Reklama

Hala Izerska i Chatka Górzystów – najzimniejsze miejsce w Polsce?


O Izerach mówią, że to raj dla rowerzystów i narciarzy biegowych. Ale jest tu wiele szlaków, z których zadowoleni będą także amatorzy pieszych wędrówek. W Chatce Górzystów nie ma lepszych naleśników w całej Polsce, choć swoje trzeba odstać w kolejce. A to najzimniejsze miejsce w kraju.


 

Polski biegun zimna jest na Hali Izerskiej

 

Tekst Tomasz Cylka

 

Nie będę odkrywczy. Zimą Góry Izerskie skutecznie wypromowali narciarze. Kultowy Bieg Piastów w Jakuszycach w 2022 roku odbył się po raz 46. W tym roku promowali go m.in. Justyna Kowalczyk-Tekieli, Maja Włoszczowska i Andrzej Bargiel. A pomysłodawca tej imprezy, a dziś honorowy prezes Biegu Piastów, Julian Gozdowski został po raz kolejny uhonorowany, tym razem za zasługi i działania społeczno-sportowe na rzecz Jeleniej Góry Sobieszowa oraz propagowanie sportów zimowych wśród jego mieszkańców.

Reklama

- Do Sobieszowa przyjechałem z rodzicami w maju 1945 roku. Jeszcze wtedy Sobieszów nosił nazwę Chojniasty, a stacja kolejowa nazywała się Jerzmianice. Mówi się, że byłem pierwszym zapisanym uczniem tutejszej szkoły podstawowej, ale prawda jest taka, że byłem trzeci. Jestem bardzo wzruszony – mówił Gozdowski, odbierając wyróżnienie. 

Narciarze mogą tu korzystać z przygotowanych tras przez kilka miesięcy. W tym sezonie po raz pierwszy ratrakowano je 4 grudnia 2021roku, a po raz ostatni w Wielkanoc – 17 kwietnia, ale śnieg leżał jeszcze dłużej. Nic dziwnego, bo Hala Izerska, gdzie leży słynna Chatka Górzystów uważana jest za polski biegun zimna.

Reklama

 

Atrakcje w Świeradowie-Zdroju. Turystów przyciąga Sky Walk

 

Naszą dzisiejszą wycieczkę rozpoczynamy w Świeradowie-Zdroju, słynącym z wód mineralnych i złóż borowiny, które pomagają leczyć choroby reumatyczne, układu krążenia i narządów ruchu. Historia tak się potoczyła, że miasto przyciąga turystów i kuracjuszy już od XVII wieku. Wody lecznicze to w tym przypadku radoczynne szczawy o różnym stopniu zmineralizowania, które używane są zarówno do picia, jak i do kąpieli. A że każde uzdrowisko ma swoje centrum, to w Świeradowie-Zdroju jest to zabytkowa hala spacerowa z egzotyczną roślinnością, obok której znajduje się promenada spacerowa.

Reklama

 

Niecodzienną atrakcją Świeradowa jest wieża widokowa ze ścieżką w chmurach. Sky Walk reklamowany jest jako największy tego typu projekt w Polsce. Ma 60 metrów wysokości, a górny taras widokowy znajduje się tylko pięć metrów niżej. Oczywiście takie konstrukcje w górach budzą różne emocje – także negatywne. Ale w tym przypadku wieżę wkomponowano w las, a niektóre drzewa znajdują się nawet w jej wnętrzu konstrukcji.

 

Asfalt na Stóg Izerskie jak do Popradzkiego Plesa albo Moka

 

Ze Świeradowa-Zdroju (ok. 525 m n.p.m.) ruszamy czerwonym szlakiem na Stóg Izerski. Zaczynamy na deptaku, by w końcu dojść do ulicy Granicznej, która prowadzi ostro pod górę. Po kwadransie wchodzimy do lasu i zdobywamy wysokość. Szybko nasze ścieżki spotykają się z drogą asfaltową (to tzw. Nowa Droga Izerska), którą idą w kierunku szczytu całe rodziny, także z wózkami. Jeśli dodam do tego fakt, że na Stóg Izerski wybudowano kolej gondolową, która zimą przyciąga narciarzy, a wiosną i latem pozostałych turystów, łatwo sobie wyobrazić, że na szczycie bywa tłoczno. Ale nie zrażajcie się, w Izerach znajdziecie wiele zacisznych miejsc. 

Reklama

Droga prowadzi bardzo szerokimi zakosami, trochę jak asfalt do Popradzkiego Plesa w słowackich Tatrach albo naszego Morskiego Oka – tylko dystans krótszy. Natomiast sam szlak czerwony raz ścina asfalt przez las obok potoku Świeradówka, by na stałe opuścić go na ostatniej prostej przed podejściem. Idziemy obok Izerskiego Głazu i dochodzimy do górnej stacji kolei gondolowej. 

 

Wieża na Smreku stoi po czeskiej stronie

 

Za nami prawie 5 km drogi i 540 metrów pod górę. Według szlakowskazów to dwie godziny wędrówki, ale spokojnie można ten czas skrócić. Tuż nad stacją kolejki góruje schronisko na Stogu Izerskim (1065 m n.p.m.). Lubię to miejsce ze względu na obszerny taras widokowy. Zwłaszcza rankiem albo późnym popołudniem, gdy kolejka już nie kursuje, można się tym cichym wtedy miejscem naprawdę zachwycić. Podobny klimat jest na Skrzycznem w Beskidzie Śląskim, gdy wyciąg ze Szczyrku przestaje działać i nagle robi się spokojnie. 

Reklama

Teraz polecam godzinny spacer zielonym szlakiem na czeski Smrk (Smerek, 1124 m n.p.m.). Najpierw mijamy sam szczyt Stogu Izerskiego (1108 m n.p.m.), by przez Łącznik (1059 m n.p.m.) dojść na czeską stronę. Tutaj na szczycie Smreku wybudowano w 2003 roku okazałą, stalową konstrukcję o wysokości 20 metrów. W jej dolnej części znajduje się nawet niewielki schron turystyczny, w którym można przeczekać załamanie pogody. A w weekendy działa nawet skromny bufet. 

Z platform widokowych mamy pełną panoramę Gór Izerskich, a także fragment Karkonoszy. Widać stąd również Pogórze Izerskie oraz Grzbiet Jesztedzko- Kozakowski ze znanym szczytem Jeszted (1012 m n.p.m.). Na zachodzie widoczne są także Góry Łużyckie, gdzie wśród skał wytyczono atrakcyjne via ferraty. Na Smreku znajdziemy także pomnik Theodora Körnera z 1909 roku. Dokładnie sto lat wcześniej ten znany w Niemczech poeta stanął właśnie na tym szczycie. Przyszedł mi na myśl sam mistrz Goethe, który był kiedyś na Szczelińcu Wielkim w Górach Stołowych i jego pobyt też tam upamiętniono. 

Reklama

 

Przez torfowiska Doliny Izery

 

Z wieży wracamy teraz do Łącznika, by skręcić w prawo żółtym szlakiem na Halę Izerską – wprost do Chatki Górzystów. Szlak wiedzie teraz w dużej mierze przez Rezerwat Torfowiska Doliny Izery. Najpierw droga to wznosi się, to opada, przecinana przez potoki i strumyki. Spływają one z południowych zboczy Stogu Izerskiego i zasilają najsłynniejszą rzekę w okolicy Izerę. Po silnych opadach albo wiosną po roztopach trzeba być tu bardzo ostrożnym. 

Droga nazywa jest także Borowinową, bo kiedyś przewożono nią borowiny pozyskiwane z Izerskiego Bagna do celów uzdrowiskowych. Dziś to najbardziej odludne i dzikie zakątki Gór Izerskich, jakże odmienne od hałaśliwego Stogu Izerskiego. Mijamy też Krowią Kopę i torfowiska z bagienną doliną wąskiej w tym miejscu Izery. W słoneczne dni podziwiać tu można piękne uroczysko, ale gdy przeważają chmury, mamy klimat z klasycznego Mordoru. I tak po dwóch godzinach spokojnego spaceru od Łącznika wchodzimy na rozległą Halę Izerską (ok. 850 m n.p.m.). 

Reklama

 

Najzimniejsze miejsce w Polsce jest koło Chatki Górzystów

 

Na jej wschodnim krańcu stoi Chatka Górzystów – budynek, w którym kiedyś mieściła się szkoła wsi Gross-Iser. Z liczącej ponad 50 budynków osady została już tylko ta chatka. Sam budynek powstał tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej. Mieściła się w nim klasa z pokojem bibliotecznym. W obecnej drewutni było pomieszczenie do prac ręcznych dla chłopców, a obok kuchnia dla dziewcząt. Na piętrze mieszkał nauczyciel z rodziną, w obecnej jadalni mieściła się stajnia. Aż trudno uwierzyć, że szkoła miała kompletną instalację wodociągową i kanalizacyjną oraz oświetlenie we wszystkich pokojach. Po wojnie obiekt jednak zdewastowano i ogołocono z większości sprzętów. 

Reklama

W  połowie lat 80. schronisko urządzili w budynku studenci z Zielonej Góry, a od wielu lat prowadzą je Wiesia i Sławek Polańscy. Gospodarza poznałem jakiś czas temu w przedziwnych okolicznościach. Wspinaliśmy się z kolegą na Elbrus w rosyjskim Kaukazie, gdy na pewnym odcinku przyłączyła się do nas grupa Polaków. Był wśród nich właśnie Sławek. 

- Hala Izerska nie przez przypadek nazywana jest najzimniejszym miejscem w Polsce, bo najniższa średnia temperatur jest właśnie tutaj – opowiada. 

Reklama

Wszystko dlatego, że Halę Izerską otaczają góry i wśród nich jest tylko jeden wyłom, którym uchodzi Izera. Ciepło z niecki ulatuje więc w przestrzeń, a w jego miejsce schodzi z gór zimne powietrze. Dlatego mówi się, że tutaj nigdy nie dociera lato. W pobliżu chatki średnia temperatura w ciągu dnia nigdy nie przekracza bowiem 15 stopni Celsjusza. Nie ma tutaj miesiąca bez temperatur ujemnych. Rekord w lipcu wyniósł minus 5,5 stopnia. Drwale nie mogli się nadziwić, gdy w nocy woda dla koni zamieniła się w lód. Rekord z zimy to minus 37 stopni Celsjusza. Stąd na Halę Izerską mówi się Izerbejdżan. 

W ciągu dnia jest tu gwarno i tłoczno. W weekendy po słynne naleśniki z serem i jagodami trzeba stać nawet ponad godzinę. Ale wieczorami jest cicho i spokojnie. Nie ma nic bardziej przyjemnego niż górska książka przed schroniskiem. Zwłaszcza, że widoki na gwieździste niebo są tu jedyne w swoim rodzaju. 

Reklama

 

Na Polanę Izerską przychodzili kuracjusze

 

Z Hali Izerskiej niebieskim szlakiem wracamy prostą drogą do Świeradowa-Zdroju. Najpierw mijamy Polanę Izerską (ok. 960 m n.p.m.), która jest dziś rozległą, podmokłą łąką. Warto jednak przypomnieć, że w XVIII wieku drwale wykarczowali tu las i postawili kilka chat. Osada rozwinęła się do tego stopnia, że miała nawet swoją gospodę, do której chętnie zmierzali kuracjusze. 

I znów trochę asfaltem, a trochę przez las schodzimy do uzdrowiska, gdzie nad ranem rozpoczęliśmy naszą wycieczkę. To idealna propozycja na niespieszny spacer dla całej rodziny. Mimo że Izery wyglądają może niepozornie dla piechurów, zapewniam - będziecie Państwo zadowoleni. 

 

Schronisko na Stogu Izerskim

 

  • Powstało prawie 100 lat temu z inicjatywy ówczesnej, niemieckiej organizacji turystycznej. Na pomysł jego budowy wpadł doktor Josef Siebelt, miejscowy lekarz uzdrowiskowy. Natomiast znany wtedy w okolicy ród Schaffgotschów przekazał grunt pod budowę i pieniądze. 
  • Schronisko nazwano Heufuderbaude i otwarto 24 października 1924 r. Wybudowano je w stylu śląsko-łużyckim, a więc ma konstrukcję murowo-drewnianą z dwuspadowym dachem pokrytym blachą. Po drugiej wojnie światowej trafiło w polskie ręce, choć prawa do niego rościli sobie Czesi.
  • Niedaleko schroniska stała drewniana wieża widokowa, którą zbudowano jeszcze w XIX wieku, ale uległa zniszczeniu. Konstrukcję odbudowano, ale na początku XXI wieku rozebrano ją z powodu złego stanu technicznego. Dziś można dostrzec tylko jej fundamenty, a w pobliżu ustawiono maszt telekomunikacyjny.

Informacje praktyczne

 

Dojazd 

Z Wrocławia do Świeradowa-Zdroju najszybciej dojedziemy autostradą A4 do węzła Złotoryja i potem drogą wojewódzką nr 364 aż do Gryfowa Śląskiego. Stąd przez Mirsk docieramy uzdrowiska. Poza sezonem są trzy bezpośrednie połączenia autobusowe ze stolicy Dolnego Śląska do Świeradowa-Zdroju – o godz. 11.45, 14.55 i 18; powrót o 6.10, 7.05 i 14.40.

 

Noclegi

 

Chatka Górzystów

  • www.chatkagorzystow.pl

 

Szlaki

 

czerwony: Świeradów-Zdrój – Stóg Izerski 2 h ↑ 1 h 15 min ↓

zielony: Stóg Izerski – Smrek 50 min ↑ 40 min ↓

zielony, żółty: Smrek – Łącznik – Borowina - Chatka Górzystów 2 h 30 min ↓ 3 h ↑

niebieski: Chatka Górzystów – Polana Izerska – Świeradów-Zdrój 2 h ↓ 2 h 30 min ↑

 

Tekst ukazał się w wydaniu nr 3/2022

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/02/2026 18:24
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo magazynnaszczycie.pl




Reklama