Reklama

Bieszczady jesienią. Złote połoniny, wichury i górska przygoda


Jeśli złoty wrzesień albo październik, to tylko w Bieszczadach. Tutejsze lasy bukowe wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO. I nie bez powodu, bo od lat rozpalają wyobraźnię artystów, przyciągając wędrowców uciekających przed ciężarem współczesnej cywilizacji. 


 

Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem. Bieszczady jesienią

Jeśli złoty wrzesień albo październik, to tylko w Bieszczadach. Tutejsze lasy bukowe wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO. I nie bez powodu, bo od lat rozpalają wyobraźnię artystów, przyciągając wędrowców uciekających przed ciężarem współczesnej cywilizacji.

Do krainy połonin ruszamy z budzącego się w słońcu Krakowa. Po ponad czterech godzinach jazdy docieramy do Lutowisk, które wybraliśmy na bazę wypadową. Toboły kończymy rozpakowywać w samo południe, do zachodu słońca zostaje więc jeszcze sporo czasu. Szkoda go zmarnować na patrzeniu się w ścianę. Może i ma wiać i lać, ale to nic. Decydujemy się na chrzest bojowy.

Reklama

 

Bieszczadzka szkoła przetrwania

 

Za cel obieramy Połoninę Wetlińską i położoną na niej legendarną Chatkę Puchatka. Samochód zostawiamy na Przełęczy Wyżnej (873 m n.p.m.), w całkiem niezłej (jeszcze) pogodzie. Znaki żółte prowadzą nas obok pomnika pamięci Jerzego Harasymowicza, legendarnego bieszczadzkiego poety.

 

Kiedy w drodze podziwiamy widoki na Połoninę Caryńską i Kruhly Wierch na tle czarnych chmur, zaczyna wiać grozą – i to dosłownie. Kilometr drogi później docieramy do skrzyżowania szlaków. Dalej w górę nie pójdziemy, ze względu na remont tzw. Końskiej Drogi, czyli żółtego szlaku wyprowadzającego bezpośrednio do Chatki Puchatka. Odbijamy na wschód i po kilku minutach zmieniamy ścieżkę na najdłuższy w Polsce, czerwony Główny Szlak Beskidzki.

Reklama

 

Przeczytaj nowe e-wydanie Magazynu Na Szczycie

 

W tym momencie pogoda zaczyna się gwałtownie psuć. Kiedy wychodzimy z lasu, uderza najpierw silny wiatr, a zaraz później ściana deszczu. Przygotowani na tę okazję staramy się testować dodatkowe, przeciwdeszczowe spodnie. Okazuje się, że nie założę swoich bez ściągania butów. Wciąż suche stopy protestują, więc decyduję się na ostatnie kilkaset metrów szlaku z nastawieniem, że jakoś to będzie.

No i faktycznie, jest… bardzo mokro. Po wejściu na grzbiet, wiatr przybiera na sile tak bardzo, że z trudem idziemy przed siebie. Docieramy do całkowicie spowitej mgłą Chatki Puchatka (1220 m n.p.m.), spędzając w ulewie zaledwie 20 minut. Chcąc uwiecznić ekstremalne warunki nagrywam film w drzwiach dawnego schroniska. W pewnym momencie do środka wbiega przemoczony turysta z krzykiem “jasny ****”. Będziemy ten moment wspominać latami.

Reklama

 

Woda tworzy błotne potoki

 

Ściśnięci w niewielkiej jadalni wraz z innymi fanami survivalu próbujemy się ogrzać i wysuszyć. Niegdyś legendarne schronisko swoją nazwę zawdzięcza żeglarzowi, Leonidowi Telidze. Przez lata jego status prawny pozostawał nieuregulowany, co prowadziło do konfliktów między PTTK a Bieszczadzkim Parkiem Narodowym (BdPN). Ostatecznie wygrał park, gruntownie przebudował obiekt i zrobił z niego schron. Efekt tego jest taki, że obecnie nie przyjmuje się gości na nocleg.

Całe szczęście, że wciąż prowadzony jest tu chociaż skromny bufet. Zamawiamy więc gorącą herbatę. Nie zapowiada się jednak na poprawę pogody, więc decydujemy się wyschnąć w domu. Wracamy tą samą trasą w wietrze tak srogim, że momentami musimy kucać, żeby ustać na nogach. Z oglądania Połoniny Wetlińskiej nici. Ponure Bieszczady odzwierciedlają dziś znane słowa poety:
 

Reklama

Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy za lasem (...)
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony

~Jerzy Harasymowicz, Jesienna zaduma

Lejąca się szlakiem woda tworzy potoki błotne, przez które zaliczamy liczne wywrotki. Chwila wytchnienia przychodzi dopiero na ostatniej prostej. Wylewamy wodę z butów, wyciskamy kurtki i pakujemy się do samochodu. W noclegu suszymy buty przy kominku z nadzieją, że rano będzie lepiej. 

 

Korona ze złotych buków

...

Płatny dostęp do treści

Dołącz do grona naszych prenumeratorów aby przeczytać tekst w całości.

Pozostało 63% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/10/2026 20:07
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama