Z Romanem Trzmielewskim, właścicielem Wydawnictwa Compass, rozmawia Kuba Terakowski.

 

Na co komu teraz tradycyjne, papierowe mapy? Kto jeszcze ich używa?

Z mapami - podobnie jak z książkami - był moment, gdy wydawało się, że ich koniec jest bliski i wszyscy czytać będą wyłącznie e-booki. Tak się jednak nie stało. Po okresie fascynacji wydaniami cyfrowymi, klasyczne wróciły do łask. Identycznie na rynku map, tendencja spadkowa ich sprzedaży zatrzymała się trzy lata temu i od tego czasu utrzymuje się na tym samym poziomie. Grupa ich użytkowników jest stała, w przeciwieństwie do grupy użytkowników map cyfrowych, których liczba spada.

 

Roman Trzmielewski, właściciel Wydawnictwa Compass, fot. archiwum prywatne Romana Trzmielewskiego

 

Spada?

Tak.

 

Ale, jeżeli dobrze rozumiem, mówi Pan tylko o swoich klientach.

Nie tylko. Podobne tendencje obserwowane są także w innych wydawnictwach kartograficznych. Ten temat wielokrotnie pojawiał się w naszych rozmowach kuluarowych.

 

Czym to można wytłumaczyć?

W internecie dostępnych jest teraz mnóstwo bezpłatnych platform, oferujących bezpłatne mapy, niekiedy bardzo dobre - mapy.cz, mapy-turystyczne.pl - zupełnie wystarczające dla celów turystycznych przeciętnego użytkownika. Mówiąc zatem precyzyjniej: spada nie tyle liczba osób korzystających z map cyfrowych, lecz liczba osób, które je kupują.