Z Hanią Chmielewską, Krzyśkiem Cylką, Michałem Młynarczykiem i Alexem Piegzą o górach oczami nastolatka, rozmawia Kuba Terakowski.

 

Ile macie lat?

 

Hania Chmielewska: 13.

 

Krzysiek Cylka: Prawie 11.

 

Michał Młynarczyk: Prawie 14.

 

Alex Piegza: A ja 14 skończyłem w grudniu.

 

Gdzie byliście ostatnio w górach?

H: Z powodu pandemii wybieramy teraz bliższe okolice, aby nie nocować poza domem. Ostatnio odkrywaliśmy nasze opolskie Góry Opawskie.

 

K: W ubiegłym roku byłem z rodzicami i babcią w Alpach. Mieszkaliśmy w miejscowości Obertauern koło Salzburga, na wysokości ponad 1700 m n.p.m. Jeździmy w Alpy co roku, latem, zawsze w inny rejon i z inną ekipą. Nie pamiętam nazw tych dolin, gór i przełęczy, ale tam jest super, bo nie ma dużo ludzi. A w tym roku byłem już z moimi koleżankami – Marią i Miśką - w Karkonoszach. Mieliśmy duży pokój z tarasem i widokiem na Śnieżkę, na którą weszliśmy. Nawet nie było dużo ludzi. Może dlatego, że to nie był weekend...

 

M: A ja przeszedłem z rodzicami i bratem 80 km Głównym Szlakiem Beskidzkim, od Obidzy do Ropek. Zostało nam jeszcze 170. Prawie wszystkie weekendy spędzamy w górach – rodzinnie i aktywnie.

 

A: Właśnie niedawno wróciłem z tatą z Zakopanego. Pozjeżdżaliśmy na nartach kilkoma stromymi żlebami.

 

Co uważacie za swoje największe górskie osiągnięcie?

H: Udział w karkonoskiej Lawinie, czyli marszobiegu ze Śnieżki do schroniska Samotnia. Tym bardziej, że na szczyt musieliśmy dostać się wcześniej szybkim marszem. Osiągnięciami są też dla mnie i moich sióstr zdobyte odznaki GOT oraz Ku Wierchom. I jeszcze ta, którą aktualnie zdobywamy, czyli Korony Gór Polski.

 

K: Chyba będzie to ubiegłoroczne wejście na Śnieżkę z Karpacza przez Kocioł Łomniczki. Po zejściu do Domu Śląskiego poszliśmy z tatą jeszcze na Słonecznik i Pielgrzymy, gdzie wchodziłem na skały. Schodziliśmy do Karpacza już po ciemku. To było ponad 20 km szlaku i ponad 1000 metrów podejść i zejść, taka kilkugodzinna wycieczka na cały dzień. W ubiegłym roku po raz pierwszy poszedłem też na prostą via ferratę… super było.

 

M: Zdobycie Korony Gór Polski, którą skończyliśmy na Rysach. Byłem dumny, że wszedłem na wszystkie najwyższe szczyty, wszystkich pasm górskich w Polsce. Gdy się urodziłem, to lekarz powiedział, że w ogóle nie będę chodził. A ja przeszedłem wszystkie góry od Bieszczad po Sudety Zachodnie, na własnych nogach. Ponadto, wraz z bratem - jako pierwsze niepełnosprawne osoby - zdobyliśmy Diadem Gór Polskich. Szymon nie chodzi, rodzice go noszą w specjalnej uprzęży. Dzięki temu możemy być razem. A ja bardzo słabo słyszę i widzę. Nasza rodzina dostała od ministra Odznakę Honorową za Zasługi dla Turystyki.

 

 

A: Dla mnie był to zjazd na nartach z Mont Blanc. Ustanowiłem wówczas rekord wieku, bo północną ścianą nie zjechał stamtąd chyba nikt młodszy ode mnie (miałem wtedy 12 lat). A rok wcześniej, jako najmłodszy Polak, a może nawet w ogóle najmłodszy człowiek na świecie, pokonałem tam w 15 godzin trasę ze schroniska na szczyt i z powrotem - podczas gdy przeciętnie potrzeba na to dwóch, trzech dni. Natomiast w Tatrach zjeżdżałem już trasami o trudności S4+, między innymi Żlebem Zaruskiego na północnej ścianie Kościelca (dwukrotnie) oraz Buczynowym Żlebem do Doliny Pańszczycy. Mam nadzieję, że największe osiągnięcia jeszcze przede mną. Za trzy tygodnie wybieram się z tatą skitourowo na Mont Blanc, a w przyszłym roku planujemy zjechać z Manaslu.

 

Alpy, Tatry, Śnieżka i Waligóra

Macie swoje ulubione miejsca w górach?

H: Tak, to żółty szlak na Waligórę w Górach Kamiennych. Jest wprawdzie bardzo krótki, ale niezwykle emocjonujący. Ostatnio zaprosiliśmy tam zaprzyjaźnione rodzinki. Zachęcił je czas wejścia - tylko 15 minut. Do dziś wspominają tę wycieczkę.

 

K: Lubię Wysokie Taury w Austrii oraz Dolomity we Włoszech. Można tam wjechać kolejką na 2000 metrów, gdzie jest mnóstwo atrakcji. Są wielkie place zabaw, jeziora wokół których można spacerować i góry, na które można wejść w kilka godzin. Ale nie mam jakiegoś swojego ulubionego miejsca. Najważniejsze, aby na szlaku były atrakcje, na przykład takie jak jezioro nad Obertauern, na którym można pływać łódkami albo rowerami wodnymi. I wszystko za darmo.

 

M: A moim ulubionym miejscem jest Śnieżka, bo pięknie widać stamtąd Karkonosze. Mógłbym siedzieć na jej szczycie godzinami.

 

A: Dla mnie są to Rysy. Byłem tam już kilka razy, zjechałem z nich na nartach, a kilka lat temu nocowałem na ich szczycie. Oglądałem stamtąd zachód słońca oraz wschód nazajutrz. W ogóle Tatry lubię najbardziej.

 

A Wasze ulubione schronisko, to?

H: Samotnia w Karkonoszach. Może dlatego, że tam zaczęła się nasza rodzinna przygoda. Siedem lat temu, ciocia Jola [Śledzińska - przyp. red.] zaprosiła rodziny z całej Polski w góry. Pojechałam z rodzicami oraz moją siostrą bliźniaczką Julią i czteroletnią wtedy Olgą. I tak już jeździmy... Lubimy też schronisko Jagodna w Górach Bystrzyckich i ich megaracuchy z jagodami oraz Andrzejówkę pod Waligórą z gorącymi napojami owocowymi.

 

K: Bardzo lubię schronisko Roztoka w Tatrach. Ma swój klimat, można poczuć taką domową atmosferę. Bardzo miło jest także w bacówce na Maciejowej w Gorcach. Mają tam pyszne kotlety schabowe w gigantycznym rozmiarze!

 

M: Samotnia, która jest pięknie położona w Kotle Małego Stawu i otoczona cudnymi górami. Poznałem tam pana Artura, który wyglądał trochę jak Duch Gór, spędziliśmy razem święta Bożego Narodzenia. Był dla mnie jak dziadek, bardzo miło go wspominam. W ogóle w górach spotykamy niezwykłych ludzi; miłych, pomocnych, gościnnych. W Samotni ubóstwiam naleśniki z serem i szarlotkę, to moje ulubione dania. Ale najlepsza szarlotka na świecie była w Andrzejówce, za czasów dawnych właścicieli.

 

A: Ja nie mam ulubionego schroniska. Byłem zaledwie w kilku, a nocowałem tylko w jednym, podczas wejścia na Mont Blanc. Najczęściej bywam na Leskowcu, ale głównie dlatego, że jest najbliżej domu.

 

Najważniejszy jest ruch

Lubicie góry, czy to rodzice Was tam ciągną?

H: Bardzo lubię, nie trzeba mnie ciągnąć.

 

K: Pół na pół. Ja wolę morze, co roku jeździmy ze znajomymi do Kuźnicy na Półwysep Helski. Ale jeśli szlaki nie są bardzo trudne, to w górach też mi się bardzo podoba.

 

M: Ważny jest dla mnie ruch, aktywność, zmiany. Podczas pandemii spędzałem mnóstwo czasu w domu, nudziłem się, denerwowałem. Ruch w górach mnie uspokaja.

 

A: Za stary jestem, aby gdzieś mnie ciągnąć na siłę... (śmiech)

 

To za co lubicie góry? Co Wam się w nich podoba?

H: Lubię wyzwania i tę satysfakcję, gdy już stoję na szczycie.

 

K: Piękne są ścieżki w lasach, potoki i wodospady. Bardzo lubię chodzić po skałach, zwłaszcza gdy nie ma dużo ludzi. Ale nie lubię ostrych podejść.

 

M: Lubię góry za tę aktywność, która mnie wycisza. Lubię za przygody, które w nich przeżyłem: widziałem niedźwiedzie, kąpałem się w lodowatej rzece, pływałem kajakiem, jeździłem na nartach, wspinałem się z uprzężą, zwiedzałem muzea, kopalnie i parki narodowe. Lubię ekscytację, gdy jeżdżę na nartach, uwielbiam szybkość, adrenalinę i piękne widoki. Tęsknię za zimą, przepadam za szaleństwem na śniegu.

 

A: Lubię przestrzeń, widoki, ciszę, spokój, ale też szybkość, szum w uszach i adrenalinę.

 

Zdarzyło się Wam powiedzieć "nie"? Nie mam siły, nie mam ochoty, to dla mnie za trudne, boję się…

H: No... Przyznaję, że zdarza mi się jęczeć, ale zawsze pokonuję swoje słabości i idę do góry.

 

K: Czasem marudzę, ale tylko, gdy idę sam z rodzicami. Bo gdy szedłem z wycieczką, z innymi dzieciakami na Gęsią Szyję, albo do Schroniska przy Zielonym Stawie, to byłem szybszy od przewodniczki. Ale nie pozwalała się wyprzedzać... W ogóle w grupie z rówieśnikami jest o wiele lepiej.

 

M: A ja często marudzę, że nie mam już siły. Ale zawsze staram się iść dalej, aby dojść do końca; bo chcę być z siebie dumny. Czasem jednak naprawdę wolę jechać do dziadków nad jezioro niż w góry. Łowię tam ryby, jeżdżę na rowerze po lesie, buduję szałasy. W górach nie boję się niczego. Boję się nudy na nizinach.

 

A: Tata nie zabiera mnie na trasy zbyt trudne, ale na najtrudniejszych zawsze trochę się boję. Mam świadomość zagrożenia, lecz ten lęk mobilizuje mnie do zachowania ostrożności. Zdarzyło się natomiast kilka razy, że zwyczajnie nie chciało mi się wstawać z łóżka przed świtem lub wspinać się w zimnie, czy deszczu i wtedy tata odpuszczał.

 

W górach nigdy Wam się nie nudzi?

H: Nigdy! Nawet jeśli trasa jest monotonna to wymyślamy sobie zabawy, słuchamy opowieści z młodości rodziców.

 

K: Gdy idę zwykłą ścieżką bez żadnych atrakcji i urozmaiceń, to jest nudno.

 

M: Nigdy - w górach zawsze jest co robić.

 

A: Nie, ale czasem wolałbym, aby tata zabrał mnie na inny szczyt lub stok, a nie kolejny raz w to samo miejsce.

 

Z rodzicami i w szkole bywa różnie

Bez problemu dotrzymujecie kroku rodzicom?

H: Kiedyś bywało różnie. Teraz to rodzice muszą nas gonić... (śmiech).

 

K: Na bardziej wymagających szlakach mam problem. Jest mi łatwiej, kiedy idę z kolegami, którzy są w podobnym wieku. Wtedy jest raźniej, można pogadać o różnych rzeczach.

 

M: Szczerze? Już jestem szybszy od rodziców i to oni idą wolniej za mną... (śmiech). Mama bardzo chwali mnie za kondycję i wytrzymałość.

 

A: Mam podobną kondycję jak tata, lecz to lada moment się zmieni i będę musiał czekać na niego... (śmiech).

 

Sami nosicie swój ekwipunek?

H: Każda z nas ma swój plecaczek z najpotrzebniejszymi rzeczami, takimi jak woda, przekąski, kurtka oraz książeczki na pieczątki. A tata zabiera całą resztę.

 

K: Mam mały plecaczek, w którym noszę swoje picie i słodycze, ale ubrania i resztę dobytku noszą rodzice.

 

M: No, jasne! Dźwigam całe swoje wyposażenie, bo rodzice muszą spakować do drugiego plecaka cały swój ekwipunek oraz Szymona, którego noszą w nosidle. Czasem bolą mnie ramiona i narzekam, idąc pod górę. Ale wystarczy, że pomyślę o schronisku z szarlotką, to przyspieszam i zapominam o bólu. Dobra motywacja to podstawa.

 

A: Oczywiście, już od kilku lat. Razem z nartami i butami potrafi ważyć nawet 15 kilogramów.

 

Jak klasa i nauczyciele reagują na Waszą pasję?

H: Nauczyciele często pytają gdzie byłyśmy, zwłaszcza pan od WF.

 

K: Trudno powiedzieć, choć po wakacjach zawsze opowiadam, gdzie byłem.

 

M: Moi koledzy mają inne zainteresowania, mnóstwo czasu spędzają przy komputerze. Nie znam wielu takich górołazów jak ja. Wychowawca i nauczyciele są ze mnie dumni. Nie ma problemu, gdy trzeba napisać jakiś sprawdzian w późniejszym terminie. Są dla mnie wyrozumiali. Wiedzą, że jak się nie wybiegam, to potem nie skupię się na lekcjach. Mam też nauczyciela wspomagającego, bo jestem osobą niedowidząco-niedosłyszącą.

 

A: Normalnie. Czasem pogratulują, czasem o coś zapytają. Ale o autografy jeszcze nie proszą... (śmiech).

 

W szkole Waszym ulubionym przedmiotem jest WF?

H: Wolę matematykę, ale WF też lubię.

 

K: Lubię WF wtedy, gdy gramy w piłkę nożną albo w zbijaka lub w inną grę zespołową. A nie lubię, gdy są to zwyczajne, powtarzające się ćwiczenia. Podoba mi się też przyroda. A z innych przedmiotów to najbardziej w szkole lubię... drzwi wyjściowe... (śmiech)

 

M: A ja lubię nie tylko WF, ale także inne kreatywne przedmioty. Pani Rychlicka ciekawie opowiada o historii, biologię też lubię - pani Turczyk jest fajna.

 

A: Oczywiście. A poza tym język angielski.

 

Nie samymi górami człowiek żyje

Czy coś Was pasjonuje poza górami?

H: Uwielbiam kreatywne prace plastyczne. Maluję, rysuję. Lubię także śpiewać, szczególnie przy ognisku.

 

K: Lubię obserwować zwierzęta i grać w gry komputerowe. Moja ulubiona gra to Minecraft i Pokemony, które łapię na spacerach – przy tej grze też trzeba się ruszać.

 

M: Lubię wszystko, co wymaga ruchu, ale lubię też malować i projektować. Cała nasza rodzina lubi piosenki górskie i poezję śpiewaną, jeździmy na koncerty. Lubię Dom o Zielonych Progach oraz Peltona. Moja ulubiona piosenka - "O życiu" - namawia do tego, aby nie patrzeć w przeszłość, tylko iść dalej; bo przecież "woda też nie płynie wstecz". Może kiedyś zostanę youtuberem i będę mógł kogoś zainspirować?

 

A: Koszykówka i rower, ale też górski. Pomiędzy sezonami zimowymi uprawiam downhill, uwielbiam prędkość i akrobacje, podobnie jak na nartach. Jeżdżę po bikeparkach, skaczę, kilkanaście metrów lotu to dla mnie nie problem. Na rowerze jestem już dużo lepszy od taty... (śmiech).

 

Czytaliście ostatnio jakąś książkę albo oglądaliście film, który zapadł Wam w pamięć?

H: Ostatnio oglądałam "Enola Holmes" - film o siostrze słynnego Sherlocka, dużo tam zagadek i bardzo szybka akcja.

 

K: Przeczytałem ciekawą książkę o pierwszych zdobywcach Mount Everestu. Jeden z nich był Szerpą ["Everest. Edmund Hillary i Tenzing Norgay. Niesamowita historia", Alexandry Stewart - red.]. Wtedy zdobycie tej góry bez nowoczesnego sprzętu było niesamowitym wyczynem. Poza tym lubię wszystkie książki związane z Minecraftami.

 

M: Lubię książki Alfreda Szklarskiego. Ostatnio czytałem "Tomka w tarapatach". To opowieść o chłopcu, który uwielbiał przygody, popłynął do Afryki, spotkał wielu ciekawych ludzi. Ja też podczas wycieczek spotykam wyjątkowe osoby: himalaistów, ultramaratończyków, muzyków, ale też mnóstwo innych ludzi, którzy po prostu są bardzo sympatyczni i ciekawie opowiadają o swoich przygodach. Z tego też powstałaby świetna książka.

 

A: Czytam tylko lektury obowiązkowe. Mam sporo książek o górach, ale najchętniej oglądam w nich zdjęcia. Natomiast widziałem ostatnio dwa filmy dokumentalne, które wcisnęły mnie w fotel: „Free Soloo wysokogórskiej wspinaczce mojego imiennika - Alexa Honnolda oraz „Dawn Wall” o wejściu na El Capitana w Parku Narodowym Yosemite.

 

Macie swoich idoli?

H: Moim idolem jest mój dziadek, który potrafi wszystko naprawić i znaleźć rozwiązanie w każdej sytuacji.

 

K: A ja nie mam idola.

 

M: Na nikim się nie wzoruję, idę własną drogą. Każdy człowiek ma coś ciekawego oraz interesującego do pokazania i ma też swoje wady. A ja jestem sobą.

 

A: Tak, to Andrzej Bargiel. Dostałem nawet od niego na urodziny zdjęcie z autografem.

 

Hania Chmielewska

Ma 13 lat, mieszka w Kamiennej koło Namysłowa, jest uczennicą szóstej klasy. Ma dwie siostry, z którymi zdobywa Koronę Gór Polski.

 

Krzysztof Cylka

Ma prawie 11 lat, mieszka w Poznaniu, uczy się w szkole podstawowej. Jego tata jest redaktorem prowadzącym magazynu "Na Szczycie".

 

Michał Młynarczyk

Ma 14 lat, mieszka w Mirkowie koło Wrocławia, jest uczniem szkoły podstawowej. Słabo słyszy i widzi. Zdobył Koronę oraz Diadem Gór Polski.

 

Alex Piegza

Ma 14 lat, mieszka w Wadowicach, kończy szkołę podstawową. W 2019 roku, jako najmłodszy człowiek, zjechał na nartach z Mont Blanc.