Z Sebastianem Słapą, przewodnikiem turystycznym i znakarzem, rozmawia Kuba Terakowski.

 

Jak zostać znakarzem?

Trzeba należeć do PTTK, zdobyć rekomendację swojego oddziału, mieć przynajmniej małą srebrną odznakę GOT, skończyć kurs i zdać egzamin. Kursy organizowane są zazwyczaj raz w roku i trwają trzy dni.

 

Od dawna nim jesteś?

Uprawnienia mam od ośmiu lat. Przez ten czas działam aktywnie, więc sporo kilometrów szlaków już na swoim terenie "zrobiłem".

 

"Zrobiłem"? Co to znaczy? Odnowiłeś, czy wytyczyłeś?

Odnowiłem, bo bardzo rzadko wytycza się teraz całkiem nowy szlak. Bieżąca sieć w zupełności wystarcza. Nowe znaki maluje się najczęściej przy korektach przebiegu istniejących szlaków.

 

"Sporo kilometrów"? A konkretniej: ile?

Nigdy tego nie liczyłem, ale przyjmując średnio 30 km rocznie, uzbierałoby się już 250.

 

"Dobrze oznakowany szlak to taki, na którym osoba będąca w górach po raz pierwszy, nie ma wątpliwości którędy prowadzi", 
fot. Kajetan Domagała

 

"Na swoim terenie"? Znakarz ma uprawnienia na konkretny obszar?

Uprawnienia obejmują wszystkie szlaki górskie, ale najlepiej jest znakować w terenie, który zna się najlepiej. Mieszkam w Żywcu, więc nie ma powodu, abym znakował Beskid Sądecki, chociaż nie ma też zakazu. Osobne przepisy obowiązują w parkach narodowych, które mają swoje zespoły znakarzy.

 

Szlaki po wycince malowane są w pierwszej kolejności

A jak to wygląda w praktyce? Idziesz na wycieczkę, stwierdzasz, że szlak wymaga odnowienia, więc łapiesz za pędzel?

Znakarze sami monitorują szlaki. Jesteśmy aktywni, chodzimy na wycieczki, więc łatwo nam stwierdzić braki. A czasem problemy z oznakowaniem zgłaszają nam turyści lub gospodarze schronisk. Prowadzimy też kartoteki szlaków. Co roku, jesienią spotykamy się i ustalamy, które szlaki powinny zostać odnowione. Po naradzie zgłaszamy wniosek do COTG [Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej], który akceptuje wykonanie prac i przekazuje fundusze. Każdy szlak staramy się odnawiać średnio co trzy lata, bo tyle wytrzymuje farba, której używamy. Poza kolejką "obsługujemy" szlaki po wycince, wiatrołomach lub innym uszkodzeniu.

 

Wspomniałeś o kartotece szlaku...

Każdy szlak ma swoją kartotekę, prowadzoną od wielu lat, gdy nie było jeszcze komputerów i Internetu. Kartoteka zawiera wszystkie istotne informacje o przebiegu szlaku, przewyższeniach i punktach na trasie oraz szczegółową mapę. Kartoteki są wciąż aktualizowane. Oryginałami dysponuje COTG, a kopie wybranych szlaków znajdują się w oddziałach. Obecnie Zarząd Główny PTTK udostępnia też bardzo obszerną bazę szlaków w sieci, uzupełnianą i aktualizowaną przez poszczególne oddziały.

 

Mówiłeś też o funduszach… O jakich kwotach mówimy?

COTG przyznaje 160 zł na każdy kilometr odnawianego szlaku. Dodatkowe fundusze staramy się pozyskiwać od władz lokalnych. Z tego sfinansować trzeba cały sprzęt oraz wszystkie materiały, przejazdy, wyżywienie i ewentualne noclegi. To, co zostanie - o ile w ogóle zostanie - podzielone pomiędzy członków zespołu znakującego, stanowi nasze skromne wynagrodzenie. I nie ma znaczenia, że na przykład deszcz przerwał nam pracę. Zdarzało się, że jechaliśmy gdzieś znakować szlak, a na miejscu okazywało się, że musimy zrezygnować, bo zaczyna padać. Trzeba było ponownie tam przyjechać, a nikt nie zwracał nam dodatkowych kosztów przejazdu. Nie ma zawodowych znakarzy, to zawsze jest dodatkowe zajęcie ludzi z pasją, niezależne od etatu. Znakujemy, bo to lubimy, a nie dla zarobku.

 

Idealna pogoda dla znakarza jak dla turysty - chłodno i słonecznie

Ile kilometrów szlaku można pomalować w ciągu dnia?

Pomalować można dużo, dobrze pomalować – znacznie mniej. Średnio pomalowanie jednego kilometra szlaku wymaga dwóch godzin pracy zespołu dwuosobowego. To podczas "dniówki" daje cztery kilometry. Do tego doliczyć należy dojście i powrót ze znakowanego szlaku.

 

Która pora roku jest najlepsza na znakowanie?

Zgodnie z zasadami malowanie należy przeprowadzać w maju lub czerwcu, tak aby z jednej strony roślinność była już na tyle rozwinięta, by w wyniku dalszego rozwoju nie zasłoniła znaków, a z drugiej strony - aby znakowanie zakończyć przed szczytem sezonu turystycznego. Nie zawsze jednak udaje się zdążyć na czas.

 

A jaka pogoda jest najlepsza na znakowanie?

Gdy jest chłodno, ale słonecznie. Nie może padać, źle maluje się przy dużym wietrze, bo strząsa farbę z pędzla oraz podczas upałów, gdyż gęstnieje ona zbyt szybko. Trudno też znakować bezpośrednio po opadach, bo pnie drzew są mokre. Najdłużej schnie gładka kora buków, na której malować jest najłatwiej.

 

Znakarz sam wybiera i kupuje farbę?

Tak - z tym, że powinny to być farby akrylowe, wodne - nieszkodliwe dla środowiska, a przy tym trwałe, odporne na trudne warunki atmosferyczne.

 

Ile farby potrzeba na pomalowanie kilometra szlaku?

Różnie z tym bywa. Jeżeli malujemy nowe znaki, to kora znacznie bardziej wchłania farbę, niż przy odnawianiu. Można przyjąć, że średnio jedna puszka (0,2 litra) kolorowej farby wystarcza na cztery, pięć kilometrów szlaku, a białej - na połowę mniej, bo białe paski są dwa, a barwny - jeden. Dużo zależy też od gęstości malowania znaków, bo na długich, prostych odcinkach nie potrzeba ich tylu, co na krętych fragmentach.
 

Górskie szlaki malują we dwóch

Malujecie szlak we dwóch?

To nie jest wymóg, lecz wygoda. Pierwszy wybiera miejsce na znak (przy malowaniu nowych) , przygotowuje tak zwany podkład (czyści i oszlifowuje korę) i nanosi białe pasy. W razie potrzeby wycina też gałęzie zasłaniające znak, ale staramy się do minimum ograniczyć ingerencję w środowisko. Podczas odnawiania szlaku znaki też czasem umieszcza się w nowych, lepszych miejscach. Drugi znakarz maluje kolorowy pasek i upewnia się, że farba nie ścieka. Znaki malujemy tak zwaną techniką tapowania, czyli delikatnego uderzania pędzlem punkt po punkcie, bo wtedy farba wsiąka znacznie lepiej, niż przy długich pociągnięciach pędzla. Znaki malujemy najczęściej na drzewach, czasem na słupach, a sporadycznie na ścianach, czy płotach - co każdorazowo wymaga uzgodnienia z gospodarzem.

 

Czyli drugi znakarz ma mniej pracy, niż pierwszy...

Nie, ponieważ wykonuje znacznie precyzyjniejszą pracę - dodaje kolor, a niekiedy też retuszuje znak, czyli maluje szarą obwódkę, poprawiającą widoczność. Znakarze pracujący w pojedynkę stosują niekiedy inną technikę: idąc w jedną stronę malują białe pasy, a wracając kolorowe. Wtedy jednak trudniej im sprawdzić jakość i efekty pracy. My zazwyczaj po malowaniu wracamy tą samą trasą, aby upewnić się, czy znaki nie wymagają poprawek.

 

Od razu malujecie znaki dla turystów idących w obu kierunkach?

Zazwyczaj tak. Kierunek przeciwny do tego, w którym idziemy wymaga szczególnej uwagi, gdyż dla znaków widocznych z perspektywy marszu odruchowo wybiera się lepsze miejsca, niż wtedy, gdy trzeba się odwrócić. To błąd popełniany czasem przez początkujących znakarzy.

 

Oprócz farby znakarz ma górach siekierkę i piłkę

Co zawiera ekwipunek znakarski?

Przynajmniej kilogram białej farby, połowę z tego kolorowej i jeszcze nieco szarej do malowania podkładów lub obwódek, czy kasowania starych znaków w razie potrzeby. Niekiedy zabieramy też farbę alternatywną - do odnowienia w rejonie spotkania szlaku, z którym krzyżuje się nasz. Niezbędna jest też siekierka, piłka, ściągaczki do kory, druciana szczotka do jej czyszczenia oraz szablony, kilka pędzli, rozpuszczalnik, szmatki. A do znakowania na otwartym terenie zabieramy też ze sobą tyczki.

 

Farby nosicie w nosidłach?

Tak - używamy też pasów budowlanych.

 

Ile waży ekwipunek znakarski?

Około siedem kilogramów. A do tego mamy w plecakach to, co każdy turysta mieć powinien: wodę, prowiant, latarkę, ubranie.

 

Przebieracie się do znakowania?

Zakładamy ubranie robocze, bo nie sposób uniknąć pochlapania.

 

Co decyduje o wyborze miejsca na znak?

Znak musi znajdować się w miejscu dobrze widocznym. Drzewo powinno być zdrowe, aby nie przewróciło się lub nie zostało wycięte. Gdy mamy wybór, to wybieramy buki, których pnie są najgładsze, więc na nich najłatwiej namalować ładny znak. Poza tym buki są silne i odporne, więc stoją latami.

 

Czy to prawda, że jest przepis chroniący drzewa ze znakami przed wycinką?

Przepisu nie ma, natomiast jest taki zwyczaj. Widziałem samotne drzewa ze znakami oszczędzone podczas wycinki albo ścięte powyżej znaku. Widziałem wycięte kawałki kory ze znakiem przybite do pni. Najczęściej jednak próżno szukać znaków na wykarczowanym terenie. Wszystko zależy od dobrej woli konkretnego człowieka.

 

Od złej woli także, widziałem szlaki z celowo wyrżniętymi w korze znakami.

Na naszym terenie takie przypadki zdarzają się sporadycznie, ale znakarze z innych oddziałów miewają tego rodzaju problemy. To nie zawsze zła wola, lecz niekiedy fatalnie wyrażona bezsilność. Znajomy opiekuje się szlakiem prowadzącym na przełaj przez niewielki przysiółek. Mieszkańcy nie mieli żadnych zastrzeżeń do czasu, gdy pomiędzy ich domami przechodzili tylko turyści. Narzekać zaczęli, gdy pojawiły się rowery, a stracili cierpliwość wraz z nastaniem mody na motocykle, quady i samochody terenowe. Usunęli więc szlak własnym sumptem... Ale na moim terenie, największym wybrykiem w ubiegłym roku, było odkręcenie drogowskazu i przykręcenie w przeciwnym kierunku.

 

Kolory szlaków nie zależą od trudności. Czarne i żółte są łącznikowe

Co oznaczają kolory szlaków?

Czarne i żółte są łącznikowe - odpowiednio krótsze i dłuższe. Zielone prowadzą w ciekawe miejsca, niebieskie są długodystansowe, a czerwone - główne.

 

Byłem przekonany, że żółte wskazują na szlak lokalnie najtrudniejszy - jak Perć Borkowskiego lub Akademików.

Zgodnie z obecnie obowiązującymi zasadami kolory szlaków pieszych nie są związane ze stopniem ich trudności, lecz atrakcyjnością. Natomiast warunkiem nadrzędnym jest, aby dwa szlaki identycznej barwy nie krzyżowały się w żadnym miejscu.

 

A jak szacowane są czasy przejść na drogowskazach?

Tym zajmuje się COTG, który nam je dostarcza. Orientacyjnie: przyjmuje się, że przejście czterech kilometrów zajmuje godzinę i dodatkowo na każde sto metrów podejścia dolicza się dziesięć minut, a na sto metrów stromego zejścia - pięć.

 

Jak wygląda idealny znak szlaku?

Ma wymiary 9x15 cm, dwa poziome białe pasy - u góry oraz u dołu oraz kolorowy pasek w środku. Białe pasy to tak zwany kontrast - służą poprawieniu widoczności w terenie. Spróbuj nocą zobaczyć zieloną farbę bez białej obwódki na pniu drzewa... Farb fluorescencyjnych nie stosujemy, gdyż są drogie, toksyczne i przez wzgląd na zwierzęta. Natomiast zdarzało mi się malować znaki o wiele większe, np. gdy szlak prowadzi przez polanę i najbliższy można umieścić na drzewie rosnącym hen, po drugiej stronie. Prostokąt wielkości pocztówki byłby tam niewidoczny.

 

Jak wygląda idealny szlak w górach

A jak wygląda idealnie oznakowany szlak?

Początek i koniec musi być oznakowany kropką. Na początku, końcu oraz na ważniejszych "węzłach" powinny wisieć drogowskazy. Wszystkie skrzyżowania należy oznakować czytelnie i jednoznacznie. Jeżeli szlak skręca, to rozwidlenie trzeba zaanonsować znakiem łamanym, a na samym zakręcie niezbędna jest jeszcze strzałka. Znaki muszą być dobrze widoczne z daleka, a na skrzyżowaniach trzeba malować je na tyle gęsto, by turysta mógł zauważyć przynajmniej dwa kolejne. Oznakowania powinny być rysowane prostopadle do ścieżki, a nie równolegle - z wyjątkiem sytuacji, gdy szlak prowadzi wyraźną drogą wzdłuż litej ściany lasu. Znaki powinny być umieszczone na wysokości 160-180 cm, aby zimą nie zasłonił ich śnieg. Drzewo rośnie, więc po latach znak może "wspiąć się" na ponad dwa metry. Wtedy należy skasować stary i namalować nowy.

 

Jak kasuje się znak?

Zamalowując szarą farbą. Podsumowując - dobrze oznakowany szlak to taki, na którym osoba będąca w górach po raz pierwszy, nie ma wątpliwości którędy prowadzi.

 

Masz swój ulubiony szlak?

Lubię wszystkie, a najbardziej te, które znakowałem. Miło jest prowadzić grupę po własnych śladach... (śmiech). Natomiast w moim faworytem jest szlak, który prowadzi spod mojego domu w góry. Ten znakuję sobie najchętniej.

 

Który to szlak?

A to już tajemnica zawodowa... (śmiech)

 

Sebastian Słapa

Mieszka w Żywcu. Pełni funkcję sekretarza Oddziału Babiogórskiego PTTK oraz wiceprezesa Koła Miejskiego PTTK w Żywcu. Jest przodownikiem turystyki górskiej PTTK. Ma uprawnienia znakarza szlaków pieszych - górskich i nizinnych oraz rowerowych.