Reklama

Góry Stołowe: szlaki i atrakcje – idealne miejsce do resetu w Sudetach


O górach często mówimy, że są niezwykłe, magiczne i przyciągają swoją tajemniczością. W przypadku Gór Stołowych to nie jest jednak ani banał, ani marketingowy chwyt. Wie o tym każdy, kto trafił w nie choć raz.


 

Góry Stołowe. Idealne miejsce do resetu

 

Tekst Szymon Matuszyński

 

Z moim przyjacielem Jerzem lubię ruszać na spontaniczne wyprawy. Nie inaczej jest i tym razem. Umówiliśmy się na skrzyżowaniu w samym sercu Gór Stołowych, skąd na Szczeliniec albo w Błędne Skały przysłowiowy rzut beretem. Czekam na mojego kompana w samochodzie, wyłączam światła i włączam „Echoes” Pink Floyd. Genialna muzyka, kompletna ciemność i magia otaczających mnie gór – wszystko to tworzy niesamowitą aurę. Takie rzeczy tylko w Górach Stołowych.

 

Zakochana w Pasterce po uszy

 

Nocleg mamy zarezerwowany w zaprzyjaźnionej Szczelince. Jeśli będziecie szukać miejscówki, a schroniska Pasterka albo Szczeliniec będą zajęte, to właśnie ten obiekt jest więcej niż godny polecenia. Od ponad dekady prowadzi go Beata Dutkiewicz, prawa ręka Maćka Sokołowskiego – dyrektora Festiwalu Górskiego w Lądku-Zdroju. Zmieniają się w Szczelince ekipy, ludzie przychodzą i odchodzą, ale Beata wciąż stoi na czele pasterskiej załogi. 

Reklama

 

Przeczytaj nowe e-wydanie Magazynu Na Szczycie

 

- „Połączenie Anioła, McGyvera i Matki Polki Antyfeministki. Zakochana w Pasterce po uszy. Umie zrobić Coś z absolutnie niczego, zaopiekuje się nie swoją, robotą a na koniec wysłucha i przytuli. Tekst rozpoznawczy: Ja to zrobię”]. Potrafi najpierw zgubić a następnie znaleźć właściwie wszystko, najczęściej oczywiście kluczyki do samochodu. Etnolog, grafik, webmaster. Uparcie twierdzi, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jak każdy w Pasterce posiada własną interpretację jednostek czasu” – czytam na stronie Szczelinki.  

Reklama

Jakość snu w tych okolicznościach przekracza 100 procent. Rano pyszna kawa, śniadanie i ruszamy na 20-kilometrową pętlę. Trasa prowadzi mniej oczywistymi szlakami. Tłumów się nie spodziewamy, wszak czas przed majówką nie jest w tych stronach szczytem turystycznego sezonu. Ale lojalnie uprzedzam – w długie weekendy lepiej te okolice omijać z daleka. Taki już los uroczych zakątków blisko dużych miast – w tym przypadku Wrocławia. 

 

Cisza, która uzależnia

 

Jest rześko, niebo szarobłękitne, jeszcze nie w pełni wiosenne, ale niosące nadzieję na pogodową zmianę. Najważniejsze jednak jest coś innego – znów nie ma wokół nas nikogo. To już niemal tradycja, choć może mamy też po prostu trochę szczęścia. Wyjazdy poza sezonem, często w poniedziałki, z dala od turystycznego szczytu mają same plusy. Efekt? Cisza, spokój i góry tylko dla nas. 

Reklama

Ruszamy z Pasterki (ok. 690 m n.p.m.) polaną w kierunku Białej Skały i jej skalnych sąsiadek. Śpiew budzących się do życia ptaków i pierwsze promienie światła tworzą pejzaże typowe dla wspominanej już przeze mnie kiedyś polskiej Narnii. Żółty szlak, którym idziemy, ukazuje nam kolejne, cudowne skalne rzeźby. Po około 40 minutach – w pobliżu Skalnych Wrót (670 m n.p.m.) trafiamy na coś, czego kompletnie się nie spodziewamy – to ruiny dawnego schroniska Carls Rast, które znajdowało się w dawnej osadzie Karłówek. W Wikipedii czytam, że właściciel Heinz Pokora obsługiwał kaskady na Pośnie, położone bliżej Radkowa, a gospoda z tarasem obok wodospadu była bardzo popularnym obiektem w Górach Stołowych. W pobliżu działało kiedyś jeszcze jedno schronisko – Zur Gucke. 

Reklama

Ale dziś po osadzie Karłówek zostało już tylko wspomnienie. Po drugiej wojnie światowej dotychczasowi mieszkańcy zostali wysiedleni do Niemiec, a opuszczone gospodarstwa zarosły. Teraz za znakami niebieskimi kierujemy się w stronę czerwonego szlaku, fragmentu Głównego Szlaku Sudeckiego. Idziemy nim na wschód - Drogą nad urwiskiem. Gdybyśmy się go trzymali, doszlibyśmy aż do Wambierzyc. Ale po chwili odbijamy na południe. Łącznikowy szlak zielony doprowadza nas na skraj pewnej łąki…

 

Między mchem a wodą – sekrety torfowiska wysokiego

 

Niknąca Łąka (716 m n.p.m.) to dziś przykład silnie zdegradowanego torfowiska wysokiego, ale wciąż pozostającego miejscem o ogromnej wartości przyrodniczej. Jak dowiadujemy się ze strony internetowej Parku Narodowego Gór Stołowych (PNGS), tego typu torfowiska działają jak naturalne gąbki. Dzięki specyficznej budowie liści, wyposażonych w komórki wodonośne, mchy torfowce potrafią magazynować imponujące ilości wody, stabilizując lokalne warunki hydrologiczne. Jeden kilogram suchej masy torfu może wchłonąć nawet kilka albo nawet kilkanaście litrów wody. To właśnie ta zdolność retencji sprawia, że torfowiska wysokie są tak ważne w kontekście zmian klimatu i ochrony zasobów wodnych.

Reklama

Na Niknącej Łące wciąż można spotkać charakterystyczne gatunki roślin torfowiskowych. Najbardziej rozpoznawalna jest wełnianka pochwowata, która wczesnym latem pokrywa teren białymi, puszystymi kłosami. Wśród mchów dominuje torfowiec i płonnik, pojawiają się też żurawina błotna i borówka bagienna. Szczególną uwagę przyciąga turzyca skąpokwiatowa – roślina rzadka w skali kraju, wpisana na listy gatunków zagrożonych. To subtelne, niepozorne zbiorowisko pokazuje, jak kruchy jest ekosystem torfowisk i jak łatwo może zniknąć, jeśli zabraknie odpowiednich warunków wodnych.

Reklama

Nieopodal znajduje się kolejna przyrodnicza perła – Wielkie Torfowisko Batorowskie. To z kolei obszar ochrony ścisłej, na którym zachowało się wysokie torfowisko o wyjątkowych walorach hydrologicznych i botanicznych. To rozległe, podmokłe plateau pełni funkcję naturalnego magazynu wody, stabilizując lokalny mikroklimat i stanowiąc ostoję dla rzadkich gatunków roślin torfowiskowych. Dzięki ograniczonej ingerencji człowieka zachował się tu unikalny układ mszarów, kęp torfowców i charakterystycznej roślinności bagiennej, typowej dla torfowisk wysokich Sudetów. Obszar ten ma nie tylko znaczenie krajobrazowe, lecz także kluczową rolę w ochronie bioróżnorodności i retencji wód w regionie.

Reklama

 

Od Skał Puchacza do Lisiej Przełęczy

 

Z torfowisk kierujemy się przepięknie poprowadzoną trasą w kierunku czegoś, co fachowo nazywa się Stoliwo Narożnika. Jest to niemal siedmiokilometrowy płaskowyż rozciągający się od Lisiej Przełęczy po dolinę Czerwonej Wody i zabudowania Batorowa (my dziś jego część pokonujemy w drugą stronę. W jego obrębie znajduje się także Urwisko Batorowskie, najbardziej widowiskowa, zachodnia krawędź całej wierzchowiny.

To właśnie tu najlepiej widać dramatyczne przejście płaskiego stołu w kilkudziesięciometrowe ściany skalne, gdzie erozja odsłania warstwową budowę piaskowców i tworzy charakterystyczny, zygzakowaty próg. Najwyższy punkt stoliwa – Narożnik (851 m n.p.m.) – znajduje się nietypowo na jego zachodnim krańcu, a nie w centrum.

Reklama

To efekt kenozoicznych ruchów tektonicznych, które nierównomiernie wynoszą zachodnią część płyty Gór Stołowych wyżej niż fragmenty wschodnie. W rezultacie teren opada ku wschodowi bardzo łagodnie, niemal niedostrzegalnie, podczas gdy od strony Lisiej Przełęczy różnice wysokości są na krótkim dystansie bardzo konkretne. 

Idziemy zatem od Skał Puchacza w stronę Lisiej Przełęczy (791 m n.p.m.) – jednym z najbardziej spektakularnych szlaków w całych Górach Stołowych. Najpierw podziwiamy monumentalne Skały Puchacza (742 m n.p.m.), potem schodzimy do Skalnej Czaszki – naturalnej formacji przypominającej ludzką twarz, ukształtowanej przez procesy erozyjne sprzed tysięcy lat. Dalej prowadzi nas grzbiet stoliwa, wśród monumentalnych stołów, progów i półek skalnych, aż docieramy na sam Narożnik – kulminację całej wierzchowiny. Ze wszystkich tych miejsc rozciągają się szerokie panoramy na ziemię kłodzką - Masyw Śnieżnika, Góry Orlickie i Bystrzyckie. To przestrzeń, która niezależnie od pory roku ma w sobie wiele z magii i to zarówno w czasie surowej zimy i mglistej jesieni, czy, jak teraz, świetlistej wiosny. Zawsze robi piorunujące wrażenie. 

Reklama

 

Tajemnica Narożnika

 

Sam Narożnik to góra, z której rozpościerają się jedne z najpiękniejszych widoków w Górach Stołowych. Niestety, ma on również swoją mroczną kartę. To tutaj 17 sierpnia 1997 roku zamordowano dwoje studentów geodezji i kartografii wrocławskiej Akademii Rolniczej (obecnie Uniwersytetu Przyrodniczego) – 22-letnią Anię Kembrowską i o trzy lata starszego Roberta Odżgę. 

Co ustalono? Dzień wcześniej pytali o nocleg w ówczesnym Domu Wczasowym Traper w Dusznikach-Zdroju. Był z nimi tajemniczy mężczyzna. Nic o nim nie wiadomo, choć jego portret pamięciowy opublikowano w mediach wielokrotnie. Ostatecznie przenocowali w namiocie. Rano zwiedzali park zdrojowy, by około południa ruszyć niebieskim szlakiem do Karłowa, gdzie Ania była organizatorką uczelnianego obozu naukowego. 

Reklama

Ostatnią osobą, która widziała ich żywych, była pani Janina. Poszła z 10-letnim synem zbierać jagody. - Do teraz mam ich twarze przed oczami. Młodzi, uśmiechnięci, mieli przed sobą całe życie – opowiadała dziennikarce „Wyborczej”. 

Gdy nie dotarli na obóz, rozpoczęto poszukiwania. Ich ciała znaleziono dopiero po ośmiu dniach od zaginięcia. Leżały niewidoczne za skałą w znacznym stopniu rozkładu. Sekcja zwłok wykazała, że zginęli od strzałów z broni palnej. Najpierw dwukrotnie strzelono w tył głowy Roberta, trzeci strzał między oczy zabił Anię. Ślady wskazywały, że morderca uciekł w stronę Dusznik.

Sprawa od początku budziła ogromne emocje. Śledztwo prowadzono wielotorowo, analizowano różne hipotezy, przesłuchiwano świadków, sprawdzano wątki osobiste i przypadkowe. Zbrodnia na Narożniku obrosła przez lata licznymi teoriami – od najbardziej racjonalnych po sensacyjne (porachunki handlarzy narkotyków). Nie brakowało sugestii o tle rytualnym czy ideologicznym (neonaziści). Bliskość miejsc o sugestywnych nazwach, takich jak Kopa Śmierci czy Skalna Czaszka, tylko podsycała wyobraźnię i sprzyjała powstawaniu legend. W 2022 roku z morderstwem powiązano mężczyznę z Kudowy-Zdroju, u którego znaleziono skład broni. Jednak i ten trop nie przyniósł rozwiązania zagadki. 

- "Zginęli, bestialsko zamordowani w samym sercu gór. W miejscu, które było dla nich na swój sposób święte i nieskalane. Wszyscy, którzy znaliśmy Anię i Roberta, nauczyciele akademiccy i przyjaciele ze studiów - ogromnie przeżyliśmy tę śmierć. Wszyscy zadajemy sobie pytanie, dlaczego właśnie ich musiał spotkać tak tragiczny los" – napisali znajomi w relacji z obozu. 

Dziś na szczycie znajduje się symboliczne miejsce pamięci, które uświadamia wszystkim, że nawet w przyjaznych ludziom górach historia potrafi zostawić bolesny ślad. "Byli młodzi, wrażliwi, pełni radości życia. Zginęli od kuli zabójcy na turystycznym szlaku w górach, które tak ukochali" – czytamy między ustawionymi tu krzyżami. Do skały na szczycie zamontowano tablicę pamiątkową. 

 

Siła niższych gór

 

Schodzimy ostro w stronę Lisiej Przełęczy i dalej w kierunku Karłowa. Specjalnie przygotowana kładka przenosi ruch z drogi w głąb lasu – proste, ale bardzo dobre rozwiązanie. W Karłowie robimy krótki postój w sklepie i ruszamy w stronę Pasterki, omijając najpierw Szczeliniec Mały, potem Wielki (919 m n.p.m.). Przed nami, na pustym szlaku, szeroka polana przypominająca łąkę. Mamy w nogach niemal 20 kilometrów, ale jakże przyjemne jest to zmęczenie.

Bez wielkich przewyższeń, bez stromych podejść – to jedna z cech Gór Stołowych. Można przejść spory dystans, ale nie odczuwając ekstremalnego wysiłku. Rozmawiamy o życiu, planach na przyszłość i towarzyszących nam emocjach. Bezcenne rozmowy w ciszy mąconej jedynie odgłosem śpiewających ptaków i nieco silniejszego niż rano wiatru. Góry Stołowe są idealne do takiego resetu. Wracamy stąd z przekonaniem, że choć są one niewysokie, to mają w sobie siłę większą niż niejeden alpejski masyw.



 

Informacje praktyczne

 

Dojazd

 

Z Wrocławia jedziemy najpierw drogą krajową nr 8 do Łagiewnik. Tu skręcamy w prawo na drogę wojewódzką nr 384 i przez Dzierżoniów oraz Bielawę dojeżdżamy do Woliborza. Tam kierujemy się na Słupiec i potem na Ścinawkę Średnią – drogą 387. Znaki poprowadzą nas już w same Góry Stołowe przez Radków, skąd kierujemy się na Karłów. Przed nim skręcamy w prawo do Pasterki. 

Do pobliskiej Kudowy-Zdroju oraz Dusznik-Zdroju kursują bezpośrednie autobusy m.in. z Wrocławia (kilkanaście kursów od godz. 6 do 18.40; powrót od 5.30 do 20.30 - szczegółowy rozkład jazdy dostępny jest pod adresem www.e-podroznik.pl). Z Wrocławia jeżdżą też pociągi – w weekendy 7 połączeń dziennie, część z przesiadką w Kłodzku. Uwaga! W 2026 roku linia kolejowa będzie remontowana na odcinku Polanica-Zdrój – Kudowa-Zdrój. Zostanie tu uruchomiono autobusowa komunikacja zastępcza. 

W weekendy dojedziemy autobusem z Kłodzka do Karłowa (stąd 40 min przejścia zielonym szlakiem) – odjazdy o godz. 7.15, 11.50 i 15.30; powrót o 9.50, 15.20, 17.05). 

 

Noclegi

 

Schronisko PTTK Pasterka

 

Centrum Szkoleniowo-Edukacyjne Parku Narodowego Gór Stołowych

  • Karłów 10
  • tel. 74 871 21 69
  • www.pngs.com.pl/pl/turystyka/turyst11.html
  • cena: 140 zł za pokój 2 os.

 

Przykładowe szlaki na trasie zawodów

 

  • żółty: Pasterka – Biała Skała – Skalne Wrota – 50 min ↑↓
  • niebieski, czerwony: Skalne Wrota – Droga nad Urwiskiem - 50 min ↑↓
  • zielony: Droga nad Urwiskiem – Nikną Łąka - 50 min ↑↓
  • żółty, zielony: Niknąca Łąka – Wielkie Torfowisko Batorowskie – Skały Puchacza – 1 h ↑↓
  • niebieski: Skały Puchacza – Narożnik – Lisia Przełęcz – Karłów 1 h 40 min ↑↓
  • zielony: Karłów – Pasterka 50 min ↑↓

 

 

Tekst ukazał się w wydaniu nr 2/2026

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/04/2026 17:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości