Reklama

Wojna na pędzle – konflikt turystyczny na Babiej Górze


Napięcia polsko-niemieckie stały się zarzewiem górskiego konfliktu w pierwszych dekadach XX wieku. Nie chodzi jednak o walki zbrojne, a… turystyczne. Zamiast amunicji używano farby, zamiast strzelać - zamalowywano szlaki. Zapraszam w podróż w bujne dzieje historii turystyki babiogórskiej, kiedy naprzeciw siebie stanęło Towarzystwo Tatrzańskie i Beskidenverein.


 

Wojna na pędzle. Gdy Babia Góra stała się polem turystycznego konfliktu

 

 

Babia Góra od zawsze rozbudzała wyobraźnię, a co odważniejszych przyciągała na swój owiany legendami wierzchołek. Jej nazwę objaśniano barwnymi ludowymi opowieściami. Była między innymi: skamieniałą z żalu kochanką zbójnika, stertą usypaną przed izbą olbrzymiej baby, czy miejscem spotkań czarownic. Potocznie genezę nazwy wywodzono jednak z bardziej prozaicznego źródła - topografii. Według wielu swoim kształtem góra przypominać ma bowiem siedzącą babę. 

Królową polskich Beskidów interesowało się wielu wybitnych myślicieli, artystów, i badaczy. Pierwsza znana o niej wzmianka pochodzi z średniowiecznego dzieła Jana Długosza, “Chorographia Regni Poloniae”, pisanego w drugiej połowie XV wieku:  “Baba góra, bardzo wysoka, nad rzeką Sołą, bogata w rozmaite zioła, blisko miasteczka Żywca.”

Reklama

 

Krakowskie witraże jak na dłoni

 

Kto był jednak pierwszym zdobywcą Babiej Góry? Wierzchołek masywu, mierzący 1725 metrów n.p.m. Diablak, przez stulecia uważany był za niebezpieczny. Pierwsi na szczycie stopy postawili najpewniej pasterze, którzy wypasali na Babiej Górze owce i woły. Nie bez powodu jeden z jej szczytów do dziś zwie się Gówniak. 

 

Przeczytaj nowe e-wydanie Magazynu Na Szczycie 

 

W „Gazecie Warszawskiej” z października 1813 roku, nadworny astronom, matematyk i ksiądz, Fryderyk Jowin Bystrzycki herbu Bończa, pisał o swojej wycieczce na Babią Górę tak: “(...) dnia 8 lipca [1782 roku - red.] z kilkunastu strzelcami dla bezpieczenstwa zrana o godzinie 6tey poiechaliśmy na Babiągórę końmi tamteyszemi, które zwykły po górze biegać iak sarny; iechaliśmy na Babiągórę, ile tylko można było końmi iechać, godzin 5, a cztery godziny piechotośmy szli. [...] Z wierzchołka tey góry widzieliśmy Kraków, tak iak na dłoni, dystyngowuiąc kolory dachów oczyma własnemi, a używszy lunet Angielskich, dystyngwowaliśmy szyby w oknach (...).”

Reklama

Wersja wydarzeń przedstawionych przez Bończę została jednak poddana w wątpliwość, chociaż dopiero w latach 80. ubiegłego wieku. Wskazuje się na szereg nieścisłości, spośród których najbardziej oczywistą wydaje się być rzekome oglądanie przez astronoma szyb w oknach krakowskich domów. Oprócz wyżej cytowanego artykułu, nie zachowały się żadne wzmianki o tej wyprawie, co również wzbudza wątpliwości.

 

Pierwsi turyści na szczycie Diabła

 

Wątpliwości nie wzbudza jednak to, że Diablak w 1804 roku zdobył i opisał Stanisław Staszic, wybitny geolog, geograf, działacz oświeceniowy i filozof. Badania w masywie Babiej Góry prowadził w XIX wieku inny wybitny geolog Ludwik Zejszner. Jego imieniem, podobnie zresztą jak Bończy (“Siodło Bończy”), nazwano później ciekawy element babiogórskiej topografii, Tablice Zejsznera.

Reklama

Ważnym wczesnym turystą na Babiej Górze był w 1806 roku arcyksiążę austriacki Józef Habsburg. Z tej okazji na szczycie wybudowano skromny schron drewniany, który nie przetrwał jednak długo, zmieciony przez wichurę. Na solidniejszy obiekt pierwsi śmiałkowie podboju Królowej Niepogody musieli poczekać jeszcze kilka dekad. W połowie XIX wieku niewielki kamienny schron, zwany “Losertówką”, wybudowany został na polecenie hrabiego Filipa Saint Genois, będącego wówczas właścicielem Zawoi i masywu Babiej Góry. Diablak szybko się jednak z nim rozprawił. Po kilku latach zostały zaledwie ściany, a następnie same fundamenty. 

Reklama

Gwałtowny rozwój turystyki zorganizowanej w masywie Babiej Góry nastąpił w ostatnich dekadach XIX wieku. Stanowiący mniejszość na terenie Beskidu Żywieckiego Niemcy, skalą, liczebnością i zasobami znacznie wyprzedzali polskie inicjatywy turystyczne.

...

Płatny dostęp do treści

Dołącz do grona naszych prenumeratorów aby przeczytać tekst w całości.

Pozostało 68% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/01/2026 16:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama