Staw Spiski. Pozostałe jeziora to Pośredni, Niżni i Mały Staw Spiski. Oprócz nich w jej górnych partiach znajduje się okresowy Barani Stawek, będący najwyżej położonym stawem w Tatrach (2207 m n.p.m.).
Do Doliny Pięciu Stawów Polskich najłatwiej dostać się z Palenicy Białczańskiej (parking - konieczna rezerwacja online na stronie www.tpn.pl; cena: od 36 zł za dzień, można też dojechać busami). Do Doliny Pięciu Stawów Spiskich najszybciej dostaniemy się ze Starego Smokowca (szczegóły w tym numerze „Na Szczycie” przy tekście Szymona Matuszyńskiego o Czerwonej Ławce).
Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich
Schronisko Téryego (Téryho chata)
Wycieczka do Doliny Pięciu Stawów Polskich
Wycieczka do Doliny Pięciu Stawów Spiskich
Tekst ukazał się w wydaniu nr 5 (25)/2022 (wrzesień).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze