Reklama

Lysefjorden – trekking w Norwegii i szlak Lysefjorden Rundt krok po kroku


To będzie krótka opowieść o tym, jak spędzić tydzień urlopu w Norwegii z plecakiem, namiotem i kuchenką, za to bez auta, z ograniczonym budżetem i niezbyt ambitną górską kondycją. Zapewniam za to, że będziecie mieć z tego dużo frajdy, a wyzwań nie zabraknie.


 

Lysefjorden. Góry Norwegii dają poczucie wolności

 

Tekst Małgorzata Zawadzka

 

Norweska Kraina Fiordów to jeden z nieoficjalnych cudów świata. Wysokie skały, przez które w głąb lądu przeciska się spokojna, ale i bezlitosna woda, zachwycają ludzi ceniących piękno przyrody. Niemal cała zachodnia Norwegia została poprzecinana fiordami – i tak jest tu od tysięcy lat. Stavanger to jedna z bram prowadzących do królestwa surowej skały i głębokiej wody. 

 

Stavanger na weekend

 

W tym przemysłowym mieście, położonym na zachodnim wybrzeżu kraju, warto zatrzymać się na weekend. Zobaczyć jego zabytkową część – Gamle Stavanger, złożoną z białych drewnianych rybackich chatek. Poznać industrialną tradycję regionu w Muzeum Konserw. Odpocząć wśród kolorowych kamieniczek na Øvre Holmegate. Posiedzieć w wełnianym swetrze z gorącą mocną kawą pod pomnikiem Sverd i fjel.

Reklama

 

A potem, gdy poczujemy już nordycki zew przygody, ruszyć na fiord. To niecałe 50 km, godzina jazdy komunikacją miejską i drugie tyle na promie. Niby blisko, ale z każdą minutą czujemy, że wkraczamy do niezwykłej krainy. I dzieje się tak dosłownie. Gdy mijamy most Lysefjordbrua, znika to, co nazywamy cywilizacją.

 

Nie tylko Preikestolen

 

Lysefjorden to jeden z mniejszych fiordowych braci, liczy raptem 42 km długości. Nie jest tak wielki jak choćby olbrzym Sognefjord. Nie wpisano go też na listę UNESCO jak Geirangerfjordu. Ale jak w pigułce pokazuje, czym jest przyroda w Norwegii. I nie zapominajmy, że wśród skał Lysefjordu znajdziemy hity z okładek broszur turystycznych – sławne Preikestolen i Kjerag, gdzie koniecznie trzeba zrobić zdjęcie choćby w okolicy słynnego głazu (patrz ramka). 

Reklama

Zobacz także:

Nie musimy jednak odwiedzać tych najsłynniejszych miejsc, by poczuć magię Jasnego Fiordu – jak tłumaczy się jego nazwę. Gdyby Norwegia miała opisać w katalogach każde ze swych cudownych miejsc, nie starczyłoby papieru. Choćby wędrując po regionie Rogaland, na każdym kroku spotkamy cuda równe tym dwóm największym atrakcjom. Tydzień trekkingu wokół tego małego fiordu to za mało, by odkryć je wszystkie. 

 

Z Lauvvik do Lysebotn, czyli od brzegu do brzegu

 

Podczas tej wyprawy stawiamy więc na kilka punktów, rozsianych na jednym i drugim brzegu fiordu. Zachwyca nas, jak różnorodne są to wybrzeża. Podróżujemy bez samochodu, więc dodatkową przygodą jest przemieszczanie się lokalną komunikacją publiczną, czyli promem Kolumbus. 

Reklama

Na starcie nie możemy sobie odmówić frajdy przepłynięcia całego fiodru z Lauvvik do Lysebotn. Rozbijamy więc pierwszy obóz tam, gdzie Lysefjorden się kończy. Drugi przystanek to Flørli, gdzie 4444 drewniane schody prowadzą na szczyt góry. Dalej odkrywamy Songesand, gdzie czuć jeszcze, czym jest dawna norweska wieś. A wyprawę kończymy w Bakken, gdzie na pustym szlaku spotkać można panią po 60-tce z pieskiem na smyczy. W Norwegii właściciele czworonogów przestrzegają zasad. 

 

Szlak Lysefjorden Rundt

 

Odwiedzone przez nas miejsca to tylko wybrane atrakcje z oficjalnego szlaku Lysefjorden Rundt. Jeśli mamy trochę więcej czasu, warto nim przejść dookoła fiordu. Cała trasa to niecałe 100 kilometrów, ale poziom trudności poszczególnych fragmentów szlaku jest bardzo różny. 

Reklama

Pomocą w doborze trasy służy Norweskie Stowarzyszenie Trekkingowe. Szczegółowe mapy z opisami trudności, atrakcji oraz bazy noclegowej znajdziemy na stronie internetowej (www.dnt.no). Jedną z pojawiających się tam sugestii jest przejście Lysefjorden Rundt w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara – z Forsand przez Flørli, Kjerag do Lyseboten i dalej przez Songesand, Preikestolen do Jørpeland. 

 

Wspinaczka wśród skał. Wejście na Jenafjell

 

Niestety, my tu tylko na chwilę i na rozeznanie. Dlatego w Lysebotn, zamiast na popularny Kjerag, idziemy na szczyt Jenafjell (840 m n.p.m.). Trzeba wiedzieć, że wśród fiordów każdy szlak rusza od razu ostro pod górę. Mordęga przewyższeń dopadnie nas we wspomnianym na wstępie Flørli, gdy skusimy się na folderową atrakcję przejścia najstarszych drewnianych schodów świata i wdrapanie się nimi na pobliski szczyt. 

Reklama

Zapewniam, że warto, bo po tej stronie fiordu okazują się zupełnie inne. Jasna skała kontrastuje z ciemną wodą. Wokół cisza i pustka, a jednak pełnia życia, które wibruje we wszechobecnym kamieniu, chowa się w gęstym mchu i przegląda w tafli jeziora. Kilkadziesiąt metrów niżej, skałę coraz śmielej porastają, sosny, wrzosy i brzozy. Tajgowy krajobraz i bajeczne panoramy są tylko dla nas. 

 

Trek z Songesand do Bakken

 

Następnego dnia w Songesand krajobraz jest jeszcze inny, choć to tylko kwadrans podróży promem na drugi brzeg. Gdy po wąskiej drodze idziemy wzdłuż rwącego potoku, wśród lasu i wsi, czuję się jak w Bieszczadach. Są nawet owce, świnie i stare jabłonki, które ratują nasze kurczące się zapasy jedzenia. 

Reklama

Ostatni dzień na fiordzie to lekki trek z Songesand do Bakken. Ale z pełnym obciążeniem, gdy idziemy stromiznami i gołoborzami, a Norweskie Stowarzyszenie Trekkingowe nie jest zbyt wylewne w oznaczaniu szlaku. Tutaj robi się trudniej. Warto więc mieć solidne buty i iść w pełnej koncentracji, by nie parodiować bezwiednie skoczności kozicy, miotając się co rusz góra-dół. Z malutkiej przystani Bakken wsiadamy na popołudniowy prom. Promienie słońca rozświetlają chłodną wodę. Dziś Lysefjorden jest bardzo jasny.

Reklama

 

W Norwegii odpoczniesz zgodnie z naturą

 

Rutyna wyprawy to trochę medytacja. Idziesz, docierasz do celu, rozbijasz obóz. Potem gotujesz, jesz i śpisz. Następnego dnia wstajesz, myjesz się, gotujesz wodę, szykujesz jedzenie, zwijasz obóz i znów idziesz. I tak w kółko, z drobnymi zmianami. Norwegowie uwielbiają spędzać czas w naturze, niezależnie od wieku, pory roku czy pogody. Dlatego tak świetnie się tam wędruje, odpoczywa i biwakuje. 

Norweskie prawo do korzystania z natury – Allemannsretten znane jest wędrowcom na całym świecie i otwiera świat dla każdego. Nocleg na dziko w namiocie lub hamaku to sama radość. Ale można skorzystać też z sieci campingów, lokalnej wersji agroturystyki lub ulubionych klimatycznych domków hytte. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wszystkie te formy połączyć. Bo nagle okazuje się, że prysznic w dawnej elektrowni na campingu we Flørli, który mamy tylko dla siebie, jest największym luksusem świata. Natomiast spanie pod dachem starej szkoły może być z kolei lekko klaustrofobiczne po tylu dniach obcowania z ogromem norweskiej przyrody. 

Reklama

 

Wędruj bezpiecznie

 

W kwestiach logistyczno-bytowych Lysefjorden czasem zaskakuje. Z jednej strony majestatyczna skała i zachwycająca przyroda, ale z drugiej nie złapiesz promu w odludnym rejonie bez rezerwacji online. Obok survivalowego niezbędnika przyda się więc karta płatnicza i smartfon z mocnym powerbankiem. 

Entuzjastom gotowania przypominam, że do samolotu nie wsiądziemy z gazem lub paliwem i w kartusze trzeba się zaopatrzyć na miejscu. Warto, bo palnik i kuchenka to niezależność na szlaku. Tak samo jako wodoodporne buty i kurtka oraz ubranie na cebulkę, bo pogoda zmienia się tu bardzo szybko. Lysefjorden to w większości puste szlaki, wspaniałe kolory, wędrowne wyzwania i wolność, za którą tęsknimy po powrocie najbardziej. Na tyle, by planować kolejne wyprawy do majestatycznej Krainy Fiordów.

Reklama

 

Lysefjorden w pigułce

 

  • Lysefjorden to jeden z prawie 2 tys. norweskich fiordów. Długi na 42 km, głęboki na ponad 400 m, otoczony granitowymi skałami o wysokości ok. 900 m. Dziś jest turystyczną perłą regionu. Dawniej współtworzył go przemysłowy charakter, zaopatrując okolicę w energię elektryczną.

  • Klif Preikestolen to jeden z najbardziej znanych punktów w okolicy. Wyrasta na wysokość 604 metrów i choć z perspektywy promu wydaje się niepozornym progiem skalnym otoczonym masywną ścianą, to właśnie popularna Ambona gości setki tysięcy turystów rocznie.

    Reklama
  • Kjeragbolten, czyli okrągły głaz „zaklinowany” między ścianami góry Kjerag, wznoszącej się nad wsią Lysebotn, to kolejny rozpoznawalny punkt regionu. Oprócz wędrowców górę Kjerag lubią odwiedzać paralotniarze. Na szczyt prowadzi 800 metrów serpentyn, które tworzyły drogę do dawnej elektrowni.

 

Informacje praktyczne

 

Dojazd

 

Najbliższym dużym miastem wypadowym na fiord jest Stavanger. Z Polski najszybciej dotrzemy tam samolotem. Z wielu miast – m.in. z Krakowa i Katowic oraz z Gdańska i Szczecina kursują zarówno tanie linie lotnicze, jak i przewoźnicy premium. Przy opcji wypadu samochodowego można skorzystać z przeprawy promowej z Polski do Szwecji lub z Danii do Norwegii. 

Ze Stavanger na start wyprawy dowiozą nas albo miejskie autobusy, albo komercyjne promy (tylko latem). Możemy zacząć wypad z bazy na Preikestolen, z Lauvvik lub z Forsand. Po fiordzie pływamy promami. Oczywiście, da się objechać region samochodem, ale to już zupełnie inna wyprawa.

 

Noclegi

 

Baza noclegowa na Lysefjordzie jest zróżnicowana. Jeśli podróżujemy z namiotem i kuchenką, świat stoi przed nami otworem. Większość terenu nie jest bowiem gęsto zaludniona. Jeśli biwakujemy bliżej gospodarstw, należy ustalić możliwość noclegu z gospodarzami. 

W większości przystani znajdziemy także pola namiotowe i campingowe z rozbudowaną infrastrukturą gastronomiczno-sanitarną. Ciepłej wody w prysznicu nie zabraknie, a wyposażenie kuchni nierzadko pozytywnie zdumiewa. 

Na szlaku Lysefjord Rundt rozsiane są domki zwane hytte. To duża pomoc dla wędrowców, szczególnie w chłodniejszych miesiącach. Część z nich jest własnością prywatną, a część należy do Norweskiego Stowarzyszenia Trekkingowego. Rezerwacji warto dokonywać online, nawet z niewielkim wyprzedzeniem czasowym. Nie wszystkie hytte mają bowiem na miejscu obsługę całoroczną. Standard jest także zróżnicowany. Szczegółowe informacje na www.dnt.no.

 

Dokumenty

 

Norwegia nie należy do Unii Europejskiej, ale jest w strefie Schengen. Do swobodnego podróżowania wystarczy więc dowód osobisty.

 

Koszt wyjazdu

 

Tygodniowy wyjazd z przelotem w obie strony może się zamknąć nawet w kwocie 1,5 tys. zł. W tej kwocie zakładamy noclegi mieszane – od pola namiotowego na fiordzie po weekendowy hotel w Stavanger i większość zakupów spożywczych zrobionych w Polsce.

 

Tekst ukazał się w wydaniu nr 2/2022

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/02/2026 17:21
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama